Mecz Gwiazd NBA – głosy fanów stracą na ważności

Share on facebook
Share on twitter

NBA wprowadza zmiany w formule głosowania na pierwsze piątki Meczu Gwiazd. Wciąż najwięcej do powiedzenia będą mieli kibice, ale teraz udział w nim wezmą także dziennikarze oraz sami zawodnicy.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Takie buty też zobaczysz w All Star Game >>

Głosowanie do corocznego Meczu Gwiazd, który w tym sezonie odbędzie się 19 lutego w Nowym Orleanie, rozpocznie się w najbliższą niedzielę, 25 grudnia o godzinie 17 polskiego czasu i potrwa do 16 stycznia. W poprzednich latach o kształtach pierwszych piątek reprezentacji obu konferencji decydowali tylko i wyłącznie kibice. W tym roku procedura ulegnie istotnej modyfikacji.

Fani nadal będą mogli głosować raz dziennie za pośrednictwem strony internetowej NBA.com, oficjalnej aplikacji mobilnej lub w mediach społecznościowych. Oprócz tego odbędą się dwa odrębne głosowania wśród wybranych przedstawicieli mediów oraz koszykarzy,  w których to oni wybiorą po trzech graczy obwodowych i dwóch podkoszowych do każdej z drużyn. Zawodnicy będą mogli oddać głos na swoich klubowych kolegów tudzież na samych siebie, a ich wybory pozostaną anonimowe.

Co ważne, udział kibiców stanowić będzie 50 proc. całkowitej liczby głosów, podczas gdy dziennikarzom i zawodnikom przypadnie po 25 proc. Wybór zawodników rezerwowych, tak jak dotychczas, należeć będzie do trenerów, którzy wezmą udział w oddzielnym głosowaniu.

Intencje ligi są jasne – zmiana zasad głosowania ma na celu uniknięcie sytuacji podobnych do tej, której świadkami byliśmy przed rokiem. Przypomnijmy, że reprezentującemu wówczas barwy Dallas Mavericks Zazie Paczulii zabrakło niespełna 15 tys. głosów, aby wystąpić w wyjściowym składzie Zachodu. Stało się tak dzięki mobilizacji rodaków napędzanej m.in. przez prezydenta Gruzji Giorgiego Margwelaszwiliego, ale także wsparciu od J.J. Barei, Wyclefa Jeana czy internetowego celebryty Hayesa Griera.

Prawdopodobnie najbardziej skrajny przypadek, w którym w Meczu Gwiazd znalazł się zawodnik, który znaleźć się w nim nie powinien, miał miejsce w NHL. Dwa lata temu głosowanie wygrał tam bowiem 20-letni Łotysz Zemgus Girgensons z Buffalo Sabres. Supergwiazdą nie był, w 40 meczach uzbierał 11 bramek i 9 asyst, ale dzięki aktywności krajanów otrzymał ponad 1,5 miliona głosów i razem z pięcioma reprezentantami klubu Chicago Blackhawks wystąpił w tym prestiżowym spotkaniu.

NBA zamiast konkursu popularności zdecydowała się pójść w stronę kontrolowanego show z udziałem największych osobistości. Z jednej strony to zrozumiałe – władze NBA chcą, aby w wydarzeniu brały udział gwiazdy z prawdziwego zdarzenia, które przyciągną przed odbiorniki jak największą liczbę widzów. Z drugiej można zrozumieć ewentualne rozgoryczenie kibiców, , bo przecież All Star Game z założenia miał być ich świętem i to oni mogli głosować na jego uczestników już od sezonu 1974/75.

Takie buty też zobaczysz w All Star Game >>

MO

POLECANE