Nadarzyn, where 54 punkty Grzegorza Malewskiego happens

Share on facebook
Share on twitter

Bardzo możliwe, że to rekord sezonu w Polsce we wszystkich rozgrywkach. A nawet jak nie, to nie szkodzi – spotkanie GLKS Nadarzyn z rezerwami Legii, które goście wygrali 102:100 po dogrywce, a ich podkoszowy trafiał jak szalony, warto było obejrzeć!

Grzegorz Malewski (fot. Legioniści.com)
Grzegorz Malewski (fot. Legioniści.com)

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

Czasem trzeba mieć szczęście. I nie, nie chodzi mi o Grzegorza Malewskiego – on po prostu wykorzystał ogromną przewagę doświadczenia i ogromną przewagę fizyczną. No dobra, szczęścia też trochę miał, bo o ile w pierwszej połowie wiele punktów zdobywał spod kosza – półhakami, dobitkami, itp., tak w drugiej, a szczególnie w końcówce, zaczął bombardować z obwodu. I kilka jego rzutów było naprawdę trudnych.

Ale ja też miałem dużo szczęścia – wyobraźcie sobie czwartkowy wieczór i nagły impuls: „A może by tak pojechać na mecz III ligi do Nadarzyna?” Jeszcze raz – III ligi, do Nadarzyna. Czujecie? W tym sezonie na meczu III ligi byłem po raz pierwszy, a dostałem spotkanie, o którym mógłbym pisać i pisać.

Ale najpierw trzeba napisać o najważniejszym – to był show „Maleszczaka”. Do przerwy prowadzony przez Jacka Gembala Nadarzyn prowadził 41:35, ale on, gracz na co dzień występujący w grającym w I lidze pierwszym zespole Legii, miał już 23 punkty na koncie. Po prawie czterech kwartach – już 41. Prawie, bo przy stanie 85:88, legioniści mieli 11 sekund na akcję.

I Malewski oczywiście trafił:

Gospodarze mieli jeszcze 6 sekund, ale Przemysław Kuźkow spudłował za trzy. A więc dogrywka, którą Malewski rozpoczął od trzech trójek. Bang, bang, bang! Z obu narożników i mniej więcej ze środka. Wiem, to tylko III liga, wiem, że rywale to w 80 proc. zespół juniorów, ale jak widzi się taki sztos, to czasem naprawdę szczęka opada.

32-letni gracz ustalił wynik na 102:100 dla Legii, w sumie rzucił 54 punkty. W 15 meczach I ligi, w której też występuje, uzbierał w tym sezonie 67. I możliwe, że ustanowił rekord sezonu wszystkich lig, choć tego nie jestem pewny, bo czwartego poziomu rozgrywek nie śledzę. Wiem tylko, że w PLK, I lidze oraz II lidze najwięcej na razie ma Łukasz Kuczyński z Tura Bielsk Podlaski – 44 punkty.

Jeśli się mylę i gdzieś w III lidze ktoś w tym sezonie rzucił więcej niż 54 punkty – dajcie znać! Chętnie opiszę.

Rezerwy Legii dzięki wygranej mają bilans 10-3 w grupie A mazowieckiej III ligi, Nadarzyn jest tuż za nimi, na czwartym miejscu, z wynikiem 8-5. Ale gospodarzom należą się za ten mecz duże brawa.

I to nie dlatego, że w trakcie rozgrzewki dostałem od nich… kawałek tortu. Cóż, akurat była okazja, kierownik hali miał urodziny, kilka osób znikało raz za razem w czeluściach jego kantorka. Na początku drugiej połowy zapomniano nawet wyłączyć muzykę i przez kilkadziesiąt sekund koszykarze mogli sobie na boisku pląsać przy ciekawych rytmach.

tototo

Nie, gospodarzom należą się brawa, bo z silniejszym fizycznie i starszym zespołem Legii (drużyna z rozgrywek juniorów starszych wzmocniona Malewskim i Kamilem Sulimą), zespół złożony głównie z graczy z rocznika 1999, radził sobie nieźle. Zespół zdziesiątkowany chorobami, z najlepszym zawodnikiem wyłączonym ze względu na zapalenie płuc, a kilkoma grającymi mimo przeziębienia.

Jest w Nadarzynie kilka talentów, w czwartek miałem okazję obejrzeć 17-letnich Kuźkowa i Jakuba Chadaja. Pierwszy to rozgrywający, który rzucać się na pewno nie boi, ale ma też błyskotliwe podania i, generalnie, ładnie czuje grę. Natomiast drugi, to mierzący 199 cm wzrostu chudziutki, ale bardzo mądry skrzydłowy, który pokazał masę udanych akcji – i z obwodu, i pod koszem.

Obaj, i Kuźkow, i Chadaj, podobnie zresztą jak ich koledzy z rocznika 1999, na co dzień reprezentują MKS Pruszków w rozgrywkach juniorów, ponoć mają szansę dojść nawet do finału. Do Nadarzyna są wypożyczeni, by ogrywać się w III lidze, w czwartek pierwszy rzucił 35, a drugi 30 punktów.

Ale na Grzegorza Malewskiego to było za mało.

Pełne statystyki z meczu tutaj:

staaaa

A tutaj jeszcze relacja z końcówki dzięki Legiakosz.com:

Łukasz Cegliński

POLECANE