Nick Young znów jest Swaggy P – wyszedł z grobu i wygrywa!

Share on facebook
Share on twitter

To nie on miał rzucać, on po prostu – tak, na serio – przechwycił podanie między swoimi kolegami. I nieoczekiwanie trafił rzut, który dał Lakers wygraną 111:109 z Thunder. Swaggy P zmartwychwstał.

(fot. Wikimedia Commons)
(fot. Wikimedia Commons)

W tych butach będziesz jak Swaggy P >>

Niektórzy widzieli go już w Chinach. Los Angeles Lakers szykowali nawet dokumenty pod jego zwolnienie. Luke Walton postanowił dać mu jeszcze jedną szansę. I jak na razie Nick Young wykorzystuje ją w 100 procentach.

Rzuca po 14,7 punktu w meczu – to dwa razy lepiej niż w poprzednim sezonie. Trafia 45 proc. rzutów z gry – to najlepszy wynik w karierze. Wygrywa mecze dla Lakers – tego dawno nie oglądaliśmy.

Chociaż ten wtorkowy, z Oklahoma City Thunder u siebie, Nick Young wygrał trochę przypadkiem. To nie on miał rzucać w ostatnich sekundach, przy punktowym prowadzeniu gości. Brandon Ingram wycofywał piłkę do Lou Williamsa, gdy nagle na jej drodze pojawił się Swaggy P. Wziął, rzucił, trafił.

Tak, wydaje mi się, że powinni mi zapisać za to przechwyt – powiedział potem.

Poza przechwytem najwyraźniej były też kroki, ale sędziowie nie gwizdnęli. Young został zwycięzcą.

https://www.youtube.com/watch?v=1cpmxWdrJyg

A jeszcze całkiem niedawno stąpał bo bardzo cienkiej granicy, za którą czekała go smutna rzeczywistość poza NBA. Kierownictwo klubu z Los Angeles stawiało sprawę jasno i postawiło warunek, zgodnie z którym, aby pozostać w zespole, koszykarz musiał uporać się z wszelkimi sprawami mogącymi utrudniać skupienie się tylko i wyłącznie na koszykówce. A trochę się tego nazbierało.

O krok od katastrofy

Przede wszystkim 31-letni dziś Young miał za sobą dwa bardzo słabe lata w sensie stricte sportowym. Jeszcze w kampanii 2013/14 statystycznie zaliczył najlepszy okres w karierze, notując co mecz średnio prawie 18 punktów. Wszystko zmieniło się, gdy stery w Lakers po Mike’u D’Antonim przejął Byron Scott. Young grał coraz mniej, a ostatni sezon pod wieloma względami okazał się wielkim rozczarowaniem.

W dodatku w marcu światło dzienne ujrzało nagranie jego rozmowy z D’Angello Russellem, w którym przyznał się do zdradzania swojej ówczesnej narzeczonej Iggy Azalei (po kilku miesiącach para zerwała zaręczyny). W sieci, rzekomo przypadkowo, opublikował ją ten drugi, co na długie tygodnie miało uruchomić pasmo plotek związanych z pogorszeniem się atmosfery w szatni.

Oliwy do ognia dolewały media, które na każdym kroku sugerowały, że w zaistniałej sytuacji Lakers nie mają wyjścia i muszą pozbyć się jednego z zawodników. Naturalnie wszyscy wskazywali na weterana, no bo kto o zdrowych zmysłach, prowadząc klub w Los Angeles, pozwoliłby sobie na oddanie dopiero co wybranej z drugim numerem draftu przyszłej gwiazdy.

Zwolnienie Younga wisiało w powietrzu. W kontrakcie pozostawały mu jeszcze dwa sezony i 11 milionów dolarów, ale generalny menedżer Mitch Kupchak wypłatę należnego wynagrodzenia mógł rozłożyć sobie na pięć lat. Jak się jednak okazało, przyszedł Luke Walton i znalazł inne rozwiązanie.

Swaggy P – nowe wcielenie 

Sytuacja, w jakiej się znalazł, porządnie wstrząsnęła Youngiem. W obliczu rozstania z narzeczoną i widma gry na przykład w Chinach musiał wziąć się w garść i udowodnić całemu światu, że jest kimś więcej niż postrzegana pół żartem, pół serio postać Swaggy’ego P. I trzeba przyznać, że póki co idzie mu świetnie.

Oczywiście ta cała sytuacja nauczyła mnie pokory – mówił dziennikarzom. – Po prostu powiedziałem sobie, że wyjdę tam i w tym roku zostawię całe serce na boisku. Nie chcę słuchać tych wszystkich plotek. Po prostu wyjdę tam i będę rzucał się na parkiet. Jeśli będzie trzeba, będę jak Dennis Rodman.

Urodzony w Los Angeles obrońca nie tylko odzyskał większe minuty, ale wywalczył też miejsce w pierwszej piątce. Zaczął bronić. Mało tego, w chwili obecnej jest jednym z najlepszych defensorów w rotacji.

W 15 spotkaniach za każdym razem grał od początku, spędzał na parkiecie niecałe 27 minut i wykręcił średnie na poziomie 14,3 pkt. i 2,7 zb. i 1,3 as. W piątkowym meczu z San Antonio Spurs zagrał mimo choroby. Lakers przegrali 107:116, ale Swaggy P w 28 minut trafił 7 z 12 rzutów z gry, w tym 4 na 7 z dystansu i zawody zakończył z dorobkiem 22 „oczek”, 4 zbiórek, 2 asyst oraz bloku na Pau Gasolu.

Może się również pochwalić najwyższą skutecznością z gry od czasu, kiedy w 2007 roku trafił do ligi – 45,9 proc. Jest również pewniakiem na linii rzutów wolnych. Nie wymusza ich może jakoś specjalnie dużo (2,2 na mecz), ale do tej pory na 33 próby chybił tylko dwa razy. Z gościa, który był pewniakiem do zwolnienia, awansował na kluczowego zawodnika po obu stronach parkietu.

Ręce, które leczą

Aż trudno uwierzyć, że jedna osoba, a mowa rzecz jasna o najmłodszym trenerze w lidze, czyli Luke’u Waltonie, może tak odmienić sytuację w drużynie. Jeszcze trudniej jednak dać wiarę temu, że to zwykły zbieg okoliczności. Zresztą pełnię zasług nowemu szkoleniowcowi przypisują sami zawodnicy.

To niewiarygodnie, jak trener może przyjść i po prostu odmienić cały sposób myślenia i cały program. To jest naprawdę świetne – wychwalał byłego asystenta Steve’a Kerra bohater tego artykułu. – Luke był w tych wszystkich sytuacjach i zna to jako zawodnik. Grał wcześniej przeciwko mnie. Zna graczy. I zna grę.

O pozytywnym wpływie Waltona na zespół już pisaliśmy. Dla aktualizacji wspomnimy jedynie, że „Jeziorowcy” mają aktualnie bilans 8-7 i zajmują 7. miejsce w konferencji, a w meczach rozgrywanych na własnym parkiecie prezentują czwarty atak w lidze (średnio 110,9 pkt. na sto posiadań).

Nie chcemy chwalić dnia przed zachodem słońca, ale ciężko nie zauważyć, że pod Waltonem zarówno zespół, jak i Young wręcz kwitną i są jedną z najbardziej pozytywnych niespodzianek pierwszego miesiąca rozgrywek. Różnica jest jednak taka, że o ile kalifornijska młodzież na ewentualny progres ma jeszcze mnóstwo czasu, to dla starszego kolegi jest to już sprawa życia i śmierci.

Byłem już jedną nogą w grobie – mówił Young w rozmowie z Baxterem Holmesem z ESPN z charakterystycznym dla niego uśmiechem. – Ale nadal tu jestem i zamierzam walczyć, zamierzam iść dalej.

Nick Young – to są jego buty, które możesz mieć >>

Mateusz Orlicki

POLECANE

Kilka efektownych momentów nie powinno przysłonić faktu, że Kristaps Porzingis początki w Dallas Mavericks ma trudne. Otrzepanie rdzy po kontuzji i oswojenie się z nowym systemem wymaga czasu, ale nie wszystkie problemy da się sprowadzić właśnie do tych dwóch czynników.

tagi