PRAISE THE WEAR

Miłoszewski po turnieju: taki zimny prysznic, dostajemy trochę w łeb [WYWIAD]

Miłoszewski po turnieju: taki zimny prysznic, dostajemy trochę w łeb [WYWIAD]

Arkadiusz Miłoszewski w rozmowach nie sięga po nudne i miałkie sformułowania. Tak było i teraz, gdy bez gryzienia się w język odpowiadał na nasze pytania. Doceniamy, naprawdę!

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Piotr Janczarczyk: Jesteśmy chwilę po Waszym drugim występie podczas turnieju we Wrocławiu. Jak wrażenia? Ma pan powody do optymizmu?

Arkadiusz Miłoszewski: Spotkaliśmy się z bardzo dużą fizycznością. Podobnego poziomu spodziewamy się w Lidze Mistrzów. Prometey i Hapoel Tel Awiw to naprawdę dobre zespoły! Ta fizyczność pierwszego dnia kosztowała nas naprawdę dużo, przez co już dziś nie mogliśmy podołać. To się od razu rzuca w oczy – zrobienie przewagi, otworzenie się do piłki, zbiórka, walka pod koszem, walka na zasłonie i tak dalej. Jeśli nie ma tej fizyczności, to niestety, ale Śląsk tego doświadczył w EuroCupie w poprzednich sezonach. Teraz spotkaliśmy się z tym i my. Cieszę się z tego, że po tych ostatnich optymistycznych meczach dostajemy taki zimny prysznic, dostajemy trochę w łeb. Wiemy, że czeka nas jeszcze bardzo dużo ciężkiej pracy – jeszcze przed tym sezonem, ale na pewno również w trakcie.

– Tyle mówi pan o tej fizyczności. Za nią odpowiadać powinien przede wszystkim wasz nowy środkowy – Morris Udeze. Jak go trener ocenia? Widziałem go podczas tych dwóch spotkań i mam takie wrażenie, że trochę przypomina Cyrila Langevine’a, który przeniósł się do Was z Wrocławia.

– Trochę tak! Na pewno zderzył się ze ścianami – głównie wczoraj, dziś troszkę mniej. Było mu bardzo ciężko. Widzę też po nim, że jest zmęczony fizycznie. Myślę, że treningi dały mu w tyłek. Graliśmy przecież z Arką i tam też nie brakuje silnych ludzi. Bogucki, Hrycaniuk… On tam naprawdę dobrze się prezentował! Nie chcę go osądzać po tych dwóch meczach we Wrocławiu, ale określiłbym, że jest walczakiem, który da nam mnóstwo energii pod koszem. Do tej pory jestem z niego zadowolony.

– A Jhonathan Dunn? Gdy go ogłosiliście, powiedziałem sobie – jeden z najlepszych tegorocznych transferów.

– Ja widzę, że to nie jest jeszcze to, co potrafi. Szukam usprawiedliwień na to. Na pewno czuje się bardzo słabo fizycznie. Nie ma rytmu. Dostał dużo do zrobienia. To jest ciekawe! Zapytałem go: mieliście w tym Ludwigsburgu trenera przygotowanie motorycznego? Odpowiedział mi, że nie. Aż się zdziwiłem! Zespół z Ligi Mistrzów i bez trenera od motoryki?! On mówi, że mieli grać w koszykówkę, trenować. W Szczecinie mocno nad tym pracujemy, więc może zderzył się ze ścianą. Ja jestem cierpliwy. Nie wyciągałbym pochopnych wniosków. On potrafi grać w koszykówkę.

– Andrzej Mazurczak. Czuję, że jest w stanie powtórzyć swoje indywidualne osiągnięcia z poprzedniego sezonu.

– On może powtórzyć ten wynik tylko i wyłącznie, gdy zespół mu pomoże. My jesteśmy uzależnieni od Andy’ego, a Andy jest uzależniony od nas.

– A Mateusz Samiec? Rocznik 2005, pokazał się we Wrocławiu z naprawdę dobrej strony! Jest szansa, że otrzyma minuty? Tym bardziej że niedawno ogłosiliście transfer Woodsona.

– Pokazał się całkiem dobrze. Widać, że ma talent do koszykówki. Brakuje mu bardzo dużej fizyczności, która jest potrzebna w ekstraklasie. Wiadomo, że te mecze sparingowe pomogły mu troszeczkę zobaczyć, gdzie jest i w jakim punkcie. Mądry zawodnik, który umie grać w koszykówkę. Dziś zagrał słabo, ale to cały zespół zagrał słabo. Do tej pory wyglądał poprawnie, nawet dobrze. Będziemy mieli z niego uciechę! Minuty? Trudno mi obiecać. Wiemy, jaki jest poziom ekstraklasy. Każdy błąd kosztuje dobrze. Będę się starał dawać mu szanse, jeżeli będzie na nie zasługiwał.

– Will Richardson. Jego już nie ma. Może dobrze się stało?

– Tak, na pewno. Dobrze, że mogliśmy wykorzystać zapis w umowie i zrezygnować z niego. Bardzo słabo fizycznie wyglądał.

– I znów ta fizyczność!

– Podkreślam to cały czas. Byłem z kadrą na Uniwersjadzie, to samo. Nie ma koszykówki bez bardzo dużej fizyczności! Oczywiście, talent jest ważny, ale fizyka również. Will zupełnie tego nie miał, przyjechał nieprzygotowany. Nie mamy czasu, żeby czekać na niego dwa miesiące.

– Po zakończonym sezonie mówił pan, że King ma przed sobą wyzwania nie tylko sportowe, ale i organizacyjne. Czy klub rozwinął się pod tym względem?

– Ruszyło się to, że doszedł do nas Kuba Lewandowski, który pomaga nam jako team manager i asystent trenera. Kuba jest tak zajęty, że jeszcze nie liznął w ogóle koszykówki, niestety. Jest nas mało, musimy sobie radzić.

– W piłce nożnej mówią: “organizacyjnie Stal Mielec”. To odpowiednie porównanie?

– Nie śledzę, ale może tak. Kiedyś zażartowałem sobie i wysłałem do naszego prezesa sztab Kosty Runjaicia, trenera piłkarskiej Legii Warszawa. Nie wiem, 25 osób. I wysłałem!

– A co odpisał?

– Nic. (śmiech) Ja wiem, że to jest piłka nożna, ale to jest jednak 25 osób, a nie cztery.

– I na koniec. Co jest trudniejsze: zdobyć mistrzostwo czy je obronić?

– Na pewno obronić.

– A jest to możliwe?

– Ja w to wierzę, ale wiem, że będzie bardzo ciężko. Już nas nikt nie zlekceważy. Każdy będzie skoncentrowany. Nie będzie niespodzianek. Wiedzą, kogo mamy w składzie, jesteśmy zeskautowani. Będzie nam bardzo ciężko, a jeszcze do tego Liga Mistrzów dochodzi. Ale takie mecze jak ten dzisiejszy z Hapoelem, to już zdarzały mi się w tamtym sezonie. Naprawdę mocne bęcki. Przypomnę – Śląsk przyjechał i trzydziestoma z nami wygrał. Jestem cierpliwy, złapiemy rytm i będzie okej!

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami