NBA Draft 2019: Darius Garland – warto podjąć ryzyko?

Share on facebook
Share on twitter

Przed zbliżającym się draftem jedną z największych niewiadomych jest Darius Garland – kreatywny na koźle rozgrywający z dalekim rzutem za 3 punkty, który przez kontuzję opuścił niemal cały sezon w NCAA. W kilku meczach zdołał jednak pokazać cechy, które mimo kłopotów zdrowotnych, mogą przyciągnąć uwagę wysoko wybierających drużyn.

Darius Garland / fot. wikimedia commons

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Bradley Beal na początku poprzedniego sezonu nie miał wątpliwości, że Darius Garland – który przez dwa lata grał m.in. w amatorskiej drużynie prowadzonej przez zawodnika Washington Wizards – jest najlepszym rozgrywającym wchodzącym do ligi akademickiej (Ja Morant to drugoroczniak):

– Myślę, że wybór sprowadzał się do niego i Tre Jonesa, rozgrywającego Duke. Jednak będę obstawał przy Dariusie. Myślę, że ma wszystko. Jest profesjonalistą. Obserwuję jego grę, od kiedy ten był szczeniaczkiem. Zawsze grał z rocznikami wyżej; walczył i zostawiał wszystko na parkiecie. Cieszę się tym, co go czeka – chwalił młodszego kolegę Beal.

Garland w czterech pierwszych meczach w NCAA zanotował średnio niemal 20 punktów, 5 zbiórek i 3 asysty, trafiając 57% z gry oraz 48% rzutów za 3 przy blisko 6 próbach na mecz. W kolejnym spotkaniu, tuż po eksplozji strzeleckiej na 33 punkty przeciwko Liberty Flames, rozgrywającemu Vanderbilt Commodores przytrafiła się kontuzja łąkotki w lewym kolanie, równoznaczna z końcem rozgrywek dla 19-letniego kozłującego.

W związku z powyższym powstaje pytanie, jak wspominany uraz wpłynie na szanse wysokiego wyboru Garlanda w drafcie, bo ten na wczesnym etapie kariery zdążył pokazać pożądane przez drużyny w NBA umiejętności – czy te okażą się wystarczające, aby któryś z zespołów w top-7 postawił na utalentowanego rozgrywającego?

Zagrożenie rzutowe

Prawdopodobnie największym atutem Garlanda jest jego zdolność do wykreowania przestrzeni do rzutu. Rozgrywający w czterech pełnych meczach ligi akademickiej, które są zdawkową, acz pewnie najbardziej miarodajną próbką, oraz wcześniej w liceum i spotkaniach na poziomie amatorskim wywierał swoim rzutem ogromną presję na rywalach.

Oddawanie prób po koźle nie sprawiało mu większych trudności; niezależnie nawet od miejsca na parkiecie, z którego rzut pochodził. Garland potrafił stworzyć przestrzeń do rzutu w bardziej statycznych sytuacjach, tych które wymagały od niego wyjścia po zasłonie w lewo lub prawo czy też wczesnego przyspieszenia tempa w kontrach.

Można dostrzec, że te trójki były oddawane kilka dobrych kroków przed linią za 3. Zasięg daje podstawy, aby sądzić, iż dostosowanie się do linii z dystansu w NBA nie będzie dla Garlanda stanowiło większych kłopotów – w końcu nie ma się zbytnio od czego odzwyczajać.

To zagrożenie rzutowe zaraz po przekroczeniu połowy sprawia, że obrona do ograniczenia trójki przeciwnika będzie musiała do 19-latka agresywniej wychodzić. Na parkiecie pojawiłoby się więcej miejsca, co docelowo dla atakujących wiązałoby się z korzyścią rozciągnięcia defensywy drużyny broniącej.

Nacisk wywierany możliwością oddania rzutu za 3 nie musiał niekiedy przekładać się nawet bezpośrednio na trójkę. Garland reagował na zachowania obrońcy – widząc, że celem defensora było zabranie mu okazji do natychmiastowej trójki, kozłujący nie szukał na siłę rzutu, a np. wykonywał sugestywną pompkę, w ten sposób znajdując sobie drogę do kosza.

via Gfycat

Drużyna decydująca się na wyciągnięcie Garlanda w pierwszej kolejności zyskałaby zawodnika, który posiada umiejętność oddania rzutu z dowolnego miejsca na parkiecie, także w ataku pozycyjnym. A tym czynnikiem napędzającym u wchodzącego do NBA kozłującego byłby m.in. szybki kozioł. I to, co na tym koźle zdoła wykreować, nie tylko na dystansie.

Kozioł

W repertuarze ofensywnym Garlanda pojawiło się całkiem sporo przyciągających oko manewrów: od up-and-under w stylu C.J.-a McCollumma, przez zaskakujące zmyłki w miejscu przypominające kołowrotki, aż po czyściutkie technicznie cross-overy prowadzące do czystych pozycji z półdystansu.

Widać było dużą zwinność w ruchach rozgrywającego, a przyspieszając, ten nie tracił kontroli nad piłką. Garland powinien dobrze sprawdzić się w pick and rollach – czuł się całkiem komfortowo w tłoku, kilkukrotnie łamiąc akcję do środka, między zasłonami. Na poniższym przykładzie złapał rywala poza pozycją, dzięki czemu mógł wcześnie zaatakować defensywę i przedostać się w stronę kosza.

via Gfycat

Pod obręczą zdołał wykończyć sekwencję i mimo niezbyt imponujących warunków fizycznych – 188 centymetry wzrostu przy 79 kilogramach wagi – Garland blisko kosza trafił łącznie całkiem niezłe 9 z 15 prób. W wielu z nich przewaga siły przeciwnika dawała o sobie znać, lecz mimo kłopotów, młody rozgrywający lekko akrobatycznymi sztuczkami potrafił punktować z rywalem obok.

Dużą rolę wydaje się odgrywały balans ciałem, „przedłużenie”, oburęczna możliwość zakończenia akcji oraz powiedzmy zdolność do utrzymania się w powietrzu, poniekąd powodowana wyczekaniem obrońcy i oddaniem rzutu w optymalnym momencie. Kwestia na ile podobne sztuczki będą możliwe z jeszcze silniejszymi i dłuższymi defensorami.

Na pewno pomocna ponownie okaże się obiecująca kontrola tempa w akcji – to „czucie” pozwalało nie tylko skutecznie nawigować na zasłonach, ale także trzymać obrońcę w niepewności.

via Gfycat

Garland pracą stóp i kozłem wyczekiwał rywala; zwalniał, aby w odpowiednim momencie ponownie zaatakować, dzięki czemu mógł ułatwić sobie drogę do kosza i nagle przewaga warunków fizycznych – przez dynamikę – zdawała się nie mieć większego znaczenia.

Komplementarna umiejętność

Na podstawie wymienionych przykładów da się zaobserwować, że Garland jest całkiem utalentowanym strzelcem. Wobec tego nasuwa się zasadne pytanie jak z jego rozegraniem. Tu pojawiają się pewne wątpliwości, czy ten ma jako kozłujący pełen pakiet, by zostać głównym rozgrywającym zespołu – innymi słowy, czy Garland posiada dodatkową umiejętność, która zwiększałaby uniwersalność zawodnika i wzmocniła najlepsze atuty.

Wydaje mi się, że podstawowym problemem w zakresie rozegrania u Garlanda – i raczej też w ataku pozycyjnym niż w kontrach, w których radził sobie dobrze – niekoniecznie będzie jego podanie, a bardziej czytanie gry i podejmowanie najwłaściwszych decyzji. Rozgrywający Vanderbilt, jeżeli pojawiała się okazja do nieprzesadnie skomplikowanego podania, nawet w pułapkach, był w stanie odnaleźć dograniem ścinającego wysokiego.

via Gfycat

Problemy zaczynały się przytrafiać, gdy wybór kolegi, do którego należałoby posłać podanie po podwojeniu nie okazywał się tak oczywisty. W tym przypadku widzimy, jak obrona Winthrop odcięła wyjściem z pomocy możliwość podania do centra – mimo tego Garland i tak decyduje się na odegranie piłki w to miejsce, przeoczając łatwiejsze rozwiązanie do rozciągającego grę strzelca, co w ostateczności kończy się stratą.

via Gfycat

Natomiast na kolejnym przykładzie Garland ma już przynajmniej dwie solidne opcje do rozegrania – może posłać piłkę do czekającego w rogu zawodnika (1) lub odegrać ją do ścinającego po zasłonie centra (2).

Szkopuł polega na tym, że oba te warianty są czasowo ograniczone, zatem okazja do podania szybko się zamyka. Garland zwlekał z oddaniem piłki na tyle długo, że obrona zdążyła wrócić, czego nie zauważył kozłujący, a jego podanie ponownie doprowadziło do straty.

via Gfycat

Mając na uwadze umiejętności strzeleckie Garlanda, można spodziewać się, że ten będzie musiał zmagać się także z pułapkami. I od tego na ile 19-latek poradzi sobie ze wszelkimi podwojeniami może zależeć jego sufit: czy Garland dysponuje pełnym pakietem, aby zostać łamigłówką dla kolejnych defensyw (jak np. Trae Young), czy raczej bliżej mu do zawodnika, którego głównym zadaniem będzie zdobywanie punktów (np. wczesny Lou Williams).

Optymistycznie obstawiałbym gdzieś pomiędzy, choć bardziej prawdopodobny zdaje się drugi scenariusz. Dlatego tak ważny będzie klub, do którego Garland trafi.

Dokąd?

Trudno spodziewać się, żeby Garland przy swoich warunkach fizycznych – wzroście, wadze i atletyzmie – był dobrym obrońcą. Dlatego warto by było, gdyby ten mógł grać obok solidnego defensora, który kryłby tych groźniejszych obwodowych. Przeszkody nie stanowiłoby również sparowanie Garlanda z drugim kozłującym.

Największe braki na pozycji rozgrywającego z drużyn wybierających wysoko mają Phoenix Suns (6. pick) i Chicago Bulls (7.). Niemniej pewnym kłopotem byłoby dopasowanie Garlanda z drugim zawodnikiem na obwodzie dla obu tych zespołów – Garland niekoniecznie uzupełniałby braki kolejno Devina Bookera i Zacha LaVine’a, a tylko je pogłębiał, dublując te cechy, które obaj ci zawodnicy posiadają. To pozytywne wzmocnienie mogłoby zadziałać, aczkolwiek połączenie kreatywnego kozłującego z Bookerem lub LaVine’em wymagałoby więcej pracy, a droga do powodzenia byłaby bardziej kręta i nie tak jednoznaczna.

Te drużyny przed wyborem Garlanda mogą uprzedzić… Los Angeles Lakers z 4. wyborem. Klub z LA potrzebuje obok LeBrona Jamesa strzelców i graczy, którzy potrafią wykreować rzut. Garland myślę, że pasowałby do młodych zawodników, pokrywając np. kłopoty rzutowe Lonzo Balla, by na odwrót ten – lub Josh Hart czy Brandon Ingram – nadrabiał w obronie braki 19-latka. Luka w tym scenariuszu jest oczywista: Lakers z LeBronem w składzie nie potrzebują wchodzących do ligi żółtodziobów.

Gdyby więc konieczna była wymiana jednym z najciekawszych kierunków są… New Orleans Pelicans. Mam wrażenie, że realistycznie drużyna ze stanu Luizjana byłaby najlepszym rozwiązaniem dla obu zainteresowanych stron. Pelikany potrzebują jedynki, u której priorytetem będzie zagrożenie rzutowe. Ze względu na rozegranie i znakomitą obronę Jrue Holidaya te aspekty nie są aż tak istotne. Ponadto Pelicans udałoby się dodać rozgrywającego w tym samym wieku co Zion Williamson.

Podsumowanie

Wybór Garlanda byłby ruchem obarczonym pewnym ryzykiem. Klub stawiający na 19-latka musiałby liczyć, że ten podaniami zdoła zrobić większy użytek z możliwości generowanych przez jego rzut, tak aby rozegranie nie wstrzymywało jego zdolności do zdobywania punktów.

Zważywszy, jak ogromny nacisk kładzie się w NBA na tempo i rzut za 3 po koźle, Garland stanowiłby z tych powodów całkiem bezpieczny wybór. Bo czy w czasach dalekich trójek, które pozwalają na rozciąganie obrony, nie warto byłoby postawić na kogoś, kto w tych aspektach czuje się najbardziej komfortowo?

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdziesz TUTAJ >>

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE