NBA Draft 2019: R.J. Barrett i jego dwa oblicza

Share on facebook
Share on twitter

R.J. Barrett z Duke w lidze akademickiej znany był ze swojej chwiejnej gry – Kanadyjczyk w tym samym meczu potrafił wyglądać jak wszechstronna pierwsza opcja dobrej drużyny i egoistyczny spowalniacz akcji. Którą wersję utalentowanego skrzydłowego zobaczymy w NBA?

R.J. Barrett / fot. wikimedia commons

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Wydaje się, że tę historię dobrze znamy – do NBA wchodzi skrzydłowy z umiejętnością wykreowania sobie rzutu na obiecującym poziomie, który z miejsca może wywierać presję na obronie rywala. Jednak od tego, jak dobry stanie się ten zawodnik zależy szereg pobocznych czynników, zazwyczaj wychodzących poza te najważniejsze zdolności strzeleckie.

W ostatnich dwóch latach w tę definicję najlepiej wpasowywali się gracze Duke – kolejno Jayson Tatum oraz Marvin Bagley III – i nie inaczej jest w tym roku, gdy stajnię Mike’a Krzyzewskiego na rzecz przystąpienia do najlepszej koszykarskiej ligi na świecie opuścił R.J. Barrett.

Kanadyjczyk przypomina trochę dylemat dotyczący szklanki do połowy pełnej lub pustej – wszystko zależy od tego, z której strony na nią spojrzymy. 19-latek ma pozornie wszystko, aby wypełnić szklankę nawet i do pełna, lecz dawał sygnały, że ta może równocześnie pozostać pusta. Innymi słowy pokazał umiejętności konieczne do wyeliminowania swoich największych słabości, ale – jak prosto by to nie zabrzmiało – tylko od niego będzie zależało, czy zdoła to uczynić.

Do lepszego nakreślenia tej kwestii przyjmijmy, że są trzy główne czynniki, w których powodzenie znacznie pomoże Barrettowi w NBA. Pokrótce przyjrzyjmy się każdemu z nich.

Kozioł

Barrett dał się poznać w lidze akademickiej jako uniwersalny strzelec, zdobywając punkty na szereg urozmaiconych sposobów. Wprawdzie nie sprawiał tak naturalnego wrażenia w tym elemencie jak choćby wspominany wcześniej Tatum, to na piłce pozostawał zagrożeniem i dzięki długim susom, zastawianiu się czy licznym manewrom potrafił efektywnie przedostawać się do kosza, skąd trafiał 64,4% – o 2,4 punktu procentowego więcej niż Tatum w swoim jedynym sezonie w Duke.

Dużym atutem okazała się umiejętność kontroli tempa – kanadyjski skrzydłowy doskonale wiedział, kiedy należy przyspieszyć, a kiedy delikatnie zwolnić, by za chwilę ponownie zaatakować przeciwnika. Poniżej można dostrzec, jak Barrett błyskawicznie minął po zasłonie swojego dedykowanego rywala, wstrzymał na moment kozioł i rozpoznając, że center oponenta wyszedł minimalnie za wysoko, ponownie przyspieszył, w ten sposób przedostając się do obręczy.

via Gfycat

Podobne wyczucie 19-latek wykazywał również w sytuacjach rzutowych – tak, aby docelowo znaleźć się w założonym przez siebie miejscu.

via Gfycat

I choć ogółem skuteczność Barretta stwarza wątpliwości – pierwszoroczniak na punkty zamienił niecałe 28% wszystkich jumperów za 2, blisko 31% trójek i 66,5% rzutów wolnych – to jego rzut wbrew pozorom wcale nie wyglądał źle. W wielu przypadkach ten przychodził w miarę naturalnie i nie wydawał się mechanicznie popsuty. Pewnym wytłumaczeniem tych trudności może być kiepski spacing Duke oraz podejrzana decyzyjność Kanadyjczyka.

Przez brak strzelców wokół trudniejszym było atakowanie obręczy, co mogło skłonić zawodnika z piłką do szybszych rozwiązań. A takim byłby rzut. Za często zdarzało się, że Barrett wstrzymywał akcję, mając jeszcze dużo czasu na zegarze do jej końca, i wybierał trudną próbę z daleka. 19-latek zasięgiem wciąż miał przewyższenie nad obrońcą, lecz mimo wszystko szybkie kontestowane rzuty nie są najlepszym wyjściem, szczególnie zważając na kłopoty rzutowe Barretta.

Nastawienie na szukanie rzutu za wszelką cenę wkradało mu się także momentami w kontrach, w których potrafił pchać się w największy tłok:

via Gfycat

Czasem jakby Barrettowi brakowało lepszego rozpoznania tego, co dzieje się na parkiecie – kwestii, z którą pokazał przecież, że potrafi sobie radzić.

Rozegranie

W odróżnieniu od sporej części zawodników o podobnym profilu, Barrett jest naprawdę dobrym podającym. W lidze akademickiej notował ponad 4 asysty na mecz, przy czym te podania pojawiały się w różnorodnych sytuacjach – w izolacjach, pick and rollach czy też kontrach.

To także wymagało od Kanadyjczyka stosowania zróżnicowanych rozwiązań i ten pokazał, że jest w stanie nie tylko rozpoznać jakie dogranie będzie w danej akcji konieczne, ale także je skutecznie wykonać – niezależnie czy będzie to lob do ścinającego centra, czy może bardziej siłowe podanie oburącz do wysokiego lub strzelca w rogu.

Niestety Barrett chwilami decydował się nie robić czegoś, co robi całkiem dobrze. Wkradała się pewna tunelowość, przez którą ten z jakichś przyczyn pomijał lepiej rozstawionych kolegów. A to z kolei wiąże się z tym, że posiadanie nie kończy się najkorzystniejszą opcją dla drużyny.

Nie bez przyczyny rywale na Kanadyjczyku wymusili najwięcej szarż w lidze akademickiej, których podaniem często można było zapobiec – tutaj Barrett w prostym pick and rollu nie odgrywa piłki do rozciągającego grę wysokiego i po samodzielnym wjeździe z piłką wpada na swojego rywala, czego efektem jest faul w ataku.

via Gfycat

Na kolejnym przykładzie z kolei można zaobserwować, jak Barrett daje się pod koszem zablokować – brak podania w sytuacjach, w których przeciwnik wysyła pomoc do zawodnika z piłką skutkuje tym, że podwojenia mogą obronie uchodzić na sucho. Schematyczność w schodzeniu na lewą rękę w podobnych wjazdach byłaby mniejszym problemem, gdyby w tłoku 19-latek częściej wybierał dogranie do strzelca.

via Gfycat

Istotne zatem, aby Barrett znalazł w swojej grze odpowiedni balans, lepiej równoważąc proporcje, kiedy należy zaatakować samemu, a kiedy bardziej wartościowym wyjściem będzie oddanie piłki.

Obrona

Warunki fizyczne Barretta – 201 centymetrów wzrostu i 208-centymetrowa rozpiętość ramion – pozwalają sądzić, że ten może zostać solidnym obrońcą, który docelowo mógłby bronić od trzech do optymistycznie czterech pozycji w niskich ustawieniach. Kanadyjczyk pokazał, że umie ustać przed kozłującym i skutecznie kontestować przykładowy wjazd czy rzut w bezpośrednim pojedynku.

Przytrafiały się także posiadania, w których skrzydłowy swoją aktywnością odcinał przeciwnikowi drogę do ewentualnego podania, przez co akcja musiała zostać wycofana do punktu wyjścia.

via Gfycat

Na powyższym przykładzie uwagę zwraca przede wszystkim energia – Barrett więcej niż raz w ciągu kilku sekund wykonał manewry, którymi zamknął możliwość dogrania dla zawodnika Virginia Tech. I u 19-latka to zaangażowanie jest kluczem.

Albo inaczej: u niewielu graczy zainteresowanie grą w defensywie i jego brak tak bardzo rzuca się w oczy. Pojawiały się wprawdzie sytuacje, w których – co zrozumiałe – przyszły debiutant nie wiedział jeszcze, jak się zachować, lecz w wielu z nich mógł zrobić rzeczywistą różnicę, gdyby tylko bardziej przykładał się do wykonywanych zadań. Dlatego w trakcie jednego meczu znajdziemy kilka przykładów, w których spotykamy się z „biznesowymi” decyzjami Barretta o tym, by np. odsunąć się od próby zatrzymania wjazdu rywala…

via Gfycat

… czy nawet nie stwarzaniu pozorów, że jest się zainteresowanym obroną w kontrze.

via Gfycat

Niepokojące może być właśnie to, że Barrett po prostu za często się wyłączał, co raczej nie przekłada się korzystnie na morale drużyny. To również wychodziło w sytuacjach, w których Kanadyjczyk bronił akcji z dala od piłki, gubiąc wzrok ze swojego dedykowanego rywala i pozwalając mu urwać się w stronę kosza.

via Gfycat

I w dużej mierze ten brak zaangażowania przełożył się na to, że Barrett w lidze akademickiej zaliczył defensywnie przeciętny sezon. 19-latek był bardzo dobrym zbierającym, ale z drugiej strony w 38 spotkaniach, ze średnią ponad 35 minut na mecz, uzbierał łącznie 50 przechwytów i bloków. W 15 meczach gracz Duke skończył starcie bez ani jednego przechwytu i tylko 7 razy zdarzyło się, by ten zanotował co najmniej 2 odbiory piłki.

Takie porównanie sprawia wrażenie trochę krzywdzącego, lecz Barrett w swoich złych momentach przypomina Andrew Wigginsa – różnica może polegać na tym, że gracz Wolves na parkiecie po prostu „jest”, tak naprawdę czasem nawet trudno go zauważyć, a wyłączenia Barretta są bardzo jaskrawe. Wiggins po prostu prezentuje równy, kiepski poziom, gdy u jego młodszego rodaka widać, kiedy ma chęci do obrony w danym posiadaniu, a kiedy nie.

Podsumowanie

To, jak dany zawodnik prosperuje w danym aspekcie można łatwo podzielić na trzy kategorie, w których gracz konkretnej czynności „nie jest w stanie”, „nie umie” lub „nie chce” wykonać. Barrett w opisanych aspektach kwalifikowałby się do zakładki „nie chce”. Ten pokazał konieczne umiejętności, aby po obu stronach parkietu stać się pożytecznym ogniwem, ale za często wybierał drogi na skróty. Przez to też jest dosyć frustrującym koszykarzem – te skrajności są ogromne w najlepszych i najgorszych momentach Kanadyjczyka.

Drużynie stawiającej na Barretta pozostaje więc liczyć, że szczeniaczkowi uda się wytworzyć lepszą regularność. Nie będzie to jednak możliwe bez naprawienia zaangażowania i decyzyjności, których brak na zadowalającym poziomie nie pozwala jej wytworzyć. Bo linia między niebroniącym samolubnym strzelcem a efektywnym na koźle zawodnikiem, sprawiającym, że inni wokół są lepsi, w tym przypadku jest cienka. Ta czasem sprowadza się do absolutnych podstaw.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdziesz TUTAJ >>




POLECANE

tagi