MKS lepszy od Śląska – świetna końcówka Dominica Artisa

Share on facebook
Share on twitter
Dominic Artis w czwartej kwarcie punktował, asystował, ale i znakomicie bronił, co mocno przyczyniło się do kolejnego zwycięstwa zespołu z Dąbrowy Górniczej. MKS ogrywa WKS Śląsk Wrocław 98:94.
Michał Dukowicz / fot. D. Murska, MKS Dąbrowa Górnicza

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Zdecydowanie lepiej w to spotkanie weszli gospodarze z Dąbrowy Górniczej, którzy już w pierwszej kwarcie prowadzili nawet 9 punktami. W ataku z dobrej strony pokazali się Amerykanie – Robert Johnson i Tavarius Shine, którzy trafiali dystansu, ale także skutecznie mijali swoich rywali.

Śląsk na starcie drugiej części gry nieco odrobił straty i to głównie za sprawą graczy wchodzących z ławki. Trudne rzuty trafiał Torin Dorn, a grający bardzo niewiele w meczu inauguracyjnym Jakub Musiał dorzucił trójkę.

MKS jednak szybko odpowiedział. Dąbrowianie upraszczali swój atak do gry 1 na 1, która generowała mnóstwo przewag, po których padały punkty. Pojedynki z rywalami wygrywali nie tylko obwodowi, ale także Bryce Douvier, który trafił wszystkie 3 oddane rzuty w pierwszej połowie.

Gospodarze schodzili na przerwę jednak tylko z 5-punktowym prowadzeniem, a to za sprawą Devoe Josepha, który pod koniec drugiej kwarty podreperował dorobek punktowy Śląska.

Do Kanadyjczyka po przerwie dołączyli reprezentanci Polski – Mathieu Wojciechowski i Kamil Łączyński, co dało Śląskowi w pewnym momencie nawet 4 punkty przewagi. MKS szybko jednak odpowiedział, a trójka Douviera na 72:69 ustaliła wynik po trzech kwartach.

W czwartej kwarcie odpowiedzialność za grę MKS-u wziął na siebie lider zespołu, czyli Dominic Artis, który nie tylko zdobył 8 punktów z rzędu, ale także potrafił skutecznie uruchomić partnerów. Wydawało się, że MKS z łatwością dowiezie przewagę do końca, jednak udane akcje Łączyńskiego i Aleksandra Dziewy sprawiły, że na 20 sekund do końca było tylko +2 dla gospodarzy.

MKS wyprowadzając piłkę popełnił stratę, ale w kontrataku z podaniem pospieszył się Dorn i Śląsk zmarnował idealną okazję na wyrównanie. Faulując w celu zatrzymania zegara wrocławianie popełnili przewinienie niesportowe i szansa na wygraną szybciutko uciekła. MKS ostatecznie wygrał 98:94 i do Lublina w następnej kolejce pojedzie z bilansem 2-0.

Statystyki z tego spotkania TUTAJ.

GS

POLECANE