Nikola Mirotić – zaskakuje samego siebie!

Share on facebook
Share on twitter

Już 30 punktów na otwarcie sezonu to było coś. Nikola Mirotić postanowił jednak przebić ten wyczyn i w piątkowym starciu z Sacramento Kings pobił rekord kariery, zdobywając aż 36 oczek!

Anthony Davis i Nikola Mirotić / fot. wikimedia commons

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

New Orleans Pelicans nazywali się New Orleans Hornets, gdy ostatnim razem wygrali dwa pierwsze mecze nowego sezonu. Ta sztuka udała się Pelikanom także teraz – najpierw efektowna wygrana 131-112 nad Houston Rockets, a potem aż 149 punktów w wygranym 20 punktami starciu z Sacramento Kings. W obu tych spotkaniach do granicy 30 oczek dobił… Nikola Mirotić.

Skrzydłowy w piątek aż 15 punktów zdobył w czwartej kwarcie, trafiając 4 trójki. Trzy razy z lewego skrzydła, a ostatnią po efektownej indywidualnej akcji ponad bezradnym pierwszoroczniakiem Marvinem Bagleyem. Mirotić przyznał po spotkaniu, że sam jest tym wszystkim zaskoczony. „To był jeden z tych wieczorów, gdzie czujesz, że trafisz każdy rzut” – stwierdził.

Ostatecznie hiszpański skrzydłowy urodzony w Czarnogórze zakończył zmagania z 36 punktami (nowy rekord kariery), trafiając 14 z 21 rzutów, w tym 5 z 9 trójek. Do swojego dorobku dołożył także dziewięć zbiórek. Grał na tyle dobrze, że po tej ostatniej trójce fani zaczęli skandować „Niko!”, co zaskoczyło Mirotica, dla którego było to „niesamowite uczucie”.

Pelicans mogą być więc bardzo zadowoleni po dwóch pierwszych meczach sezonu, w których drużyna Alvina Gentry’ego zdobyła łącznie… 280 punktów. „Mamy tak dużo talentu w ataku. Każdy może punktować. Sporo możemy jeszcze poprawić. To dopiero początek” – mówi jednak Mirotić, który do Nowego Orleanu trafił w połowie ubiegłego sezonu z Chicago.

Co ciekawe, po pierwszym spotkaniu Jrue Holiday – rozgrywający Pelikanów – powiedział Miroticowi coś, czego może teraz żałować. Holiday obiecał bowiem koledze… butelkę wina za każdy kolejny występ z co najmniej 30 punktami. Mirotić szybko stanął na wysokości zadania. „Ja nawet nie pijam wina, więc nie wiem, co mu kupić” – żartował po spotkaniu Holiday. Jeśli dalej tak pójdzie to Jrue będzie musiał nieco bardziej zainteresować się winami…

Tomek Kordylewski

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>




POLECANE