Mecz Gwiazd, 86 punktów do przerwy i wielka wygrana Cavs!

Share on facebook
Share on twitter

Niewiarygodny atak i kanonada trójek dały obrońcom tytułu szybkie prowadzenie, kontrolę i wygraną 137:116. W finale NBA wciąż oczywiście zdecydowanie prowadzą Warriors, ale jest to doskonale nam znane 3-1…

(fot. Wikimedia)

LeBron walczy o tytuł w takich butach – zobacz >>

„Cavs in seven!” – skandowali fani Cavaliers w ostatnich minutach meczu, do Cleveland wróciła wiara. Jasne, obrona tytułu to wciąż zadanie z gatunku mission impossible, ale też Cavs wreszcie zagrali w tym finale jak mistrzowie NBA.

Energia, wiara, twarda, fizyczna obrona, ale przede wszystkim znakomity, zespołowy atak. I celne trójki, od samego początku – już w 1. minucie trafili JR Smith i Kyrie Irving, do przerwy Cavs mieli 13/22 z dystansu, a w całym meczu 24/45! W meczu, w którym byli pod ścianą, trafili znakomite 53 proc., pobili rekord celnych w finałach.

Aż 7 z 12 prób wykorzystał Irving, który grał wybornie. W sumie zdobył 40 punktów (15/27 z gry), trafiał seriami, co rusz podcinał skrzydła Warriors. Świetnie wypadł też LeBron, który zaliczył drugie triple-double w tym finale – miał 31 punktów, 10 zbiórek i 11 asyst.

Pierwsza połowa była jak Mecz Gwiazd, serio. 49:33 w pierwszej kwarcie, 37:35 w drugiej. Trójki goniące trójki, skuteczność taka, jakby obrony nie było, krótkie akcje. Do przerwy było 86:68, a statystycy szybko podawali, że w samym 2017 roku w NBA było 119 przypadków, w których jeden z zespołów rzucał 85 lub mniej punktów.

Po przerwie wyglądało to jednak zdecydowanie inaczej i to nie tylko dlatego, że Warriors – mimo słabiutkich występów Stephena Curry’ego (4/13 z gry, 14 punktów) i Klaya Thompsona (4/11, 13) – powalczyli. Mecz zrobił się rwany, chaotyczny, na pierwszy plan wyszli też sędziowie.

Miękki, ale uznany za niesportowy, faul Kevina Love’a na Kevinie Durancie wywołał ognistą wymianę zdań twarzą w twarz LeBrona z KD.

https://www.youtube.com/watch?v=klFx0_nsPjc

Potem mieliśmy kolejną przerwę, bo gdy po faulu technicznym dla Draymonda Greena wszyscy spodziewali się jego dyskwalifikacji, jako że gracz Warriors został nim ukarany już w pierwszej połowie, sędziowie uznali, że ten pierwszy „dach” był jednak dla Steve’a Kerra. Do tego doszło jeszcze do pyskówki przy ławce Warriors, w efekcie której z hali usunięto jednego z kibiców.

Co działo się na boisku? Durant próbował momentami gonić Cavs w pojedynkę, rzucił 35 punktów, ale przy lepszej defensywie rywali nie był już tym gościem nie do zatrzymania. Trafił 9 z 22 rzutów, momentami widać było jego frustrację.

Warriors na początku czwartej kwarty zbliżyli się na 104:115, ale wtedy Irving trafił kolejną trójkę, potem dorzucił jeszcze dwa „oczka” i Cavs znów mieli pełną kontrolę. Wygrali jak najbardziej zasłużenie, a pochwalić trzeba też Love’a (23 punkty, 6/8 za trzy) i wreszcie waleczniejszego Tristana Thompsona (5 punktów, 10 zbiórek, 5 asyst).

Mecz nr 5 w poniedziałek w Oakland, Warriors ciągle są zdecydowanym faworytem do mistrzostwa. Ale w końcu pojawia się na nich presja. Znów jest 3-1, oczekiwanie zakończenia serii w domu będzie potężne.

ŁC

LeBron walczy o tytuł w takich butach – zobacz >>

https://www.youtube.com/watch?v=Orvz3CjDRgQ

POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.