Nowy rozdział legendy czy pożegnanie z Cleveland?

Share on facebook
Share on twitter

LeBron James od 2011 roku nieprzerwanie meldował się rok w rok w finałach NBA, od 2015 roku wprowadzając tam Cleveland Cavaliers. Ta seria wisi dziś na włosku, gdyż Cavs przegrywają 2-3 w serii z Boston Celtics i muszą wygrać dwa pozostałe mecze, jeśli myślą o awansie.

LeBron James i Kyle Korver / fot. wikimedia

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>

To zadanie nie będzie jednak łatwe, bo dla Celtów spotkanie numer pięć było dziesiątą wygraną u siebie w tegorocznej fazie play-off. Celtics są na swoim parkiecie niepokonani, ale z drugiej strony mają problemy na wyjazdach. Czy ten młody zespół będzie więc w stanie zamknąć serię w Cleveland? O wiele więcej presji spoczywa jednak na Cavs, dla których mecz numer 6 to po prostu must-win.

Wszystkie oczy raz jeszcze zwrócone są w kierunku LeBrona Jamesa i wszyscy raz jeszcze zadają sobie pytanie, czy LBJ znów dokona czegoś wielkiego. Kibice przywołują rok 2012, kiedy to James po raz ostatni przegrywał 2-3 w serii z Boston Celtics. Wtedy odpowiedział jednym z najlepszych indywidualnych występów w historii play-offów, zdobywając 45 punktów, 15 zbiórek i pięć asyst w G6. W kolejnym meczu Miami Heat domknęli serię i awansowali do finałów.

Ale dziś sytuacja wygląda znacznie inaczej. James w trakcie tegorocznej fazy play-off znów dominował, ale w piątym meczu w Bostonie widać było po nim pewne oznaki zmęczenia. Choć sam bagatelizował tę kwestię po spotkaniu, stwierdzając że to dziennikarze zaczęli ten temat, to jednak kamera niejednokrotnie uchwyciła ciężko oddychającego LeBrona, który starał się ukryć pod ręcznikiem.




To zmęczenie jest jednak jak najbardziej zrozumiałe – LeBron po raz pierwszy w karierze wystąpił we wszystkich 82 meczach sezonu regularnego. Drugi rok z rzędu grał średnio najwięcej minut (prawie 37 na mecz), a do tego w RS oraz w playoffs przebiegł już łącznie 378 kilometrów. To prawie tak, jak gdyby w ostatnich miesiącach miał zrobić dziewięć maratonów!

Przede wszystkim, trudno szukać większego wsparcia wśród kolegów z drużyny. Kevin Love jest w tej serii mocno przeciętny, George Hill bardzo nieregularny, JR Smith niezwykle chimeryczny, a sam jeden Kyle Korver to za mało – tym bardziej, jeśli coach Ty Lue z bardzo dziwnych powodów („bo nie grał Semi Ojeleye”) decyduje się skracać jego minuty w rotacji. Zdaje się, że to właśnie Cavs bardziej odczuwają w tej serii brak… Kyrie’ego Irvinga, dziś przecież zawodnika Celtics.

Wszystko to powoduje, że James w zasadzie tylko i wyłącznie na swoich barkach niesie cały zespół i tym większe słowa uznania dla niego, że przy tak nieregularnym wsparciu kolegów, już udało mu się zajść bardzo daleko. Ale on celuje przecież znacznie wyżej – pytanie tylko, czy starczy sił, bo młodzi gniewni z Bostonu poczuli już krew i będąc zaledwie jedno zwycięstwo od awansu do finałów nie zamierzają ustąpić. LeBron z różnych już wyników wracał, ale czy ma to w sobie i tym razem? Jeśli nie, będzie to najprawdopodobniej jego ostatni mecz w Cleveland.

Tomek Kordylewski

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >>




POLECANE

BM Slam Stal sensacyjnie pokonała Arkę, a potem pewnie ograła Polpharmę. Widać lepszą grę i większą energię na boisku, co sprawia, że zespół prowadzony przez Łukasza Majewskiego powinien powoli piąć się w górę. Nieoficjalnie mówi się też o kolejnych transferach.

tagi