Nik Stauskas – co za mecz, Portland w szoku

Share on facebook
Share on twitter

Miał być jednym z kilku uzupełnień, a stał się bohaterem Blazers, którzy w inaugurującym spotkaniu pokonali Los Angeles Lakers 128:119. Niedoceniany w lidze, kanadyjski strzelec zdobył 24 punkty w 27 minut.

Nik Stauskas / fot. wikimedia commons

MID SEASON Sale – najlepszy moment na koszykarskie zakupy! >>

Znakomity debiut Nika Stauskasa (25 lat, 198 cm) w barwach Blazers został przyćmiony przez pierwszy mecz LeBrona Jamesa w Lakers. „Król” tego lata zdecydował się przywdziać złoto i purpurę i to na niego zwrócony był wzrok kibiców w Moda Center i na całym świecie. Show skradł jednak Stauskas, który grając z ławki zaliczył jeden z najlepszych występów w swojej karierze.

Już w swoim pierwszym meczu w Portland, Kanadyjczyk wyrównał rekord kariery w zdobytych punktach. – 24 „oczka” z 11 rzutów i 5/8 za 3. Statystyki pokazują jak bardzo efektywny był tego dnia Stauskas. Nick oddawał rzuty z ogromną pewnością siebie, nawet metr i więcej za łukiem. Oczywiście, to tylko jeden mecz, ale jest nadzieja, że być może w barwach Blazers Nick zaprezentuje pełnie swoich możliwości i potencjał, o jakim mówiono podczas draftu 2014, a potem zapomniano.

Dla Stauskasa Blazers są już czwartym klubem w NBA. Jego przygoda z najlepszą ligą świata zaczęła się w Sacramento, którzy wybrali go z 8 numerem draftu 2014. Nick wcześniej przez 2 lata grał dla uczelni Michigan, z którą udało mu się nawet awansować do finału NCAA w 2013 roku. Stauskas na uczelni objawiał niesamowity talent strzelecki- mógł się pochwalić skutecznością rzutów za 3 punkty powyżej 44%!

Kanadyjczyk przystąpił do bardzo mocno obsadzonego draftu, w którym faworytami do nr 1 byli Andrew Wiggins, Jabari Parker i Joel Embiid. Stauskasa ostatecznie wybrali Sacramento Kings, a z 8 numerem oprócz niego dostępni byli tacy gracze jak Zach Lavine, Clint Capela, czy Dario Sarić.

Pierwszy sezon w NBA to ogromne zderzenie z fizycznością NBA. Stauskas grał zaledwie 15 minut na mecz i zdobywał 4,4 punktu. Kings nie mieli żadnej korzyści z jego ponadprzeciętnych umiejętności rzutowych, a Nick spadł w skuteczności za 3 na poziom 32%. Wiele wskazywało na to, że Kings kompletnie przestrzelili, a Kanadyjczyk podzieli los Jimmera Fredette’a.

Wytransferowany został przed kolejnym sezonem do Philadelphia 76ers, gdzie spędził ponad 2 sezony. Jego rola w szorującej po dnie Wschodu drużynie nieco wzrosła, ale nikt nie traktował Stauskasa jako inwestycji w przyszłość i elementu „Procesu”. Ostatni sezon to również trade, tym razem do Brooklyn Nets. Kanadyjczyk poprawił skuteczność rzutów za 3 na 40%, co stało się jego główną kartą przetargową na rynku wolnych agentów.

Na jego usługi skusili się w Portland, gdzie tego lato solidnie wzmocniono ławkę w strzelców. Oprócz Stauskasa do Trail Blazers trafił młodszy z braci Curry – Seth, również znany z dobrze ułożonej ręki. W obu przypadkach nikt jednak nie spodziewał się aż tak wielkich rzeczy, tymczasem Nik pozytywnie zadziwił wszystkich już w pierwszym występie.

Grzegorz Szybieniecki https://twitter.com/gszyb

MID SEASON Sale – najlepszy moment na koszykarskie zakupy! >>




POLECANE