Mistrz zdobył Halę Mistrzów – zapasy dla Stelmetu

Share on facebook
Share on twitter

Popełnili aż 17 strat, a mimo to pokonali jeszcze słabszy Anwil 70:57. Włocławianie wciąż nie mogą być pewni pierwszego miejsca w tabeli, zielonogórzanie wciąż walczą o drugą pozycję.

James Florence (fot. Paweł Skraba/Plk.pl)

W tych butach James Harden idzie po MVP! >>

To nie był dobry mecz, Anwil został wygwizdany – i słusznie, znów zagrał słabo. Stelmet był lepszy, co nie znaczy, że zagrał na dobrym poziomie.

Pierwsze minuty stały pod znakiem niezłej defensywy z obu stron, pierwszy obronę rywali przełamał Stelmet – głównie za sprawą Jamesa Florence’a, który miał bardzo dobre wejście z ławki, szybko zdobył dziewięć punktów i pod koniec pierwszej kwarty wyprowadził gości na prowadzenie 20:11.

Anwilowi na początku meczu brakowało tej pewności siebie i punktów, które zapewnia Ivan Almeida – Kabowerdeńczyk w czwartek jednak odpoczywał, w drużynie z Włocławka brakowało też Jaylina Airingtona. W związku z tym częściej piłkę w rękach miał Quinton Hosley, ale nie oznaczało to wcale dobrych akcji gospodarzy.

Stelmet – zupełnie inaczej niż w ostatnich tygodniach – dobrze grał w obronie. Mistrzowie Polski byli aktywni, o przechwyty walczyli nie tylko Przemysław Zamojski czy Edo Murić, ale także Martynas Gecevicius. I te próby były udane, bo Anwil miał kłopoty z rozegraniem, szczególnie, gdy na boisku nie było Kamila Łączyńskiego.

Włocławianie straty zaczęli odrabiać obroną, ustawienie 1-3-1 w końcu zadziałało, zrobiło się 24:28 w 16. minucie. Stelmet na prowadzeniu trzymał sprytny pod koszami Boris Savović (11 punktów i 8 zbiórek do przerwy). Z drugiej strony – Serb także odpowiadał za nawał strat Stelmetu, których w pierwszej połowie było aż 12. To m.in. dlatego mistrzowie Polski do przerwy prowadzili tylko 35:33.

Błotne spotkanie ze słabą skutecznością i dużą liczbą strat było kontynuowane także w pierwszych minutach po przerwie, natomiast Anwil był w nich zdecydowanie bardziej agresywny, wyrywał piłki 50/50. Hosley pudłował kolejne rzuty (0/9 z gry w meczu), ale walczył na deskach i asystował, włocławianie utrzymywali się blisko Stelmetu.

Chwilę oddechu (ale tylko chwilę) zielonogórzanom dał Florence, który zdobył pięć punktów z rzędu i powiększył prowadzenie gości do 47:40. Amerykański rozgrywający w tym chaotycznym hicie czuł się zresztą dobrze – w sumie zdobył 16 punktów.

Anwil doprowadził do remisu w 29. minucie – po rzutach wolnych Hosleya było 49:49, a chwilę później gospodarzy na prowadzenie wyprowadził Jakub Wojciechowski. Stelmet był coraz bardziej bezradny w ataku, w trzeciej kwarcie przez pięć minut nie był w stanie trafić do kosza z gry. Kompletnie niewidoczny był Vladimir Dragicević, właściwie nikt poza Florence’em i Savoviciem nie grał dobrze w ataku.

Ale gdy wydawało się, że mecz zaczyna się dobrze układać dla Anwilu, włocławianie kompletnie stanęli w czwartej kwarcie. W ataku walili głową w mur, nie potrafili też zatrzymać akcji doświadczonych rywali (Savović, Łukasz Koszarek, w końcu Dragicević). Stelmet zaczął zrywem 10:0, w Anwilu dopiero po sześciu minutach punkty zdobył Ante Delas. Ale to już było za późno.

Najwięcej, 21 punktów dla Stelmetu, zdobył Savović, który dodał także 13 zbiórek. Dla Anwilu 10 punktów zdobył Michał Nowakowski.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

W tych butach James Harden idzie po MVP! >




NBA

Na taki miesiąc fani New York Knicks musieli czekać przez lata! W niedzielę ich zespół wygrał 109:90 w pojedynku z Detroit Pistons, dzięki czemu Nowojorczycy kończą luty na czwartym miejscu w Konferencji Wschodniej i mają pozytywny bilans 18-17.
1 / 03 / 2021 10:07
Wydanie specjalne! Kamil Chanas z ekspertami (Mihailo Uvalin i Radosław Hyży) rozmawiają o turnieju o Suzuki Puchar Polski 2021, który odbędzie się w dniach 11-14 lutego w Lublinie. Zapowiadają cztery ćwierćfinałowe mecze oraz typują wygranych tych spotkań. Kto zgarnie Puchar Polski w tym roku, a kto wygra konkurs rzutów za 3 punkty i konkurs wsadów?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Już osiem kolejnych zwycięstw mają na koncie zawodnicy Brooklyn Nets, którzy w czwartek rozbili 129:92 Orlando Magic. To ich najdłuższa seria wygranych od sezonu 2005/06. Dzięki serii wygranych Nets prawie dogonili już 76ers na pierwszym miejscu Konferencji Wschodniej.
26 / 02 / 2021 15:57