Nowy skład Żalgirisu – znów zaskoczą Europę?

Share on facebook
Share on twitter

Skład pozbawiony wielkich nazwisk, ale znów bardzo ciekawy, a także póki w Kownie jest Sarunas Jasikievicius – to na pewno groźny. Żalgiris znów bije rekordy popularności – w połowie lipca na jego mecze sprzedano już 6000 karnetów.

Sarunas Jasikivicius / fot. Euroleague

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Mimo stosunkowo małego jak na Euroligę budżetu, Żalgiris w ostatnich latach, szczególnie z Sarunasem Jasikieviciusem na ławce trenerskiej, jest bardzo niewygodny rywalem dla każdego. Po wielkim sukcesie z 2017 roku (3. miejsce), Litwini w ostatnim sezonie znów zadziwili i niespodziewanie zagrali w ćwierćfinale, poprzedzają to serią 5 zwycięstw, która zagwarantowała im miejsce w ósemce.

Tego lata jednak w Kownie doszło to gruntownej przebudowy – znów bogatsi podebrali Litwinom ich liderów. Do Barcelony odszedł podkoszowy Brandon Davies, jedna z największych gwiazd całej Euroligi. Do Maccabi przeniósł się Nate Walters, do Mediolanu Aaron White, a Leo Westermann poszedł do Fenerbahce. Z żadnym z powyższych zespołów Żalgiris finansowo nie jest w stanie rywalizować.

Skład jednak udało się uzupełnić ciekawymi i perspektywicznymi zawodnikami. Nowym rozgrywającym Żalgirisu został Meksykańczyk Alex Perez, który ostatni sezon spędził w Banvicie Bandirma. Do składu dołączyli także Amerykanie – Zach LeDay (poprzednio Olympiacos), Nigel Hayes (ostatnio Galatasaray) i Jock Landale (z Partizana).

Zespół z Kowna sięgnął także po sprawdzonego rodaka – Lukasa Lekaviciusa, który ostatni sezon spędził w Panathinaikosie Ateny, a z wypożyczenia wrócił Martinas Geben, litewska maszynka do zbiórek i już jeden z lepszych podkoszowych z tym kraju.

W drużynie pozostali także sprawdzeni zawodnicy – Thomas Walkup, Marius Grigonis, Arturas Milaknis, Paulius Jankunas i Edgars Ulanovas. Karierę skończył jedynie charakterystyczny brodacz, Antanas Kavaliauskas.

Mimo że skład został wydrenowany z gwiazd, to bardzo szybko udało się go uzupełnić graczami, którzy mogą je zastąpić. Nic dziwnego więc, że Żalgiris po raz kolejny bije rekordy popularności. W połowie lipca sprzedano już 6000 sezonowych wejściówek, a aż 82% kibiców odnowiło swoje karnety.

GS