• Home
  • NBA
  • NBA na haju – nawet 80 % graczy pali marihuanę?

NBA na haju – nawet 80 % graczy pali marihuanę?

Share on facebook
Share on twitter

Choć w niektórych stanach USA palenie marihuany jest dozwolone, NBA stosuje w tej kwestii własną politykę i kategorycznie zabranie jej stosowania. W środowisku krążą opinie, że większość koszykarzy tego zakazu nie przestrzega.

marihuana
fot. wikimedia commons

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>

Temat marihuany w NBA powraca regularnie, gdy światło dzienne ujrzy informacja o jakimś incydencie z udziałem jednego z zawodników. Miesiąc temu słój ze znaczącą ilości marihuany znaleziono przy Imanie Shumpercie, podczas zatrzymania przez patrol drogówki.

Mitch McGary, który przystępował do draftu w 2014 roku po oblaniu testu na obecność narkotyków jeszcze jako student Uniwersytetu Michigan, na naruszeniu ligowej polityki antynarkotykowej dwukrotnie został złapany także tego lata, przez co został zawieszony najpierw na 5, a potem jeszcze na kolejne 10 meczów. No i oczywiście O.J. Mayo, który za recydywę został wydalony z ligi na dwa lata.

Przykładów jest mnóstwo. Rok temu reporterzy TMZ Sports przyłapali Kevina Duranta, jak wsiadając do samochodu i jednocześnie rozmawiając przez telefon komórkowy, przypadkowo upuścił na ulicę fiolkę z „medyczną marihuaną”.

Na studiach wpadkę zaliczył Klay Thompson. Przez jointy problemy mieli także Michael Beasley, Josh Smith czy Mario Chalmers. W przeszłości zawieszani, a nawet aresztowani bywali tacy gracze jak Zach Randolph, Marcus Camby, Cliff Robinson, Rasheed Wallace, Brad Miller i Damon Stoudamire.

Jay Williams, były zawodnik Chicago Bulls, w rozmowie z reporterką FOX Business typował w lipcu, że „trawkę” pali jakieś 75-80% zawodników NBA. Liczbę tę potwierdza badanie przeprowadzone w 1997 roku, które wykazało, że przynajmniej 70% koszykarzy zażywało wtedy marihuanę.

Mało kto traktował poważnie Larry’ego Sandersa, który mówił, że wierzy w pozytywne skutki stosowania medycznej marihuany także przez profesjonalnych sportowców. Teraz podobnych głosów jest coraz więcej.

W sprawie głos zabrał niedawno chociażby John Salley, członek legendarnych Bad Boys z Detroit. 52-latek uważa, że pozwoliłoby to na znaczne wydłużenie kariery większości zawodników, którzy obecnie są karani za stosowanie specyfiku.

– Jestem zwolennikiem sprawy i wierzę w słuszność stosowania medycznej marihuany – powiedział wprost w rozmowie z portalem TMZ. – Widzimy np. graczy footballu amerykańskiego, którzy zaliczają na tym wpadki. Musimy z tym skończyć. Musimy iść na przód i uświadomić sobie, że to coś, co może pomóc ludzkiemu ciału. To pomaga sportowcom. Wcześniej nie paliłem, zacząłem dopiero na dwa miesiące przed przejściem na zawodowstwo. I gdybym robił to częściej, kiedy grałem, prawdopodobnie mógłbym grać nawet do dziś.

Kareem Abdul-Jabbar nigdy oficjalnie nie przyznał się do palenia marihuany, ale w swojej biografii „A Season On The Reservation” zdradził, że posiadał receptę pozwalającą mu na legalne jej stosowanie w walce z migreną. Medyczna marihuana jest w USA dostępna w 25 stanach. W kilku – jak Oregon czy Kolorado, gdzie grają drużyny NBA – w ogóle jej posiadanie jest legalne. Lidze nie będzie łatwo z tym walczyć.

Mateusz Orlicki

Załóż konto w Unibet i zgarnij bonus >>