PRAISE THE WEAR

Miłoszewski stworzył machinę!

Miłoszewski stworzył machinę!

To nie jest przypadek! King wygrał już drugi mecz w serii finałowej, tym razem 92:65. Teraz rywalizacja przenosi się do Szczecina. I tam też się zakończy?

fot. Andrzej Romański / plk.pl

Przy okazji ostatniego meczu finałowego często padało sformułowanie, że koszykarze Kinga po prostu “bardziej chcieli”. I choć o sferze mentalnej wśród zawodników możemy tylko gdybać, to wynik faktycznie by na to wskazywał. Ponownie! Szczecinianie rozpoczęli od prowadzenia… 13:0! W końcu Śląsk, a szczególnie Aleksander Dziewa, znalazł jakkolwiek skuteczne rozwiązanie – szukanie przewinień. Na ten moment był to jedyny sposób mistrzów Polski, aby powiększać swój dorobek.

Wrocławianie właśnie rzutami wolnymi odrobili część strat. Tyle że Śląsk miał problemy nie tylko w ataku, ale i w obronie. King potrzebował raptem 10 minut, aby trafić aż 6 trójek! A nie były to rzuty szczęśliwe, a z naprawdę dobrych, przygotowanych pozycji.

Tak jak początek pierwszej kwarty należał do szczecinian, tak drugi – dla WKS-u. Seria 12:0! Dzięki niej koszykarze Śląska znów uwierzyli, że ten mecz można wygrać. Co prawda prowadzenia nie objęli, ale doprowadzili do remisu. A przy tym znacznie ograniczyli strzeleckie popisy rywali, którzy nie byli już tak groźni zza linii 6,75.

Po zmianie stron King ponownie uruchomił swoją największą broń – rzuty za trzy punkty. Trzykrotnie trafił Cuthbertson, raz Brown. Trzecia kwarta powoli dobiegała końca, a różnica między drużynami wynosiła już prawie 20 oczek! W ostatniej akcji piłka powędrowała w ręce Martina. Ten zamienił okazję na trzy punkty, ale wielkiej euforii z tego powodu nie było – zarówno na jego twarzy, jak i twarzach kibiców.

Początek czwartej kwarty nie wskazywał, by Śląsk “wrócił” jeszcze do tego meczu. King dorzucił kolejną trójkę, więc niedługo później trener Erdogan sięgnął po przerwę. Pierwsza akcja i… od razu strata. Wszystkie takie sytuacje dodatkowo frustrowały obecnych mistrzów Polski. A King konsekwentnie robił swoje! Arkadiusz Miłoszewski za sprawą naprawdę komfortowej sytuacji wprowadził na parkiet dwóch młodych Konradów – Rosińskiego i Szymańskiego. Szkoleniowiec WKS-u sięgnął z kolei po Szymona Tomczaka, którego po raz ostatni widzieliśmy na parkiecie jeszcze w serii półfinałowej. Po 40-minutowej rywalizacji – 92:65 dla szczecinian. King świętuje!

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

Autor wpisu:

George Clooney

Piotr Janczarczyk

obserwuj na twitterze

POLECANE

tagi

Aktualności

– Koszykówka to moja ucieczka od codzienności – przyznaje koszykarz Mateusz Bręk, u którego sukcesy sportowe w ostatnim czasie przeplatały się z trudnymi doświadczeniami poza parkietem. Kogo dziś widzi? – Po prostu chyba szczęśliwego człowieka, który cieszy się tym, że mógł spotkać się w kawiarni i porozmawiać o życiu – odparł, dodając później, że rozmowa ta była pewnego rodzaju formą terapii.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami