PRAISE THE WEAR

Momenty były, ale Galatasaray lepszy od Legii

Momenty były, ale Galatasaray lepszy od Legii

W drugim meczu fazy grupowej Legia Warszawa przegrała na wyjeździe z Galatasaray Stambuł 71:86. „Legioniści” prowadzili po pierwszej połowie, ale nie zdołali utrzymać przewagi do końca.
Devyn Marble w meczu z Galatastareyem Stambuł fot. Basketball Champions League

Niestety, Legia tegoroczny udział w Lidze Mistrzów rozpoczyna od dwóch przegranych. Tym razem podopieczni Wojciecha Kamińskiego musieli uznać wyższość Galatasarayu Stambuł. Lepiej rozpoczęli Turcy, którzy po minucie prowadzili 5:0. Legia szybko odpowiedziała i przez dłuższą chwilę była na prowadzeniu. W drugiej kwarcie wicemistrzowie Polski wyglądali jeszcze lepiej, o czym świadczy wynik po 20 minutach – 46:39 na korzyść zespołu z Warszawy.

Druga połowa była zgoła inna. Galatasaray grało znacznie lepiej, dzięki czemu Turcy jeszcze pod koniec trzeciej kwarty wrócili na prowadzenie. Rywal Legii był mocno rozpędzony, co jeszcze potwierdziło się w ostatnich minutach. Legioniści nie dotrzymywali tempa, a przeciwnik co rusz powiększał przewagę. Finalnie obie ekipy dzieliło 15 oczek różnicy.

Wśród wicemistrzów Polski najlepiej zaprezentował się Janis Berzins – autor 21 punktów, 8 zbiórek i 1 asysty. Swoje od siebie dołożyli także Ray McCallum (17 pkt, 2 zb., 5 as.) oraz Grzegorz Kulka (15 pkt., 8 zb., 1 as.). Przypomnijmy, że trener Kamiński nie miał do swojej dyspozycji Travisa Lesliego, który jest kontuzjowany od meczu z PGE Spójnią Stargard.

Teraz Legioniści wracają do rozgrywek ekstraklasowych. Przed nimi dwa istotne spotkania – 16 października z Anwilem Włocławek oraz 22 października z Kingiem Szczecin. 

Galatasaray Stambuł 86:71 Legia Warszawa (22:20, 17:26, 24:17, 23:8)

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Piotr Janczarczyk

POLECANE

tagi

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Postaci ustawionej tyłem na zdjęciu dziś na parkiecie nie zobaczymy. Josh Bostic został odsunięty od drużyny, a jego kontrakt prawdopodobnie zostanie rozwiązany. Ale będą inni! Między innymi wracający po kontuzji Kamil Łączyński.