Mihailović wrócił i czaruje – wkrótce kłopot bogactwa?

Share on facebook
Share on twitter

Zdążył zagrać dopiero w 3 meczach, odkąd wrócił po kontuzji, a już zdążył zostać najlepszym graczem Anwilu w wygranym meczu z Polpharmą (122:115). Vladimir Mihailović w środę zdobył 21 punktów, trafił 3 trójki i wymusił 4 faule.

Vladimir Mihailovic / fot. A. Romański, plk.pl

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden gra jak MVP >>

Czarnogórzec Vladimir Mihailović (28 lat, 193 cm), zanim odniósł kontuzję stawu skokowego w październikowym meczu koszykarskiej Ligi Mistrzów, był jednym z liderów Anwilu w okresie przygotowawczym do sezonu. Często był najlepszym punktującym zespołu Igora Milicicia, a jego dobre statystyki z tych meczów kazały sądzić, że to on będzie jedną z największych gwiazd tegorocznego Anwilu.

Przerwa od gry trwała ponad 2 miesiące, co pozwoliło nieco zapomnieć o tym zawodniku. Kamil Łączyński heroicznie prowadził zespół do końca listopada, a potem za rozegranie został odpowiedzialny Aaron Broussard i brak Mihailovicia nie był tak mocno widoczny.

Pierwszy raz na parkiet po kontuzji wybiegł w meczu świątecznym, a już tydzień później zaliczył mecz na 21 punktów. Przeciwko Polpharmie był najskuteczniejszym graczem Anwilu, trafiał za 3 punkty i odważnie atakował kosz, tak jak to robił jeszcze przed sezonem. Do swojego dorobku dołożył 3 zbiórki i asystę.

W oryginalnym pomyśle na zespół Anwilu 2018/19 Mihailović miał uzupełniać Kamila Łączyńskiego na pozycji numer 1. Aktualnie na rozegraniu biega jeszcze Broussard, co pokazuje, jaki kłopot bogactwa będzie miał Milicić po powrocie do gry kapitana rottweilerów. Jest przecież jeszcze, także obecnie kontuzjowany, Igor Wadowski.

Kamil Łączyński jest najlepszym podającym Ligi Mistrzów i wokalnym liderem zespołu. Broussard dopiero co był praktycznie najlepszym graczem Anwilu w grudniu. Teraz do nich dołącza Mihailović, który właśnie dał próbkę swoich możliwości.

Nie ma wątpliwości, że często dwóch z trzech wyżej wymienionych będzie przebywać na parkiecie jednocześnie. Czy ktoś z pozycji numer 2 (Michał Michalak, Chase Simon) powinien obawiać się o minuty? Paradoksalnie, wydaje się, że nie.

Ostatni mecz pokazał, że Igor Milicić polubił ustawienie z 1 podkoszowym i 4 „małymi”. Wtedy, jako nominalny silny skrzydłowy, po parkiecie biega Jarosław Zyskowski albo Mateusz Kostrzewski, a Anwil jest w stanie przyspieszać swoją grę.

Tylko 11 minut w meczu z dwiema dogrywkami rozegrał Nikola Marković, w Gliwicach było to trochę ponad 9. Problemy z plecami i też nie najlepsza gra Markovicia zachwiały jego pozycją w rotacji. Kiedy do składu wróci Łączyński, możliwe, że trener Anwilu zdecyduje się na grę 1+4 jeszcze dłuższymi fragmentami niż dotychczas.

Anwil kolejne spotkanie rozegra już w sobotę, 5 stycznia, u siebie z TBV Startem Lublin.

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden gra jak MVP >>




POLECANE

Po ostatniej fali zwolnień, odejść i zawieszeń w składzie BM Slam Stali zostało 5 graczy na poziomie ekstraklasy. Już jutro, w sobotę, ostrowianie zagrają w Dąbrowie Górniczej. Debiut Łukasza Majewskiego w roli trenera zapowiada się więc dość egzotycznie.