Ten mecz Czarni przegrali sami ze sobą

Ten mecz Czarni przegrali sami ze sobą

Share on facebook
Share on twitter

Klub ze Słupska miał wszystko na tacy – kilkuletnią umowę ze stabilnym sponsorem, wsparcie miasta, dobre wyniki na boisku, pełną halę. I na własne życzenie zaprzepaścił wszystko.

(fot. PLK)

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

Dopóki nie zapadną wyroki sądowe (oby zapadły) nie można wskazać nikogo z nazwiska, kto dokonał nieprawidłowości, kto spowodował, że z kasy klubu znikały pieniądze, wykonywał dziwne przelewy, itp.

Można jednak wskazać osoby, które były odpowiedzialne za to, że w klubie – wydającym przecież pieniądze od państwowych spółek – dochodziło do wielu nieprawidłowości.

Prezes? Jest odpowiedzialny

Tutaj wina prezesa Andrzeja Twardowskiego jest bezsporna. Choć oczywiście raczej nie tylko i wyłącznie jednoosobowa. To on jednak nie potrafił upilnować pracowników, w tym – namaszczanego przecież przez siebie na przyszłego prezesa – byłego generalnego menedżera (jego odpowiedzialność to odrębna kwestia), nie potrafił prowadzić przejrzystej księgowości, doprowadził do zadłużenia wobec wielu pracowników. Przykładem są ostatnie wyroki BAT (Mokros, Kairys, Zywert), ale przecież tych nazwisk, którym przez lata nie zapłacono wszystkich należnych pieniędzy, jest dużo więcej.

Czarni po prostu nie byli profesjonalnie i prawidłowo zarządzanym klubem. Ciężko uwierzyć w słowa prezesa Twardowskiego, że o żadnej z licznych nieprawidłowości nie wiedział. Musiał wiedzieć.

Sponsor? Trudno mu się dziwić

Odejście sponsora strategicznego – spółki Energa – nie było powodem upadku, ale następstwem złego zarządzania klubem.

Oczywiście, że sponsor wcale nie musiał odchodzić, decyzja była bardziej polityczna niż merytoryczna, etc. Ale miał prawo się wycofać, bo klub dostarczył mu wygodnego pretekstu. To klub, zarządzany przez prezesa Twardowskiego, odpowiada więc za utratę tego finansowania.

Politycy? Nie ma co na nich liczyć

Olbrzymim błędem było zgłoszenie klubu do obecnych rozgrywek PLK, co tylko pogłębiło problem i przyspieszyło upadek. Zła decyzja prezesa Twardowskiego miała być częściowo oparta o zapewnienia prezydenta Słupska Roberta Biedronia, w kuluarach nie wykluczającego wsparcia dla klubu, a tak naprawdę potrzebującego tylko głosów radnych związanych z prezesem AT do głosowań związanych nad budżetem. Gdy głosy przestały być potrzebne, to złudzeń i szans na wsparcie już nie było.

Politycy (także np. nagle zainteresowana basketem posłanka Szczypińska) nie pomogli, ale także oni nie mieli takiego obowiązku. Nawet jeśli kibice zbiórkami i petycjami zrobili kawał dobrej roboty.

Czego bowiem od miasta miał prawo domagać się klub, o którym wszyscy wiedzieli, że jest źle zarządzany i ma problem z finansowymi nieprawidłowościami? Jaki interes miałby mieć polityk jak Biedroń, niezbyt przecież ze Słupskiem związany, aby wspierać inicjatywę o tak zepsutym wizerunku?

Finał w kiepskim stylu

Z ostatnimi chwilami w PLK klub też nie potrafił sobie poradził. Na ostatnie spotkanie/trening w czwartek prezes Twardowski nie przyszedł, wiadomość, że „to już jest koniec” przekazał zawodnikom i reszcie sztabu trener Marek Łukomski. Na piątkowej konferencji prasowej prezes potwierdził, że klub się wycofuje, ale jednocześnie stanowczo obwieścił, że nie widzi w całej historii swojej winy.

Szkoda tym bardziej, że na wysokości zadania stanęli kibice; że trenerzy i większość zawodników także chcieli z klasą walczyć do końca. Czarnych w ostatnich miesiącach dało się lubić, była niezła gra, emocje w Gryfii, sukces w poprzednim playoff. Tę sympatię widać było ostatnio w reakcjach koszykarskiego środowiska.

Niestety, taką fajną historię klub sam zawalił od początku do końca.

Tomasz Sobiech

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>




NBA

12 lat po wyroku skazującym go na 15 miesięcy więzienia za udział w skandalu związanym z obstawianiem meczów, były arbiter NBA Tim Donaghy powróci do sędziowania. Jak to miało miejsce wiele razy w przeszłości, pomocną w dłoń w takiej sytuacji wyciągnął świat profesjonalnego wrestlingu.
23 / 10 / 2020 0:43
Kibice Toronto Raptors niedawno musieli pogodzić się z utratą tytułu mistrzów NBA, a tymczasem ich drużynie grozi kolejny cios. Zdaniem portalu „Yahoo Sports” istnieje bowiem możliwość, że w sezonie 2020/2021 nowym domem kanadyjskiego zespołu będzie amerykańskie Louisville.
22 / 10 / 2020 17:25
Stan Van Gundy został nowym trenerem New Orleans Pelicans. Drużyna, w której pierwszoplanową rolę ma w najbliższych latach odgrywać Zion Williamson, będzie czwartym w karierze zespołem tego 61-letniego szkoleniowca. Największe sukcesy odnosił na Florydzie.
22 / 10 / 2020 17:07

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
To był pokaz siły Los Angeles Lakers. Prowadzeni przez LeBrona Jamesa (28 punktów, 14 zbiórek, 10 asyst) zdominowali mecz numer 6 finałów i ograli Miami Heat 106:93. Wygrali finały 4:2 i zdobyli tym samym 17 tytuł w historii klubu.
12 / 10 / 2020 8:53
Los Angeles Lakers pokonali Miami Heat 102:96 i tylko jedna wygrana dzieli ich od zdobycia 17. tytułu w historii klubu. Najskuteczniejszy w zespole zwycięzców był Lebron James, który 20 ze swoich 28 punktów zdobył w drugiej połowie. Piąty i być może ostatni mecz serii finałowej zostanie rozegrany w nocy z piątku na sobotę.
7 / 10 / 2020 10:52
Władze Euroligi wycofały się niedawnej decyzji o nałożeniu walkowerów na zespoły ASVEL-u Villeurbanne i Zenitu Sankt Petersburg, w związku z brakiem możliwości u tych drużyn na wystawienie co najmniej 8-osobowego składu. Euroliga zmieniła również regulamin, jeżeli chodzi o postępowanie w związku z atakującym składy meczowe koronawirusem.
Aż 24 punkty zdobył Michał Michalak w swoim oficjalnym debiucie na niemieckich boiskach w barwach Syntainics MBC. Zespół Polaka pokonał Crailsheim Merlins 99:94, a mecz rozegrano w ramach Pucharu Niemiec, rozpoczętego w sobotę w zmienionej formule przed startem sezonu koszykarskiej Bundesligi.
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53