Matylda Dobejko: Koszykówka łączy

Share on facebook
Share on twitter

– Przepisy są takie same, jak u osób słyszących. Jedynie jak któraś zawodniczka nie usłyszy gwizdka, macha się rękami, by zatrzymać grę – opowiada Matylda Dobejko, zawodniczka WKSN ŚWIT Wrocław.

WKSN ŚWIT Wrocław (Matylda Dobejko nr 8, w tylnym rzędzie)

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Zapewne niewielu z Was słyszało o Wrocławskim Klubie Sportowym Niesłyszących „ŚWIT”. Jest to stowarzyszenie osób niesłyszących oraz słabo słyszących. Między 21 a 24 listopada we Włoszech odbył się klubowy Puchar Europy Głuchych w koszykówce kobiet. Trzecie miejsce zajęły polskie koszykarki z WKSN ŚWIT Wrocław, a do pierwszej piątki całego turnieju została wybrana Matylda Dobejko.

Pamela Wrona: Kiedy i w jaki sposób rozpoczęła się Twoja przygoda z koszykówką?

Matylda Dobejko: Zaczęła się już w wieku 7 lat. Przed koszykówką próbowałam wielu różnych dyscyplin, jednak postawiłam właśnie na nią, ze względu na moją mamę, która jest sędzią. Odkąd sięgam pamięcią, zabierała mnie na mecze, na których mogłam podziwiać i obserwować zawodowych graczy. W tamtym momencie zaczęłam marzyć o tym, aby kiedyś móc być na ich miejscu.

Moja mama zawsze bardzo mnie wspierała. Jestem jej wdzięczna nie tylko za wsparcie, ale i za to, kim jestem. Każdy mecz gram z myślą o niej.

Podczas swojej kariery miałam, jak chyba każdy sportowiec, chwile zwątpienia. Chciałam niejednokrotnie zrezygnować z koszykówki. Wątpliwości spowodowane były przebytymi kontuzjami. Faktem jest, że gdyby nie moja mama, być może bym się poddała. Zawsze była obok mnie, dodawała motywacji i pozytywnego kopa, dzięki czeku jestem tu, gdzie jestem.

Można powiedzieć, że mama – sędzia zaraziła cię pasją do koszykówki. Czy uczyła cię jej podstaw i przepisów?

Tak, dokładnie tak można powiedzieć. Jak byłam jeszcze w brzuchu mamy, to już byłam obecna na meczach koszykówki (śmiech). Podstaw i przepisów co prawda uczyli mnie trenerzy, ale mama zawsze służyła pomocą, jeśli miałam jakieś pytania… Nawet te naprawdę głupie (śmiech).

Na jakie mecze zabierała cię mama? Czy masz kogoś, kto był dla Ciebie inspiracją?

Mama zabierała mnie na koszykówkę wszystkich szczebli, od kadeta do seniora. Inspiracją była jak i dalej jest pani Mariola Pawlak – Marzec.

To, że Twoja mama jest sędzią ma wpływ na Wasze relacje?

Myślę że tak. Rozumie sport, który uprawiam i to jest kluczem do tego wszystkiego. Mogę z nią porozmawiać o meczu, dyskutować na różne tematy związane z koszykówką. Często analizujemy moje występy – mówi mi, co zauważyła, co zrobiłam źle i nad czym powinnam popracować. Te rady są dla mnie bardzo cenne i konstruktywne.

Jak przebiegała Twoja kariera sportowa?

Klubów w swojej karierze miałam naprawdę dużo. Pochodzę z Wrocławia i moja kariera toczy się właśnie na Dolnym Śląsku. Moim pierwszym klubem było WKK Wrocław, następnie Śląsk Wrocław, Gimbasket, Ślęza Wrocław, Gwardia Wrocław, a obecnie Kąty Wrocławskie.

Jak trafiłaś do Wrocławskiego Klubu Sportowego Niesłyszących „ŚWIT”?

Tak jak zazwyczaj w życiu bywa, był to przypadek. Mama siedziała przy stoliku na jakichś zawodach osób niesłyszących. Zapytała trenera z ciekawości, jaki ubytek słuchu kwalifikuje do tego, aby znaleźć się w takiej drużynie. Jej pytanie nasunęło się przez to, że cierpię na niedosłuch. Tak zaczęła się moja przygoda z koszykówką dla niesłyszących.

Domniemam, że w takim klubie znajdują się w osoby, które nie słyszą lub na przykład mają niedosłuch, tak jak Ty. W związku z tym, jak funkcjonuje się i gra w takim zespole? Czy jest coś, co różni go od innych koszykarskich klubów?

Zgadza się, w klubie znajdują się zarówno osoby niedosłyszące, jak i osoby niesłyszące. Na meczach jest naprawdę ciężko się ze sobą komunikować, ale wspólne treningi uczą nas różnych sposobów porozumiewania się. Jeżeli miałabym wskazać różnice między Świtem, a innymi koszykarskimi klubami, to z pewnością największą różnicą jest fakt, że posługujemy się językiem migowym.

Jak wygląda komunikacja na boisku?

Przed meczem mamy omawiane podstawowe założenia, jeśli chodzi o grę. Na boisku głównie komunikujemy się umownymi gestami – ustalane jest to poprzez miganie.




Wyobraźmy sobie sytuacje, w której Twoja koleżanka z drużyny, jest przed Tobą i biegnie na zasłonę. Czy w takim przypadku jest jakiś sposób, aby się z nią porozumieć? Jak zakomunikować koleżance, która stoi do Ciebie tyłem, że za chwilę ktoś postawi jej zasłonę?

Niestety, w takiej sytuacji nie ma możliwości, aby w odpowiedni sposób się ze sobą porozumieć. Jedynie przed meczem możemy ustalić i wyobrazić sobie, co zrobimy w danej sytuacji, na przykład w tej z zasłoną. Dyskutujemy wówczas, czy zostajemy przy swojej rywalce, pomagamy, czy zamieniamy się.

Czy w tej koszykówce są inne, specjalnie dostosowane przepisy?

Przepisy są takie same jak u osób słyszących. Jedynie jak któraś zawodniczka nie usłyszy gwizdka, macha się rękami, by zatrzymać grę.

Jordan Why Not Zer0.1 – w takich butach Russell Westbrook podbija NBA >>

W dniach 21-24 listopada we Włoszech odbył się klubowy Puchar Europy Głuchych w koszykówce kobiet, podczas którego zajęłyście 3. miejsce. Czy jest to dla Was duże osiągniecie?

Jest to duży sukces i bardzo cieszymy się z tego miejsca. W tym roku była znacznie większa konkurencja w porównaniu z ubiegłym rokiem. Chciałyśmy obronić złoto, ale niestety nie udało nam się tego osiągnąć. W każdym meczu starałyśmy się dawać z siebie wszystko – raz nam się udawało, a raz nie, ale taki jest sport. Niemniej jednak, trzecie miejsce jest równie satysfakcjonujące!

Jak wyglądał ten turniej?

Drugi raz w historii zagrałyśmy w Klubowym Pucharze Europy Głuchych jako Wrocławski Klub Niesłyszących „Świt”. W turnieju wzięło udział 6 drużyn, w tym 2 z Polski. Wygrałyśmy z IK Hephata IK Sztokholm (Szwecja) i GSC Nuernberg (Niemcy) w grupie B, dzięki czemu zajmując pierwsze miejsce, zapewniłyśmy sobie awans do półfinału. Niestety, z ukraińskim Invasport nie udało nam się odrobić strat i poniosłyśmy porażkę. W meczu o trzecie miejsce wygrałyśmy z ŁKSG Łódź.

Dodam, że zostałaś wybrana do najlepszej piątki turnieju!

Nie kryłam zaskoczenia, gdy dowiedziałam się, że to ja zostałam wybrana do „najlepszej piątki”. Nie spodziewałam się tego. Jest to zasługa nie tylko moja, lecz całego zespołu. Gdyby nie dziewczyny, nie udałoby mi się tego osiągnąć. Ten tytuł tak naprawdę należy się całej drużynie, a nie tylko mnie. Jestem z nas bardzo zadowolona i dumna. Nie było ważne co się działo na boisku – byłyśmy drużyną, jednym zespołem i to się tylko liczyło. Koszykówka łączy, a nie dzieli.

Czy w Polsce są rozgrywki przeznaczone dla osób niesłyszących?

Nie ma żadnej ligi, natomiast w Polsce są 4 drużyny, które biorą co roku udział w zawodach, takie jak Puchar Polski czy Mistrzostwa Polski.

A reprezentacja?

Tak, jest reprezentacja Polski w koszykówce osób głuchych. W minionym roku na Olimpiadzie zajęłyśmy szóste miejsce, a na Mistrzostwach Europy U20 czwarte.

Pamela Wrona, @PulsBasketu

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>