Nowy, lepszy Trefl – King rozbity

Nowy, lepszy Trefl – King rozbity

Share on facebook
Share on twitter
Skończyło się na 13 punktach różnicy, ale różnica była znacznie większa. Trefl świetnie zainaugurował nowy sezon, bardzo pewnie pokonując Kinga Szczecin 90:77. W Sopocie powiało optymizmem!
Łukasz Kolenda / fot. A. Romański, plk.pl

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Kibice w Sopocie od zakończenia poprzedniego sezonu zastanawiali się, jak będzie wyglądać Trefl 2019/20. I chociaż Carlos Medlock zaczął mecz przeciwko swojej byłej drużynie nieco nerwowo, na pierwszy rzut oka było widać, że jakość żółto-czarnych będzie dużo lepsza. 

Pierwszy mecz sezonu w Ergo Arenie był w pierwszych minutach bardzo wyrównany – do połowy drugiej kwarty żadnemu zespołowi nie udało się osiągnąć dużej przewagi. 

Szczecinianie zaczęli od świetnej skuteczności z dystansu (m.in. dwie trójki Pawła Kikowskiego), sopocianie punktował spod kosza, wykorzystując doświadczenie Pawła Leończyka. 

W miarę upływu czasu goście zaczęli opadać z sił, a Trefl wykorzystał głębię skladu. Kapitalną zmianę dał Łukasz Kolenda (10 pkt, 3 as. do przerwy), skutecznie grał Cameron Ayers (m.in. szalona trójka na koniec drugiej kwarty) i gdy rzuty z dystansy szczecinianom przestały wpadać, Trefl błyskawicznie odskoczył na 10 punktów (44:34).

Po przerwie miejscowym kibicom przypomniał sobie starszy z braci. Michał Kolenda, który o męczącej go w zeszłym sezonie kontuzji już zapomniał, rzucił 8 pkt w 3 min po przerwie. Rozpędzony Trefl (który też najwyraźniej zapomniał o zeszłym sezonie) zaczął trzecią kwartę od serii 7:0 i stopniowo powiększał przewagę, która wzrosła nawet do 25 oczek (63:38).

Z gości zeszło powietrze – o ile indywidualnymi akcjami i kontrami licznik punktowy starali się podreperować Dustin Ware i Cleveland Melvin, to na parkiecie nie było widać zespołu. Na grę Trefla prowadzoną przez Medlocka i Kolendę, patrzyło się z przyjemnością. 

W pierwszym meczu sezonu Trefl pokonał zaem Kinga 90:77, a najlepszymi strzelcami byli Medlock i Ayers (po 16 pkt) – największym wygranym był jednak Marcin Stefański, któremu najwyraźniej udało się zbudować w Sopocie solidną drużynę. 18 pkt dla Kinga rzucił Ware, ale z kolei przed trenerem Mindaugasem Budzinauskasem jeszcze dużo pracy nad budową kolektywu.

Michał Świderski, Sopot 

PS. Redakcja dziękuję sympatycznemu Panu Parkingowemu sprzed Ergo Areny – są jeszcze porządni ludzie, którzy wierzą innym na słowo .

POLECANE

tagi

Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41

NBA

Najpierw złapał faul techniczny pod koniec pierwszej kwarty, a potem próbował jeszcze dyskutować z sędziami. Nie podobała mu się też decyzja arbitrów pod koniec spotkania. Luka Doncić przyznaje dziś, że emocje w stosunku do sędziów ponoszą go zbyt często.
9 / 12 / 2019 15:23
W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41
Serbsi gigant jest naprawdę zwariowanym gościem. Dallas Mavericks przejechali się w sobotę po New Orleans Pelicans, tym razem wygrywając 130-84 (to już ich trzecie zwycięstwo nad Pels w tym sezonie), a sporo minut dostał m.in. Boban Majranović i rewelacyjnie je wykorzystał.
8 / 12 / 2019 14:40
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08
Było 6 punktów przewagi na niecałą minutę przed końcem drugiej dogrywki. Polski Cukier Toruń zaliczył wówczas katastrofalną serię strat i błędów, wypuszczając wygraną w Belgii z rąk. Ostenda skorzystała z prezentu i zwyciężyła ostatecznie 105:103.