Mikołaj Witliński – co z nim jest nie tak?

Share on facebook
Share on twitter
Mikołaj Witliński (Fot. YouTube)
Mikołaj Witliński (Fot. YouTube)

– Jest niewolnikiem wizualizacji swojej kariery – to zdanie chyba najlepiej opisuje ledwie 20-letniego, utalentowanego koszykarza, który niebawem zaliczy już trzeci klub w ekstraklasie.

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Pochodzący z Gdyni Mikołaj Witliński ma 207 cm wzrostu, świetne warunki fizyczne, dobrą koordynację, niezły rzut. Słowem – wszystko, by myśleć nawet o reprezentacji Polski. Ale na niedawne testy na zgrupowaniu w Wałbrzychu zaproszenie dostał rok młodszy Dominik Olejniczak, o Witlińskim nawet nie wspomniano. Bo o jego grze praktycznie w ogóle się nie mówi.

Zmiany klubów, odrzucanie ofert, domaganie się ważnej roli przed podpisaniem kontraktu, zmiany agentów, niezadowolenie z pozycji na boisku, przedterminowe rozwiązywanie umów – to narracja, w której stale obecne jest nazwisko Witlińskiego.

Ani słowa o koszykówce, choć w wieku 16-17 lat był uznawany za jednego z najzdolniejszych graczy na swojej pozycji w Europie, choć w PLK rozegrał już blisko 100 spotkań. Dlaczego?

Minuty od Żana Tabaka

Z rozmów z osobami, które miały okazję z nim pracować, wyłania się następujący obraz: Mikołaj Witliński to gracz świadomy swego talentu, ale też tego, że by go rozwijać potrzebna jest ciężka praca. Trenuje dobrze, we Włocławku był w hali przed zajęciami, zostawał po nich. Nie imprezuje, jest skoncentrowany na koszykówce. Ale brakuje cierpliwości – jemu, ale także jego rodzicom. Wydaje mu się, że już w tym momencie powinien być zdecydowanie wyżej niż jest. Najlepiej – w Hiszpanii jako przystanku do NBA.

Jego głowa jest już daleko z przodu, to w niej jest problem: Mikołaj nie jest zadowolony z tego, że nie ma szybkich postępów w jego karierze.

– Bardziej myśli o tym, ile minut i na jakiej pozycji powinien grać, niż o kolejnym treningu. Pracuje ciężko, tego nie można mu odmówić, ale jest niewolnikiem wizualizacji swojej kariery.

– On, ojciec, agent, wyobrażają go sobie w NBA. Od klubu chcą minut, pozycji wysokiego skrzydłowego („Bo tak patrzą na mnie w NBA…”), ale też wolnej ręki, gdy będzie chciał odejść. Niewiele chce dać od siebie.

– Brakuje mu cierpliwości. Chciałby grać w Hiszpanii, aurę wielkiej koszykówki i NBA roztoczyła wokół niego agencja Wasserman, z którą Mikołaj związał się przed przyjściem do Włocławka. Zrezygnował z niej, ale wyobrażenia pozostały.

– Uparł się, że będzie czwórką a la Dirk Nowitzki, ale wszyscy trenerzy widzą go raczej na piątce. Jeśli chcą nim rotować, z wysokim skrzydłem jako tą drugą pozycją.

– Jest świadomy swojego bardzo dużego potencjału, ale nie rozumie biznesu i polityki. Świat powinien działać na zasadzie – jesteś dobry, to grasz. Ale tak nie jest. Mikołajowi brakuje pokory. Chce wszystkiego na raz.

– Jego ojciec bardzo ingeruje w karierę i życie Mikołaja, potrafi okazywać niezadowolenie wobec trenerów, prezesów.

– W wieku 17 lat zapytał Żana Tabaka trenując z Treflem: „Czy będę grał?” „Skup się na codziennym treningu i na tym, co będzie dzisiaj i jutro, a nie w przyszłości” – odparł Chorwat. I Mikołaj poszedł do Anwilu.

– To utalentowany i pracowity chłopak, który potrafi ciężko trenować. I na tym, a nie na narzekaniu i komentarzach powinien się skupić.

Złe wybory klubów

Na razie Witlińskiemu skupić się było trudno. Nastoletni gracz i jego doradcy nie dokonali dobrych wyborów, jeśli chodzi o kluby. Trzeba też przyznać, że dotychczas trafiał w złe miejsca, w złym czasie.

Włocławek – wiadomo: presja jest wyjątkowa, a na lata 2013-15 przypadł kryzys finansowy, organizacyjny i sportowy. Anwil osunął się niemal na dno, miał trzech trenerów, każdego z innej szkoły (Milija Bogicević, Mariusz Niedbalski, Predrag Krunjić).

Koszalin – też wiadomo: zaprzeczenie budowy, kontynuacji i ciągłości, zmiana to żywioł AZS. Doliczamy dwóch kolejnych trenerów – Davida Dedka oraz Kamila Sadowskiego.

Słabe grające zespoły z wybujałymi ambicjami, presja wyniku ciążąca na nowych trenerach – to nie sprzyja rozwojowi i pracy nad sobą. Trzyletni kontrakt z Anwilem Witliński rozwiązał rok przed jego upływem, z Koszalina też chciał odchodzić wcześniej, w trakcie ostatniego sezonu. Ostatecznie został, co tylko zwiększyło zamęt wokół jego osoby.

Czy rozegra sezon w Asseco?

Witliński sam o sobie dojrzale, krytycznie, mówił już wieku 18 lat, w rozmowie ze Sportowymi Faktami: – Ja niestety nie jestem osobą cierpliwą i muszę nad sobą pracować w tym elemencie. Najchętniej chciałbym mieć wszystko już teraz, w tej chwili, aczkolwiek rozumiem, że sukces to zawsze efekt długofalowego procesu.

– Dążę do tego, by za kilka lat wyjechać zagranicę. Najpierw do Europy, ale moje marzenia sięgają gdzieś dalej… Nie jestem w tym odosobniony. Każdy młody chłopak, młody koszykarz o tym marzy. O NBA…

I bardzo dobrze, że marzy! O to chodzi. Ale Mikołaj musi pamiętać o cierpliwości, pracy, hierarchii. Widziałem wielu utalentowanych graczy, którzy nie zrobili kariery na miarę możliwości. Wielu z nich upadało dlatego, że wydawało im się, że dzięki samemu talentowi coś im się należy. A kariery robili ci, którzy wiedzieli, że nie należy im się nic, ale postanowili sami wziąć, co chcą – mówi Przemysław Frasunkiewicz, trener Asseco, z którym trenuje i negocjuje kontrakt Witliński.

Oby podpisał, oby w spokoju rozegrał cały sezon. To wciąż nadzieja, niespełna 21-letni gracz. Owszem, wielu w jego wieku rozpoczęło poważne kariery, ale też wielu w jego wieku nawet nie marzyło o blisko 100 występach w ekstraklasie, które Witliński przecież już ma.

Czekamy na jednak na dużo więcej.

Łukasz Cegliński

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

POLECANE

Na boisku najbardziej brakuje obrony i zbiórek, a skład drużyny z Wrocławia po prostu jest źle zbudowany. Wszystko wskazuje na to, że za kiepski początek sezonu posadą zapłaci Andrzej Adamek, ale sama wymiana trenera nie uratuje jeszcze sytuacji.

tagi