Michael Jordan z Twitterem? Więcej tytułów!

Share on facebook
Share on twitter

Twitter, Facebook, Instagram – tego wszystkiego w latach świetności Michaela Jordana nie było. Steve Kerr uważa, że gdyby istniały w latach 90., mogłyby sprawić, że „His Airness” zdominowałby ligę jeszcze bardziej.

jordan-prywatnie
fot. wikimedia commons

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Jaki Michael Jordan był, wszyscy wiemy. Ambitny, wręcz chorobliwie ambitny, uparty i nieustannie dążący do perfekcji. Był też zadziorny, przez co często wdawał się w różnego rodzaju pyskówki nie tylko z rywalami, ale również kolegami z zespołu. I teraz wyobraźmy go sobie w czasach mediów społecznościowych.

Serwisy takie jak Twitter, Facebook czy Instagram dają ogromną swobodę wypowiedzi ludziom z całego świata. Dzięki nim każdy ma możliwość zwrócenia się bezpośrednio do przedstawicieli świata sztuki, showbiznesu czy sportu. Oczywiście nie wszyscy gracze NBA w ogóle wchodzą w interakcje z internautami, a nawet jeśli to robią, to z różną częstotliwością, ale z pewnością większość z nich śledzi to, co się na ich temat pisze.

I teraz wyobraźmy sobie w tej nowej rzeczywistości młodego, grającego Jordana. Tego Jordana, dla którego pożywką były wszelakie głosy krytyki, niepochlebne artykuły, buczące tłumy, zaczepki przeciwników. Dla którego wszystko to było potencjalnym wyzwaniem. Jak zareagowałby, widząc w sieci memy z płaczącym sobą? Czy tzw. hejterzy i trolle dostarczyliby mu dodatkowej motywacji, czy wręcz odwrotnie – wywołali frustrację, która potrafi przyblokować najlepszych? Steve Kerr skłaniałby się w kierunku pierwszej opcji.

– Byłoby zdecydowanie więcej sporów – powiedział trener Golden State Warriors Marcowi Steinowi z ESPN. – Mógłby dzięki temu wygrać więcej tytułów.

Steve Kerr, który brał udział w drugiej trylogii mistrzowskiej Chicago Bulls, zna temperament Jordana jak mało kto. Kiedy dołączył do drużyny w 1995 roku, na obozie przygotowawczym między nim a powracającym do rywalizacji gwiazdorem doszło nawet do rękoczynów, które w przypadku nowego skończyły się podbitym okiem.

Michael Jordan z kontem na Twitterze? Jeszcze usilniej dążący do tego, aby udowodnić całemu światu, że jest najlepszy na świecie. Aż nie ostanie się żaden internetowy krytyk podważający jego koszykarską dyktaturę. Intrygujące to mało powiedziane.

MO

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi