MKS idzie w górę, Trefl mocno w dół

Share on facebook
Share on twitter

Świetna trzecia kwarta wystarczyła MKS-owi Dąbrowa Górnicza do wywiezienia punktów z Sopotu. Rozkręcił się w końcu Trey Davis i podopieczni trenera Jacka Winnickiego pokonali pozostającego w głębokim kryzysie Trefla 80:70.

Mathieu Wojciechowski / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa Górnicza

Lubisz buty NBA retro? – sprawdź w Sklepie Koszykarza >>

Kibice w sopockiej Hali 100-lecia w trakcie pierwszej połowy mieli powody do umiarkowanego optymizmu. Świetne zawody grał Paweł Leończyk – nie tylko skuteczny pod koszem, ale także nie raz pierwszy w kontrataku. Gdy w drugiej kwarcie kilka efektownych akcji wykończył Milan Milovanovic, przewaga gospodarzy wzrosła nawet do 11 punktów (41:30) i wydawało się, że seria czterech porażek z rzędu zostanie przerwana.

Z kolei dąbrowianie nie przypominali zespołu, którzy przy okazji ostatniego pobytu w Trójmieście pokonał Arkę. Sam Winnicki przyznał na konferencji: – Pierwsza połowa była bardzo zła – nie mogliśmy złapać rytmu, szwankowała obrona, pozwoliliśmy rzucić Leończykowi i Milovanovicowi ponad 20 punktów (25 – przyp. red.). Goście fatalnie pudłowali też z dystansu, ale m.in. dzięki Mathieu Wojciechowskiemu (11 pkt w drugiej kwarcie) dalej byli w grze – do przerwy jednak to Trefl prowadził 43:35.

Cokolwiek wydarzyło się w przerwie w szatni gości, miało to kluczowe znaczenie dla końcowego wyniku. W ciągu niecałych dwóch minut MKS za sprawą Treya Davisa i Bena Richardsona zmniejszył stratę do 1 punktu. Po paru kolejnych minutach wyszedł na prowadzenie, które sukcesywnie powiększał. Trzecią kwartę, zakończyły trójki Clevelanda Melvina i Bartłomieja Wołoszyna, a dąbrowianie wygrali ją aż 28:9.

Trefl zupełnie stracił wszystkie pozytywy z pierwszej połowy. – W pierwszej połowie mieliśmy 4 straty, w samej trzeciej kwarcie – 8 – narzekał na konferencji wyraźnie zawiedziony trener Trefla Marcin Kloziński. Zniknął też skuteczny w pierwszej połowie Vernon Taylor (11 pkt do przerwy, 0 pkt po przerwie), nadal skuteczności nie może znaleźć Łukasz Kolenda. Tego ostatniego starał się usprawiedliwiać na konferencji trener: – Zdaję sobie sprawę, że on ma 19 lat i to trochę media zrobiły z niego już teraz Rubio. A trzeba zejść na ziemię, wypuścić powietrze i dać mu spokojnie pracować.

W IV kwarcie sygnał do ataku dał jeszcze Treflowi walczący pod koszem Milovanovic. Po trójce Damiana Jeszke sopocianie zmniejszyli stratę z 11 do 3 oczek i mieli piłkę – ale wtedy MKS zdobył 7 punktów z rzędu i było już praktycznie po meczu. – Bardzo się cieszę, gdyż każde zwycięstwo na wyjeździe jest ważne. Zatrzymać drużynę w domu na 9 pkt w kwarcie to wielka rzecz – mówił Jacek Winnicki.

MKS powoli zapomina już o trzech przegranych meczach na początku sezonu – od tego czasu zanotował prawie same zwycięstwa (to w Sopocie było czwartym w pięciu ostatnich meczach) i systematycznie przesuwa się w górę tabeli. Z kolei seria porażek Trefla wydłużyła się już do pięciu – sopocianie nie są w stanie wygrać nawet z drużynami z dolnej części tabeli, a przede wszystkim – ze swoimi słabościami. – Biorę pełną odpowiedzialność za wyniki i nasze miejsce w tabeli – zadeklarował Kloziński. W Sopocie mówi się już jednak, że wkrótce polski trener nie będzie już musiał brać odpowiedzialności za grę Trefla.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Michał Świderski, Sopot

Lubisz buty NBA retro? – sprawdź w Sklepie Koszykarza >>




POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi