PRAISE THE WEAR

Morant spudłował, czeka na rewanż

Morant spudłował, czeka na rewanż

Golden State Warriors już w 25 serii play-off z rzędu wygrali mecz wyjazdowy. Niesamowity wyczyn. Podobnie jak pokonanie Memphis Grizzlies (117:116), gdy ich dwaj młodzi liderzy rzucili 67 punktów.
Draymond Green (fot. Wikimedia Commons)

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

Ja Morant zdobył 34, Jaren Jackson junior 33. 

Ten pierwszy nic nie robił sobie z taktyki obranej przez Warriors – „zapraszamy cię do rzucania, szczególnie za trzy, ale ryglujemy drogę do kosza” . Przez ostatnie dwa miesiące w żadnym meczu Morant nie oddał więcej niż pięciu rzutów z dystansu. Tym razem podjął 11 takich prób. Trafił cztery. Nie tak najgorzej. 

JJJ spudłował tylko trzy z dziewięciu rzutów za trzy. Przede wszystkim udowodnił jednak, że jest w stanie spędzać na boisku długie minuty, bez popełniania fauli. Serię z Timberwolves kończył ze średnią przekraczającą pięć przewinień na mecz w ciągu zaledwie 24 minut gry. 

Jeśli do tego dodać, że Warriors wygrali mimo tego, że już pod koniec drugiej kwarty stracili za dyskwalifikujący faul niesportowy Draymonda Greena, ich zwycięstwo nabiera jeszcze większego znaczenia. 

– Wyrzucili mnie z boiska za dokonania z przeszłości – narzekał tuż po meczu w swoim podcaście Green.  

– Wszyscy wiedzą na co go stać, więc niczym nie byłem zdziwiony – komentował Brandon Clarke, który oberwał od Greena najpierw w twarz, a następnie został przez niego pociągnięty za koszulkę. 

Najlepszym graczem Warriors był w niedzielę Jordan Poole, który uzbierał 31 punktów, choć mecz rozpoczął na ławce. W czwartej kwarcie trafiał rzuty z ośmiu metrów nawet wówczas, gdy miał przed sobą dwóch obrońców. 

Dwie najważniejsze akcje należały jednak do Klaya Thompsona. Najpierw trafił trójkę dającą prowadzenie, a następnie, równo z końcową syreną wydatnie pomógł zastopować akcję Moranta. 

Po meczu Grizzlies starali się bagatelizować wpływ obrońców Warriors na spudłowany rzut swojego lidera. 

– Powiedzmy sobie szczerze: takie rzuty Ja trafia zazwyczaj z zamkniętymi oczami – mówił Jackson junior.

Po ostatnim gwizdku Morant faktycznie wyglądał na zszokowanego tym, że piłka nie znalazła drogi do kosza. Ba, nie dotknęła nawet obręczy. Dłuższą chwilę stał pod koszem i wymownie na niego patrzył. 

Grizzlies nie mają wiele czasu na przemyślenia – mecz nr 2 już we wtorek. Warriors są w tej chwili faworytem nie tylko całej serii, ale także meczu nr 2. 

– Jak to dobrze, że do kolejnego meczu tak niedaleko. Już się nie mogę doczekać – zapewnia Morant. 

TOMAS

Superbet – najlepsze kursy na koszykówkę. Cashback 1300 i do 200 zł na start. Sprawdź! >>

POLECANE

tagi

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Postaci ustawionej tyłem na zdjęciu dziś na parkiecie nie zobaczymy. Josh Bostic został odsunięty od drużyny, a jego kontrakt prawdopodobnie zostanie rozwiązany. Ale będą inni! Między innymi wracający po kontuzji Kamil Łączyński.