• Home
  • NBA
  • Milenijne dzieci Vince’a Cartera – tajemnica złota Kanady

Milenijne dzieci Vince’a Cartera – tajemnica złota Kanady

Share on facebook
Share on twitter

Rosną im talenty, rośnie też popularność basketu – kojarzona z hokejem Kanada za kilka lat może powalczyć o miejsce w koszykarskiej czołówce na świecie.

Mistrzowie świata do lat 19 z Kanady (fot. Fiba.com)

Gwiazdy NBA grają także w takich butach – zobacz >>

W niedzielę reprezentacja Kanady do lat 19 zdobyła mistrzostwo świata pokonując w finale w Kairze Włochy, a wcześniej eliminując m.in. USA i Francję. To pierwszy kanadyjski medal na imprezie rangi mistrzostw świata lub igrzysk od 1936 roku gdy w Berlinie srebro po finale z USA wręczał swoim rodakom wynalazca koszykówki James Naismith.

I to młodzieżowe złoto nie wygląda na jednorazowy wyskok – zresztą w 2010 roku był przecież brąz na MŚ do lat 17. Kanada wciąż czeka na sukces w seniorskiej koszykówce, ale popularność dyscypliny w tym kraju rośnie skokowo i kto wie, czy Andrewa Wigginsa, Kelly’ego Olynyka i młodego R.J. Barretta nie zobaczymy na mistrzostwach świata w Chinach w 2019 roku lub rok później na igrzyskach w Tokio.

Kanadyjskie „Vinsanity”

Oczywiście, sportem nr 1 w Kanadzie wciąż jest hokej, tu nie ma żadnych wątpliwości. Ale gdy jego popularność po prostu utrzymuje się na wysokim poziomie i to głównie wśród starszych pokoleń, tak wśród młodszych w siłę rośnie basket.

W Kanadzie to zjawisko zauważono już od dawna i tłumaczy się je nie tylko światową wyższością koszykówki nad hokejem czy znakomitym marketingiem NBA, ale także społecznymi zmianami w kraju.

Koszykówka jest bardzo popularna wśród młodych ludzi, millenialsów, szczególnie tych urodzonych w latach 90. Znających już mit Michaela Jordana, korzystających z technologii, wychowanych na wsadach Vince’a Cartera.

„Toronto Star”, największy kanadyjski dziennik, już kilka lat temu pisał o „dzieciach Vince’a Cartera”, do których zaliczał się m.in. Kelly Olynyk i całe grupy dzieciaków, które w 2000 roku z rozdziawionymi gębami oglądały popisy „Vinsanity” – wówczas lokalnego bohatera Toronto – w konkursie wsadów.

Dwa tytułu MVP dla czarodziejskiego Steve’a Nasha też oczywiście nie przeszkodziły w inspirowaniu do basketu młodych ludzi – dziennikarze przytaczali badania, z których wynika, że aż 57 proc. fanów NBA w Kanadzie ma mniej niż 35 lat. Koszykówka to sport młodzieżowy, nowy, ekscytujący.

Największa reprezentacja w NBA

Dla niektórych dzieciaków i młodych ludzi w Kanadzie koszykówka jest to też sport „naturalny”. Liberalne przepisy dotyczące imigracji sprawiają, że do Kanady przyjeżdżają setki tysięcy ludzi z całego świata – w latach 1996-2006 było to nawet 2 mln osób. Teraz co roku osiedla się tam po 250 tys. ludzi z Chin i Filipin, gdzie koszykówka jest szalenie popularna.

I gdy wraz z napływem nowych obywateli ogólnoświatowy basket zyskuje, to lokalny hokej traci. Także dlatego, że jest bardziej niebezpieczny, droższy, no i wymaga większego wtajemniczenia – jeśli w dziecięcym wieku nie nauczysz się jeździć na łyżwach, to na karierę nie ma szans. A przecież w koszu mamy wiele przykładów nastolatków, którzy nagle urośli kilkanaście centymetrów i zostali poważnymi graczami.

Wraz z imigrantami rośnie nie tylko grupa fanów, ale też kanadyjskich gwiazd. Przykłady? Steve Nash urodził się w RPA, rodzice Jamaala Magloire’a są z Trynidadu, mama Anthony’ego Bennetta z okolic Jamajki, zresztą podobnie jak rodzice Tristana Thompsona.

Wyliczać można dalej – mama Andrewa Wigginsa jest z Barbados, litewskie pochodzenie ma Nik Stauskas. Zdziwieni, że Kanada ma tylu graczy w NBA? To przecież nie wszyscy, pod tym względem ten kraj jest rekordzistą – miniony sezon był trzecim kolejnym, w którym w lidze najwięcej obcokrajowców było właśnie z Kanady (11, m.in. także Jamal Murray, Tyler Ennis czy Cory Joseph).

Cel? Tokio 2020

Jeśli rośnie popularność, rośnie też liczba dzieciaków, które chcą grać w kosza. Nimi trzeba się zająć, basketu ich nauczyć. I tu Kanadyjczycy korzystają też z amerykańskich doświadczeń, zza południowej granicy przyjeżdża całkiem sporo trenerów.

Małym, ale dobrym przykładem jest BC Christian Academy z Vancouver, gdzie uczy się 17-letni Przemysław Gołek. To szkoła, która ma trenerów z USA i próbuje znajdować talenty z całego świata. Najlepsi – jak np. wspominany R.J. Barrett – wyjadą do USA, ale poziom gry w Kanadzie rośnie.

Kanada w latach 2013-14 miała swoich ludzi wybieranych z pierwszymi numerami draftu i nawet jeśli Bennett okazał się niewypałem, to Wiggins w Minnesota Timberwolves jest gwiazdą. I kto wie, może poprowadzi do sukcesu reprezentację.

A na jej czele od 2012 roku jako generalny menedżer stoi Steve Nash – jego asystentem jest Rowan Barret, ojciec R.J. Obaj panowie, Steve i Rowan, to przyjaciele, którzy w 2000 roku grali na igrzyskach w Sydney – to był ostatni raz, gdy Kanada była na olimpiadzie, teraz celem jest Tokio w 2020 roku.

Łukasz Cegliński

Gwiazdy NBA grają także w takich butach – zobacz >>