NBA zagrała w Indiach – to dopiero początek!

Share on facebook
Share on twitter
Spełniło się wielkie marzenie, jakie od lat miał Vivek Ranadive, właściciel Sacramento Kings. Jego drużyna, choć przegrała oba mecze z Indiana Pacers, rozegrała dwa mecze w Bombaju, czyli w jego rodzinnych Indiach.

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Były to pierwsze spotkania rozegrane przed indyjską publicznością przez zespoły z Ameryki Północnej. Szczególnie pierwsze starcie dostarczyło wielkich emocji, gdyż do wyłonienia zwycięzcy potrzeba było dogrywki. Doprowadził do niej rzutem za trzy punkty TJ Warren, który na dziewięć sekund przed końcem trafił z lewego rogu. To także on zdobył zwycięskie punkty w samej dogrywce.

Pacers wygrali w piątek 131:130, a w sobotę obie drużyny pojawiły się w tej samej hali po raz drugi. I znów tryumfowali zawodnicy z Indianapolis, tym razem dużo łatwiej ogrywając rywala. Ostateczny wynik: 130:106 dla Pacers, a kluczowe role odegrali bracia Holiday: Justin miał 14 punktów i pięć zbiórek, a Aaron zapisał na konto 16 oczek, trzy zbiórki i trzy asysty.

Nie o rezultat w tym wszystkim jednak chodziło, tym bardziej, że dla obu zespołów to dopiero pierwsze mecze rozgrywane w ramach preseason. Zdecydowanie większe znaczenie ma fakt, że NBA po raz pierwszy pojawiła się w Indiach. Było to wielkie marzenie właściciela Kings – Vivek Ranadive opuścił Bombaj w wieku 17 lat, w pogoni za „amerykańskim snem”. Teraz wrócił jako właściciel klubu NBA.

Liga zresztą bardzo chętnie się w Indiach pojawiła, a rozegranie meczu przedsezonowego to ledwie jedna z wielu akcji, jakie NBA prowadzi w ramach promocji koszykówki w tamtym regionie. Komisarz Adam Silver otwarcie mówi, że chce w przyszłości otworzyć w Indiach profesjonalną ligę, zupełnie tak jak w Afryce, gdzie wszystko jest już prawie gotowe do startu BAL (Basketball Africa League).

Dodatkowo, Silver chciałby zobaczyć pierwszego indyjskiego gracza w NBA w przeciągu pięciu kolejnych lat. Pomóc w tym mają specjalne szkoły, które powstały na terenie Indii już kilka lat temu, a które wspierane są przez ligę. Mark Tatum, zastępca komisarza, zapowiada natomiast, że NBA z pewnością wróci jeszcze do Azji i te mecze nie są tylko jednorazową przygodą.

Tomek Kordylewski

POLECANE