Milwaukee Bucks – biznes wielki, ale swojski

Milwaukee Bucks – biznes wielki, ale swojski

Share on facebook
Share on twitter
Najlepsza koszykarsko drużyna NBA robi też doskonałą robotę marketingową i biznesową, świetnie wykorzystując lokalne klimaty. Bucks potrafią prowincjonalne położenie Milwaukee przekuwać w atut i przeżywają właśnie chwile wielkiej chwały. Brakuje już tylko mistrzostwa!
fot. Aleksandra Golec

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Kapusta od Kohla

Każdy w Wisconsin wie, kim jest Herb Kohl. Były senator, biznesmen, filantrop,  właściciel największej sieci domów towarowych w całych Stanach, a w latach 1985-2014 główny udziałowiec Bucks, urodził się w roku 1935 w polsko-rosyjskiej rodzinie żydowskiej, która do Milwaukee emigrowała na początku XX wieku.  

Kohl kupił Milwaukee Bucks od Jima Fitzgerlada za $18 milionów dolarów, a za jeden z celów obrał sobie rozsławianie sportowego miasta Milwaukee. Często ponosił dodatkowe koszty, także robiąc dziwaczne transfery z nadzieją, że wreszcie uda się dokonać czegoś w playoff. Na szczęście, po blisko 30 latach stania na czele nijakiego, koszykarskiego klubu z Milwaukee, Kohl postanowił w końcu dać szansę młodszemu pokoleniu. 

Koniec ery Kohla nastąpił w 2014 roku. Biznesmen postanowił sprzedać Bucks, a przed potencjalnymi nabywcami postawił zasadniczy warunek: klub będzie musiał zostać w Milwaukee. Nowojorscy miliarderzy – Wes Edens i  Marc Lasry zainwestowali aż $550 milionów i podjęli wyzwanie, bo zarządzanie Milwaukee Bucks 6 lat temu – instytucją z przestarzałą halą, staromodnym logotypem i nieciekawym PR-em podyktowanym m.in. niefortunnymi wypowiedziami Brandona Jenningsa nie było łatwym tematem. Jego stwierdzenie, że Bucks pokonają Miami Heat w 2013 roku w serii do 6 meczów, zaowocowało kultowym w regionie powiedzonkiem „Bucks in 6”, które w Wisconsin dziś słyszymy często, jako reakcję na dowolny absurd. 

Nowojorczycy przygotowali plan pięcioletni, a w wywiadach jak mantrę powtarzali, że kluczowa będzie cierpliwość (patience) i wytrwałość (grit). Udało się! Magazyn “Forbes” wycenia dziś wartość klubu na $1.35 miliarda dolarów, a zyski wciąż generowane są m.in. dzięki ultranowoczesnej hali – Fiserv Forum. 

Perła w Dzielnicy Jelenia

Fiserv Forum stanęła tuż obok hali Bradley Center, o której rozbiórce zadecydował w roku 2013 Adam Silver. Zgodnie ze stanowiskiem ligi: hala była za mała i nie spełniała standardów. Padło więc ultimatum: Milwaukee otworzy nowy obiekt w roku 2018, albo drużyna zostanie przeniesiona do Seattle lub Las Vegas.  

Ostatecznie, w lipcu 2018 zaczęło się wyburzanie starego obiektu, a nowy, sąsiadujący kompleks został otwarty w sierpniu tego samego roku. Teren po starej hali jest do dyspozycji klubu, tuż przy arenie powstała tzw. Deer District Dzielnica Jelenia, pełna barów i klubów, w których życie toczy się po wydarzeniach w Fiserv Forum. W okolicy jest też kilka piętrowych parkingów. 

fot. Aleksandra Golec

Mecze Bucks w nowej hali to wielkie święta dla Milwaukee, gromadzące zawsze ponad kilkanaście tysięcy kibiców, ale też – jak na NBA – luksus dostępny dla każdego.. Jeśli mecz jest grany w środku tygodnia, z mniej atrakcyjnym sportowo rywalem, to bilety spokojnie można nabyć nawet za $22. Jeśli to święto, lub renomowany przeciwnik, to w sezonie zasadniczym bilety w górnych sektorach będą kosztowały koło $50. Jeśli to gwiazdy z Zachodu to najgorsze miejsca dostaniemy za $85. Kiedy myślimy o meczu w fazie playoff, to musimy przygotować przynajmniej $150 i czatować na odpowiedniej stronie z dużym wyprzedzeniem. 

fot. Aleksandra Golec

Sport to tak przy okazji

3 poziomy korytarzy (jeden VIP), na każdym kąciki zabaw, punkty, gdzie można przygotować swój transparent, sklepy z gadżetami, stoiska z ofertami specjalnymi dla m.in. weteranów wojennych, którzy w amerykańskim społeczeństwie mają swoje specjalne miejsce, strefy gastronomiczne przypominające food courty z centrów handlowych i drink bary, gdzie spróbować można wybranych piw i whisky. Te korytarze to kwintesencja kapitalizmu, bo ciężko wyobrazić sobie, że ktoś ma na otwartych poziomach na coś wyłączność. 

Dzieje się na tyle dużo, że jeśli mecz nie jest ciekawym widowiskiem, można spokojnie wyjść na korytarz, a spotkanie śledzić na żywo na jednym z dziesiątek monitorów. Starcia sezonu zasadniczego to alternatywa dla wyjścia do baru, czy kumpla po pracy. Prawdziwe granie zaczyna się wiosną, dlatego jesienne i zimowe mecze to rozrywka dla każdego i na każdą kieszeń, niezależnie od pochodzenia i poglądów politycznych. Ważne, że w Milwaukee, ważne, że dobra drużyna reprezentuje to miasto. 

Miasto, które odpłaca się kibicom po wygranych. Nie jakieś wielkie koncerny, ale np. jedna z lokalnych pizzerii proponuje zniżkę -50% przez najbliższy tydzień, jeśli Bucks rzucą co najmniej 100 punktów. Z kolei cukiernia proponuje ofertę 3+1 i darmowego pączka, jeśli zawodnicy z ławki zbiorą łącznie określoną liczbę piłek. 

Podczas meczów poniedziałkowych (Milwaukee Mondays) promowane są lokalne usługi i wyroby, a w przerwach w hali koncertują miejscowe zespoły muzyczne. Żeby zadowolić kibica w inny dzień tygodnia, gdy gra rywala nie powala, klub angażuje partnerów w produkcje upominków, które sprawią fanom przyjemność – rozdawane są unikalne szaliki czy koszulki. 

fot. Aleksandra Golec

Samorząd nie żałował

Nowa hala (kosztowała $524 millionów) powstała ze środków publicznych stanu Wisconsin, a także prywatnych pieniędzy Herba Kohla i aktualnych właścicieli. Rada Miasta Milwaukee jednogłośnie zatwierdziła plany zagospodarowania terenu, a operatorem areny ustanowiła klub. Sponsorem tytularnym obiektu na 25 lat została (oczywiście tutejsza!) firma Fiserv, operująca w sektorze technologii dla usług finansowych. 

Szczegółowe informacje o warunkach umowy sponsorskiej nie zostały podane do informacji publicznej, choć w wielu przekazach medialnych pada kwota $6 milionów rocznie. Poza meczami Milwaukee Bucks i uniwersyteckimi rozgrywkami z udziałem koszykarskiej drużyny Marquette (prywatna, katolicka uczelnia z Milwaukee, której absolwentem jest m.in. Dwyane Wade), wielofunkcyjny obiekt regularnie gości gwiazdy muzyczne światowego formatu, konwenty polityczne i produkcje znane Polakom z kalendarza imprez ERGO ARENY (Disney On Ice, Cirque du Soleil…). 

Wśród partnerów, sponsorów i lożobiorców obiektu jest wiele dużych, lokalnych firm, m.in. Harley Davidson czy browar Miller. Podobnie, jak w przypadku kowieńskiego Żalgirisu (czytaj TUTAJ>>), lokalny biznes chce wspierać klub, który jest wizytówką miasta. Sukces ma gwarantować symbioza samorządu, miejscowych przedsiębiorców, operatora hali i zarządu klubu, ale przecież nie będzie o czym mówić, bez sportowego wyniku.

Greckie smaki prowincji

Rok 2013 był przełomowy, nie tylko z uwagi na ultimatum związane z halą. To właśnie wtedy, w drafcie, z numerem dopiero piętnastym (!!) Milwaukee Bucks wybrali Giannisa Antetokounmpo. Osiemnastoletni wówczas Grek, urodzony w Atenach syn nigeryjskich migrantów, trafił do NBA z zaplecza ligi greckiej, a włodarzy klubu z Milwaukee przekonał do siebie wielkim atletyzmem i niewyobrażalną wszechstronnością. 

W NBA zadebiutował jako jeden z najmłodszych zawodników w historii ligi, sezon 2013/2014 zakończył jako jeden z najlepszych blokujących w historii Milwaukee Bucks. W Wisconsin nie mieli cienia wątpliwości, że chcą zatrzymać tego chłopaka na kolejne sezony i dziś z pewnością nie żałują – “Greek Freak” zgarnął już przecież nagrodę MVP ligi, a teraz z nim w roli lidera zespół na najlepszy bilans w całej NBA. 

Jak wiecie, Giannis to nie jedyny koszykarz w rodzinie Antetokounmpo. Gwiazdor Bucks ma 4 braci, dwóch w NBA. Starszy Thanasis gra z Giannisem w Milwaukee, choć jeszcze kilka lat temu sprzedawał na ulicach Aten podróbki znanych marek, a młodszy Kostas jest zawodnikiem Los Angeles Lakers. 

Typowo greckie imiona braci Antetokounmpo to nie przypadek, rodzicom po opuszczeniu Nigerii bardzo zależało, by synowie dorastali w poczuciu jedności z rówieśnikami w nowej ojczyźnie. Sam Giannis zdecydował się też na chrzest w kościele greko-prawosławnym. 

Bracia Antetokounmpo na parkietach NBA dumnie reprezentują Grecję, więc stan Wisconsin oszalał na punkcie tego kraju. Jak grzyby po deszczu pojawiają się budki z gyrosem, który w Milwaukee nazywają euro, na półkach sklepowych widać ouzo, a napisy na gadżetach tłumaczy się na język grecki. W styczniu na Nocy Greckiej w Milwaukee pojawiło się ponad 2000 osób w koszulkach z napisami Hellas, a sam pomysł ma potencjał, by stać się tak popularnym, jak Polska Noc Marcina Gortata. 

fot. Aleksandra Golec

Pierwsza para Wisconsin

Skromny i zabawny koszykarski geniusz – Giannis oraz jego dziewczyna, siatkarka Mariah Riddlesprigger, zadomowili się w Milwaukee, gdzie na świat wkrótce przyjdzie MVB (Most Valuable Baby, tytuł nadany przez kibiców) – pierwsze dziecko pary. 

Mariah i Giannis . fot. wikimedia commons

Grek jest liderem Bucks nie tylko na parkiecie, w świetnie prowadzonych mediach społecznościowych klubu widać, ile dystansu ma do siebie Giannis i jak chętnie wtórują mu Khris Middleton i Brook Lopez, a także np. młodziutki rozgrywający Donte DiVincenzo. Szczególnym szacunkiem darzy się tutaj Kyle’a Korvera, utytułowanego weterana, grającego w lidze już od 2003, a w Milwaukee od niedawna dostarczającego punktów w roli rezerwowego.

Cały stan kocha swojego Greek Freaka, bo ten chce identyfikować się z Wisconsin. Milwaukee nie jest Nowym Jorkiem, ani Kalifornią, a półmilionowym miastem na północnym środku USA, które doświadczyło kryzysu z roku 2008. Problemy mieszkaniowe i epidemia nadużywania opiatów w Milwaukee, o których w uhonorowanym nagrodą Pulitzera reportażu „Eksmitowani” pisał profesor socjologii z Princeton, Matthew Desmond, to obraz wielu części miasta. 

Ekonomicznie region powoli zmienia się dziś na lepsze, a mieszkańców szczęściem napawa nie tylko lepsza kondycja finansowa. 10 lat temu chodzenie na mecze Milwaukee Bucks nie należało do najpopularniejszych rozrywek. Klub reprezentowali zawodnicy, którzy w wolnych chwilach wybierali imprezy w pobliskim Chicago, gadżety klubowe nie wpadały w oko, ciuchy nie odpowiadały najnowszym trendom, a kibiców interesowały raczej wyniki i mecze Milwaukee Brewers (MLB) czy Green Bay Packers (NFL).

Teraz Antetokounmpo jest drugim najbogatszym sportowcem Wisconsin (więcej pieniędzy ma tylko legendarny futbolista Aaron Rodgers), a koszulka Giannisa to najchętniej kupowany gadżet sportowy w stanie. W całym kraju więcej popularnych jerseyów sprzedaje tylko LeBron James.

Dziś zmieniło się wszystko, choć swojski, prowincjonalny klimat pozostał. W nowym logo Bucks poroże jelenia (symbol Wisconsin) układa się w piłkę do koszykówki, ale i literę M. Czcionka symbolizuje industrialny charakter miasta, a kolor kremowy, który dopełnia zieleń znaleźć można w starej części Milwaukee, gdzie w XIX wieku domy budowane były z kremowych cegieł, powstałych z gliny znalezionej w dolinach rzeki Menomenee.  Gdzieniegdzie pojawia się też niebieski kolor Wielkiego Jeziora Michigan, nad którym położony jest stan Wisconsin. 

Na koniec powinniście wiedzieć, że nazwa miasta Milwaukee pochodzi z języka Indian – Algonkinów, którzy oryginalnie zamieszkiwali te ziemie, a oznacza „dobre miejsce nad wodami”. 

Wydaje się, że w tym sezonie Bucks i ich kibice mają wszystko. Liczą na historyczny rekord zwycięstw i grę w finale NBA. A może odzyskają pierścienie, po 50 latach od pierwszego tytułu?  Bójcie się tych jeleni, fear the deer! 

Aleksandra Golec, @aemgie, Milwaukee

POLECANE

tagi

NBA

Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Poprzedni sezon dla Energa Kotwicy Kołobrzeg nie był udany – „Czarodzieje z Wydm” zajęli ostatecznie 14., ostatnie miejsce w 1. lidze. W nadchodzących rozgrywkach zespół nie zamierza znów pałętać się na dole tabeli, a pomóc mają w tym solidne transfery.
8 / 07 / 2020 10:53
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34