PRAISE THE WEAR

Mikołaj Witliński – kolejna szansa w Gdyni

Mikołaj Witliński – kolejna szansa w Gdyni

Nie powiodła się próba w Hiszpanii, nie było też znaczącej roli w Zielonej Górze. Podkoszowy Mikołaj Witliński zagra w najbliższym sezonie w Asseco Arka Gdynia, czyli klubie, w którym kiedyś grało mu się najlepiej.
Mikołaj Witliński grał już w Gdyni w sezonie 2017/18 / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK – zarejestruj się i zgarnij cashback aż 200 złotych! >>

Mikołaj Witliński (24 lata, 207 cm) swoją dorosłą karierę zaczynał w SMS-ie Władysławowo, z którego przeniósł się do Anwilu Włocławek. Na Kujawach spędził 2 lata, potem rok w Koszalinie i 2 sezony w Gdyni, gdzie zanotował swój najlepszy jak do tej pory sezon (2017/18) – średnio 9 punktów i 4,7 zbiórki.

W poprzednim sezonie Witliński zdecydował się spróbować swoich sił za granicą – podpisał kontrakt w drugiej lidze hiszpańskiej. Dość szybko jednak do Polski wrócił, został zawodnikiem Stelmetu. W Zielonej Górze notował średnio 1,9 punktu i 2,1 zbiórki w 8 minut gry.

Mikołaj teraz wraca do miejsca, w którym grało mu się najlepiej, czyli do Gdyni. Witliński podpisał właśnie kontrakt z Asseco Arką. W nadchodzącym sezonie będzie dzielił minuty pod koszem z Adamem Hrycaniukiem.

Trenerowi Frasunkiewiczowi brakuje w składzie jeszcze tylko silnego skrzydłowego, pozostałe pozycje są już obsadzone (ostatnio kontrakt podpisał m.in. Igor Wadowski, więcej TUTAJ>>). Według niepotwierdzonych informacji, istnieje możliwość powrotu do Gdyni Filipa Dylewicza.

RW

Transfery, nazwiska, składy – wszystkie drużyny sezonu 2020/21 w PLK – TUTAJ >>

Autor wpisu:

POLECANE

tagi

Aktualności

Los Angeles Lakers pokonali na wyjeździe New Orleans Pelicans 110:106. Tym sposobem “Jeziorowcy” zapewnili sobie awans do play-offów, a w pierwszej rundzie zmierzą się z Denver Nuggets. Z kolei Pelicans zagrają o ósme miejsce na zachodzie z Sacramento Kings, którzy rozbili Golden State Warriors aż 118:94. Dla “Wojowników” porażka oznacza koniec sezonu.
17 / 04 / 2024 6:38
– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami