Młodzi Polacy w formie, ale schody dopiero się zaczną

Młodzi Polacy w formie, ale schody dopiero się zaczną

Share on facebook
Share on twitter

Świetna obrona, nękający rywali Marcel Ponitka i dobra forma zmienników dały reprezentacji do lat 20 wymarzony start w walce o Dywizję A. Czy dadzą awans do niej?

Marcel Ponitka (fot. FIBA.com)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

79:51 z Belgią, 68:61 z Finlandią, 76:45 z Belgią – bilans 3-0, zapewnione pierwsze miejsce w grupie A i pewny awans do ćwierćfinału. Polacy mają przed sobą dzień przerwy, mecz z najsłabszą w grupie Armenią, są w świetnej sytuacji.

A zarazem – na początku drogi i w punkcie wyjścia. W Dywizji B celem zawsze jest awans do elity, bilans 3-0 nie znaczy nic. Rok temu nasza młodzieżówka też tak zaczęła, pokonała kolejno Białoruś, Rosję i Estonię, ale potem przegrała z sensacją turnieju Islandią, straciła pierwsze miejsce w grupie i w kluczowym ćwierćfinale uległa Czarnogórze. To był koniec marzeń o awansie.

Teraz pierwszego miejsca w grupie już nikt nam nie odbierze, ale to oczywiście nie znaczy, że zespół Tomasza Niedbalskiego może poczuć się wyjątkowo pewnie. Z drugiej strony – patrząc na grę Polaków można być zadowolonym, szczególnie, że gramy w trudnej grupie ze spadkowiczami z Dywizji A (Finlandia, Belgia).

Obrona na poziomie

W trzech meczach Belgia, Finlandia i Białoruś trafiły razem 33 proc. rzutów z gry (57/174), popełniły w sumie 51 strat (średnio 17,0) – to na pewno jest efekt dobrej defensywy Biało-Czerwonych. Pomyłki się zdarzają, ale generalne – gramy twardo, z naciskiem na piłkę i niezłą rotacją.

Ta dobra obrona poparta jest zbiórkami w obronie, które Polacy wygrali w każdym z trzech spotkań – zasługi mają tu nie tylko Aleksander Dziewa czy Szymon Kiwilsza, ale także Marcel Ponitka, Michał Kolenda czy Mikołaj Kurpisz. Zastawia i zbiera cały zespół.

Ponitka związuje rywali

9,0 punktu, 6,7 zbiórki oraz 3,0 asysty – to średnie Marcela Ponitki z trzech pierwszych spotkań. Jego wpływ na grę jest jednak większy niż te statystyki, rozgrywający Asseco dobrze wywiązuje się ze swojej roli.

Przede wszystkim – nęka rywali. Aktywną, fizyczną obroną za linią trójek na rozgrywającym przeciwnika, ale też swoimi firmowymi wejściami pod kosz. Efekty są różne, bo Ponitce zdarzają się straty przy podaniach w tłoku (2,7 na mecz), ale generalnie nasza jedynka dobrze „związuje” obronę w polu trzech sekund, a potem odgrywa piłkę na obwód, gdzie tworzymy przewagę.

Niedbalski zadbał o rotację

Daniel Gołębiewski, Jakub Musiał, Michał Kolenda – ci gracze, trochę drugoplanowi wobec teoretycznie najlepszych Ponitki i Dziewy, mieli bardzo dobre wejścia i momenty w każdym z trzech pierwszych meczów. Trafiali z dystansu, biegali do kontry, zaliczali mądre asysty, nieźle zbierali.

A przecież dobre wejścia mieli też Szymon Kiwilsza czy Michał Jędrzejewski – Tomasz Niedbalski ma po prostu wyrównany zespół z szeroką rotacją. Po 10,3 punktu zdobywają Dziewa i Jakub Musiał, w sumie dziewięciu graczy mieści się w przedziale 5-10 punktów na mecz.

Do poprawy wolne!

Jeśli w pierwszym etapie turnieju szukać słabych punktów Polaków, to na pewno są nimi rzuty wolne – w trzech meczach trafiliśmy tylko 36 z 63 prób, co daje marne 57 proc. Szczególnie niebezpieczny jest fakt, że najgorzej rzucają często faulowani wysocy – Dziewa ma 3/11, a Kiwilsza 5/11.

To na pewno trzeba poprawić, im dalej w turniej, tym mecze będą pewnie bardziej zacięte i każdy punkcik będzie ważniejszy. Szczególnie w zaciętych końcówkach.

Ale, jak na razie, jest nieźle. Awans do Dywizji A wywalczą trzy najlepsze zespoły turnieju w Oradei i w tym momencie Polska na pewno jest do tych miejsc ważnym kandydatem.

ŁC

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

POLECANE

tagi

NBA

W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Rasta Vechta, która nie dała szans Anwilowi w pierwszej rundzie, to na dziś główny rywal Anwilu do miejsca w pierwszej czwórce grupy Ligi Mistrzów. Włocławianie myśląc o awansie muszą zrobić wszystko by wygrać, a idealnym scenariuszem byłoby odrobienie 13-punktowej straty z pierwszego spotkania.