• Home
  • PLK
  • Co za obrona MKS – Dąbrowa zastopowała Anwil

Co za obrona MKS – Dąbrowa zastopowała Anwil

Share on facebook
Share on twitter

Popis kunsztu w defensywie MKS-u dał efektowną wygraną 70:56 nad Anwilem. Na tle drużyny z Dąbrowy, włocławianie wyglądali na drużynę bez pomysłu na atak.

Drażen Anzulović (Fot. Adrianna Antas)
Drażen Anzulović (Fot. Adrianna Antas)

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >> 

Bez względu na to, czy taki był plan na mecz Igora Milicicia, czy wynikało to z presji w obronie gospodarzy – pomysł Anwilu, aby skoncentrować się od początku na rzutach z dystansu był po prostu zły.

W pierwszej kwarcie goście próbowali szczęścia z dystansu aż 9 razy, trafiając tylko 1 rzut. Efekt? MKS mógł się rozpędzić, wyjść na prowadzenie i utwierdzić się w przekonaniu, że ten mecz faktycznie można wygrać.

W ataku Dąbrowy w pierwszej połowie dominowali nie ci, których można by o to podejrzewać. Rewelacyjną zmianę dał Przemysław Szymański (9 pkt. do przerwy), trudne rzuty z dystansu trafiali Piotr Pamuła i Witalij Kowalenko.

Anwil grał statycznie i wolno, nie wygrywał na obwodzie żadnych bezpośrednich pojedynków. Sprawni obrońcy MKS przekazywali wszystko na zasłonach i goście raz za razem zmuszeni byli do desperackich rzutów w ostatnich sekundach akcji, zazwyczaj niecelnych. Do przerwy gospodarze zasłużenie prowadzili 36:25.

W przerwie trener MIlicić nic nowego na dobrą obronę gospodarzy nie wymyślił. Za długie akcje Anwilu kończyły się rzutami przez ręce, a rozluźnieni gracze MKS spokojnie punktowali po bardzo zespołowych akcjach – zrobiło się nawet 18 punktów przewagi.

Na początku ostatniej kwarty wreszcie obudził się Tyler Haws, niesłusznie wcześniej tak długo trzymany na ławce. Zdobył 10 punktów z rzędu, Anwilowi udało się zbliżyć do jednocyfrowej straty. Kilka dobrych momentów miał tez Kacper Młynarski, ale w kluczowym momencie został zmieniony na Roberta Skibniewskiego.

Decydujący cios – oczywiście celną trójką – w przedostatniej minucie zadał świetny w piątek Piotr Pamuła. Rzucający MKS w całym meczu zdobył 14 punktów (4-6 z dystansu) i miał 5 asyst. Ale bohaterem wieczoru był cały zespół, broniący tak dobrze, że wszyscy w lidze z tą defensywą będą musieli się teraz liczyć. Zwłaszcza obwód Anwilu przez większość meczu nie istniał.

Goście z Włocławka zanotowali fatalną skuteczność – 31.7% z gry, trafili tylko 8 z 31 trójek. Josip Sobin zaliczył fatalne 0-6 na linii rzutów wolnych. MKS zdominował też walkę na tablicach 38:29. Nie mogło być innego zwycięzcy.

MKS Dąbrowa: Wieczorek 0, Johnson 12, Piechowicz 0, Gray 0, Wilson 6, Pamuła 14, Wołoszyn 6, Kucharek 3, Kowalenko 12, Wit 0, Szymański 11, Parzeński 6

Anwil: McCray 8, Komenda 0, Haws 15, Skibniewski 0, Chyliński 2, Łączyński 3, Dmitriew 9, Sobin 6, Bojanovsky 0, Leończyk 4, Młynarski 9, Matusiak 0

TS

Znasz się na koszu? – wygrywaj w zakładach! >>