Mecz prawdy Polaków – jak pokonać Finlandię?

Mecz prawdy Polaków – jak pokonać Finlandię?

Share on facebook
Share on twitter

Zmęczyć Lauriego Markkanena, zatrzymać na obwodzie jedynki, w szybszym ataku mieć w końcu kilku skutecznych liderów – tak musimy dziś grać, żeby wygrać z Finlandią.

Mateusz Ponitka i Aaron Cel (fot. Andrzej Romański/PZKosz.pl)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >> 

Mecz Polska – Finlandia rozpocznie się o godz. 19, pokaże go TVP Sport. To już szalenie ważne spotkanie, jedno z tych, które układają tabelę. Zwycięzca pójdzie w grupie A w górę, w kierunku 1/8 finału, pokonany znajdzie się w trudnej sytuacji.

Finlandię dwa lata temu pokonaliśmy na EuroBaskecie 78:65. U nas grał jednak wtedy Marcin Gortat, u rywali nie było jeszcze Lauriego Markkanena.

Zatrzymać go atakiem!

20-letni środkowy jest tym, co odróżnia Finlandię od Polski – kandydatem na gwiazdę światowego basketu, następcą Dirka Nowitzkiego. W dwóch pierwszych meczach zdobywał średnio po 23,0 punktu oraz 7,0 zbiórki. Wchodził z ławki, ale grał po blisko 30 minut i trafił 18 z 28 rzutów z gry, a w tym 5 z 8 trójek.

Markkanen jest groźny w każdym miejscu boiska i wszędzie znajdzie przewagę nad Damianem Kuligiem, Przemysławem Karnowskim czy Tomaszem Gielo. Może go zatem zatrzymać atakiem? Jeśli Karnowski zagra pewniej, agresywniej, jeśli wymusi kilka fauli, jeśli Kulig będzie biegał spod kosza za linię trójek i z powrotem, jeśli „Bestia” Hrycaniuk pokaże kilka chwytów, to Markkanen nie będzie miał tyle energii na atak.

Nie dać się mijać!

Poza Markkanenem uważać trzeba na skutecznego Sasu Salina (12,5 punktu, 40 proc. za trzy) oraz na rozgrywających: Petteriego Koponena i Jamara Wilsona – obaj mają tylko 11/36 z gry, ale dobrze organizują grę i podają (mają 27 asyst). Wilson pokazał też z Francją, że potrafi wygrywać mecze indywidualnymi akcjami.

Tu ważna uwaga – Koponen i Wilson są jedynkami, które atakują, mijają, robią przewagi. Na to nie można im pozwolić, tu jest potrzebny progres, bo ze Słowenią i Islandią mieliśmy z tym problem. Łukasz Koszarek i A.J. Slaughter raczej dawali się jedynkom rywali ogrywać, dla Finów to może być kopalnia punktów.

Potrzebny ruch, jak w sparingach

Atak musi się w końcu ruszyć. Generalnie, w dwóch meczach graliśmy bardzo wolno – szybkim atakiem zdobyliśmy ledwie 11 punktów, a Słoweńcy i Islandczycy w sumie 31. I pod tym względem niedzielny może w ogóle być anemiczny – Finowie w dwóch spotkaniach z kontry rzucili tylko 6 „oczek”.

Jednak nie tylko o brak kontr chodzi – Polacy momentami grają po prostu na stojąco. Zbyt dużo jest akcji, w których Mateusz Ponitka, A.J. Slaughter lub Adam Waczyński grają jeden na jednego, a reszta tylko patrzy. Wejście, odegranie, kilka podań na obwodzie – to nam się podobało w sparingach, do tego trzeba wrócić.

Ponitka + Waczyński

Czekamy, by równo zagrali liderzy – na razie bardzo dobre mecze wymiennie grają Ponitka i Waczyński (raz jeden, raz drugi), skuteczności i pewności szuka Slaughter (2/9 za trzy, 7 strat), więcej wymagamy od Kuliga (4/15 z gry) i Karnowskiego (aż 6 strat, tylko 1 asysta).

Czekamy też na jakieś wytrychy taktyczne, które zaskoczą rywale i ułatwią grę Biało-Czerwonym. – Nie chcę publicznie opowiadać o szczegółach, ale mamy kilka pomysłów, które powinny przyczynić się do tego, że mecz będzie interesujący dla każdego, a dla nas po prostu zwycięski – powiedział „Przeglądowi Sportowemu” Mike Taylor.

Polacy odpoczywali dłużej

Jest jeszcze wątek turniejowy, który w natłoku meczów jest ważny. Czasem do wygranej może wystarczy po prostu dobra, solidna gra bez fajerwerków. Szczególnie, jeśli rywal będzie miał słabszy dzień. Czy Finlandia utrzyma ten dobry poziom z meczów z Francją i Słowenią? Wysiłek fizyczny i emocjonalny był ogromny, w sobotę wygrać się nie udało, bilans niczego nie gwarantuje, a Markkanen jednak jakiegoś urazu doznał. W niedzielę pewnie zagra, ale czy na 100 proc.?

Polacy po rozgromieniu Islandii czują się lepiej, ich pewność gry powinna być większa. W sobotę żaden z nich nie zagrał dłużej niż 23 minuty, na boisko weszli wszyscy, każdy zdobył punkty. To niuanse, ale dobrze wiedzieć, że każdemu już w helsińskiej hali wpadła piłka do kosza.

Na dodatek, co też może mieć znaczenie, Polacy odpoczywali przez tym ważnym meczem o 6 godzin dłużej. I oby było tak, że oni powoli idą w górę – Finlandia to nie żaden rywal z kosmosu, można ją ograć.

ŁC

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >> 

POLECANE

tagi

Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41

NBA

Najpierw złapał faul techniczny pod koniec pierwszej kwarty, a potem próbował jeszcze dyskutować z sędziami. Nie podobała mu się też decyzja arbitrów pod koniec spotkania. Luka Doncić przyznaje dziś, że emocje w stosunku do sędziów ponoszą go zbyt często.
9 / 12 / 2019 15:23
W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41
Serbsi gigant jest naprawdę zwariowanym gościem. Dallas Mavericks przejechali się w sobotę po New Orleans Pelicans, tym razem wygrywając 130-84 (to już ich trzecie zwycięstwo nad Pels w tym sezonie), a sporo minut dostał m.in. Boban Majranović i rewelacyjnie je wykorzystał.
8 / 12 / 2019 14:40
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08
Było 6 punktów przewagi na niecałą minutę przed końcem drugiej dogrywki. Polski Cukier Toruń zaliczył wówczas katastrofalną serię strat i błędów, wypuszczając wygraną w Belgii z rąk. Ostenda skorzystała z prezentu i zwyciężyła ostatecznie 105:103.