Mistrzostwa Europy U20: Czwarte zwycięstwo, czas na ćwierćfinał

Share on facebook
Share on twitter

Młodzieżowa reprezentacja Polski bardzo pewnie pokonała Kosowo 71:53 i wygrała swoją grupę na turnieju Dywizji B w Sofii. W ćwierćfinale zagra ze zwycięzcą meczu Holandia – Czechy.

Reprezentacja Polski U20 / fot. FIBA Europe

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Środowe spotkanie z Kosowem trochę przypominało wcześniejsze spotkanie z Portugalią. Polacy zaczęli wyraźnie nieskoncentrowani i rywale w połowie pierwszej kwarty prowadzili nawet 12:6. Reprymenda i zmiany pomogły, w kilka minut zaliczyliśmy serię 15:0 i mecz już do końca był pod pełną kontrolą.

Najwięcej punktów wyrównanej drużynie zdobył Łukasz Kolenda (12), choć grał tylko 15 minut i nie dopisywała mu skuteczność (2/9 z gry), trafił za to 7/7 z wolnych. Za dobry mecz i waleczność warto pochwalić Mikołaja Kurpisza, który miał 9 punktów i 11 zbiórek. Kilka dobrych akcji wreszcie w tym turnieju pokazał Bartłomiej Pietras, który trafił także 2/2 z dystansu.

Polacy, jak przez cały turniej, także z Kosowem pokazali bardzo dobrą grę w obronie, było w efekcie sporo punktów po kontratakach. Niestety, atak pozycyjny był mało skuteczny, próby dogrania pod kosz za często kończyły się nieporadnymi zagraniami. Tylko 36% rzutów z gry całego zespołu to nie jest dobry wynik w meczu z wyraźnie słabszym rywalem.

O tym spotkaniu już zapominamy, Polska (bilans 4-0) i tak miała już zapewnione 1. miejsce w grupie. W piątek, w ćwierćfinale zmierzy się ze zwycięzcą meczu Holandia – Czechy, który rozegrany zostanie dziś o godz. 19.30. Do Dywizji A awansują 3 najlepsze zespoły turnieju. Trzeba zatem koniecznie wygrać ćwierćfinał, a potem jeszcze przynajmniej 1 z 2 pozostałych meczów.

Pełne statystyki ze spotkania z Kosowem TUTAJ >>

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 




POLECANE

Zespół z Gdyni, licząc PLK i EuroCup, przegrał 5 meczów z rzędu, a w ostatnich 4 nie zdobył nawet 70 punktów. Brak drugiego rozgrywającego mocno się teraz odbija na zmęczeniu i grze pozostałych zawodników, jednak – naszym zdaniem – decyzja o zatrudnieniu Armaniego Moore’a ma sens.

tagi