• Home
  • PLK
  • MKS ogrywa Arkę – koncertowa 4 kwarta Dąbrowy

MKS ogrywa Arkę – koncertowa 4 kwarta Dąbrowy

Share on facebook
Share on twitter

Seria 19:0 w końcówce oraz aż 58 punktów duetu Trey Davis i Cleveland Melvin. Drużyna z Dąbrowy sprawiła wielką niespodziankę w Gdyni, wygrywając z Arką 86:76.

Trey Davis / fot. Dorota Murska, MKS Dąbrowa Górnicza

W tych butach Stephen Curry trafia wielkie rzuty >>

Mecz (tradycyjnie już) dobrze rozpoczęli gracze z Dąbrowy – po 2 minutach było już 9:0 dla gości. Jacek Winnicki zdecydował się zaskoczyć rywali obroną na całym boisku co przyniosło pożądany efekt. Niemoc gospodarzy przełamał dwoma trójkami Deividas Dulkys, który w końcu przypominał gracza z poprzednich lat. Po pierwszej kwarcie na prowadzeniu nieznacznie byli koszykarze MKS – 19:15.

Wejście na parkiet Roberta Upshawa zablokowało kompletnie możliwość zdobywania punktów spod kosza przez dąbrowian. Nic sobie z tego nie zrobił jednak Trey Davis (19 punktów w 15 minut), dzięki któremu MKS wyszedł nawet na 18-punktowe prowadzenie, 38:20.

Zdenerwowany Przemysław Frasunkiewicz wreszcie wydobył ze swoich koszykarzy dodatkowe pokłady energii i Arka odrobiła wszystkie straty jeszcze przed przerwą. Centymetry pod koszem Adama Łapety i Dariusza Wyki zaczęły robić różnicę, a wchodzący z ławki Josh Bostic trafił wszystkie swoje rzuty (3/3 z gry, 7 punktów w 1 połowie).

Do przerwy mieliśmy 43:42 dla gości, a amerykański duet MKS, Trey Davis – Cleveland Melvin, miał na koncie już 32 punkty.

Na najważniejszą postać gdynian zaczął wyrastać tego dnia Dulkys. Litwin wciąż punktował, a w obronie to jemu trener Frasunkiewicz przydzielił zadanie krycia Davisa. Uproszczony atak dąbrowian, oparty na zasłonach w bocznych sektorach boiska i wielu przekazaniach z ręki do ręki, przestał funkcjonować. Osamotniony Davis to za mało na konsekwentnie grająca Arkę i po 30 minutach to gospodarze byli już na prowadzeniu – 62:57.

Od 12 punktów w 4 minuty rozpoczął 4 kwartę Cleveland Melvin, co pozwoliło na moment odzyskać prowadzenie. Jacek Winnicki zdecydował się na grę niska piątka bez Łukasiaka i Gabińskiego, jednak Arka z Adamem Łapetą na boisku nie umiała tego wykorzystać.

Na 4:20 do końca po trafieniu Richardsona było już 76:69 dla gości, a na 2:24 aż 80:69. Trener Frasunkiewicz dostosował się do rywala i również posadził na ławce wszystkich swoich podkoszowych i wreszcie wrócił do lidera zespołu, Josha Bostica. Na ratowanie wyniki było już za późno. MKS niespodziewanie wygrał w Gdyni 86:76.

Trey Davis zdobył 31 punktów, a fantastyczny w 4 kwarcie Melvin 27. Amerykanie poprowadzili swój zespół do kolejnej wygranej, już trzeciej z rzędu!

MKS po raz kolejny pokazał się z dobrej strony jako drużyna bardzo dobrze ułożona w obronie. Zaskakująco dobrze wyglądali w walce o zbiórki na tle gigantów z Gdyni i wygrali ten element gry 39:32.

W Arce na plus warto odnotować pierwszy dobry mecz Deividasa Dulkysa, który zdobył 16 punktów (4/7 za 3 punkty).

Arka w następnym meczu zagra w Zielonej Górze ze Stelmetem Enea BC Zielona Góra. MKS spróbuje podtrzymać serię zwycięstw w meczu z Kingiem Szczecin.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

Grzegorz Szybieniecki, @gszyb

W tych butach Stephen Curry trafia wielkie rzuty >>