• Home
  • PLK
  • Od Almeidy do Sulimy – 10 spostrzeżeń po derbach Cukier vs. Anwil

Od Almeidy do Sulimy – 10 spostrzeżeń po derbach Cukier vs. Anwil

Share on facebook
Share on twitter

Komu zabrać piłkę, kto okazuje się nielotem, a kto jest jeszcze lepszym obrońcą niż myślicie? Wynik i zwycięzcę derbów znacie (było 89:80 dla Polskiego Cukru), czas na komentarze po jednym z najlepszych widowisk tego sezonu.

Paweł Leończyk i Aaron Cel, fot. A. Romański, plk.pl

MID SEASON Sale – rewelacyjne ceny w Sklepie Koszykarza, nie przegap! >> 

To nie strefa zawiniła
Przy skuteczności gospodarzy  62% z dystansu w meczu i kanonadzie w czwartej kwarcie łatwo wpaść w schemat mówienia o otwartych pozycjach do rzutów za 3 punkty, wynikających z obrony strefowej (czy jakkolwiek ją nazwiemy) Anwilu. Tymczasem Polski Cukier miał realne problemy z wyprowadzaniem piłki i konstruowaniem ataku w ostatniej części, często ratował się mało efektywnymi „balonikami” ponad Hosleyem i rzutami w końcówce czasu na akcję. Trójki Glenna Coseya przez ręce Josipa Sobina spokojnie można określić jako złe rzuty – takie, których chciała obrona. Amerykanin miał wielki dzień i trafiał, ale trudno mieć pretensję do defensywy.

Zabierzcie piłkę Newbillowi
DJ Newbill potwierdza, że jest wartościowym strzelcem, zresztą trudno o lepszą rekomendację, niż trafione 4/4 z dystansu w takim meczu. Ale pokazuje też, że bardzo lubi sobie wyprowadzać piłkę z własnej połowy, choć ma spore problemy z kozłowaniem pod presją, a czasem i bez presji. „Rób na boisku tylko to, co potrafisz”– mówią zwykle trenerzy, powinni to też szybko powiedzieć amerykańskiemu strzelcowi.

Almeida bezcenny dla Anwilu
Włocławianie przegapili swoją szansę, aby odjechać Cukrowi, gdy ten w pierwszej połowie zanotował aż 17 strat. Atak gości siadł, gdy z powodu urazu kostki, po pierwszych świetnych minutach, dłużej siedzieć musiał również Almeida. Z jednej strony, pokazuje to znaczenie Kabowerdeńczyka dla zespołu, ale też problem z brakiem innych liderów, gdy Ivana brakuje. Quinton Hosley robi różnicę w wielu elementach, ale nie jest graczem, który pociągnie atak.

Zwycięstwa lepsze od asyst
Kibice czasem narzekają, że Glenn Cosey to bardziej strzelec niż rozgrywający. Jakie to ma znaczenie, gdy popisami w ataku wygrał zespołowi najpierw finał Pucharu Polski, a teraz derby? Swoją drogą w poniedziałek i tak 7 asyst uzbierał. Niektóre czołowe kluby (Stelmet, Anwil) ściągały ostatnio jedynki zupełnie pozbawione rzutu, co wygląda na pomysł mocno dziwaczny. Realne zagrożenie w ataku to też element, którego brak widać czasem u Kamila Łączyńskiego.

Under Armour Curry 3ZERO „Black/White” – super buty w super cenie! >>

To znów nie jest sezon Gruszeckiego
OK, pamiętamy świetny Puchar Polski, ale właśnie tym bardziej, po tym, co można było zobaczyć w Warszawie, zadziwia słaba gra Karola Gruszeckiego w lidze. Notuje szokująco słabe 28% skuteczności z dystansu, jego średnia 9.7 punktu na mecz przy ponad 27 minutach też nie robi wrażenia  przy wysokich oczekiwaniach. Straty czasem wprawiają w osłupienie. „Grucha” z Anwilem trafił 2/4 z dystansu i zagrał nieźle, ale oczekiwanego przełamania po 2 sezonach w Stelmecie nadal nie widać.




Ambicja góry przenosi
Strzelcy strzelcami, ale kto wie, jak potoczyłyby się losy meczu, gdyby nie walka i ponadprzeciętne zaangażowanie Bartosza Diduszki i Krzysztofa Sulimy. O grze „Didiego” napisaliśmy oddzielnie – warto oddać też honor Sulimie, który w decydujących minutach siłą woli i umiejętnościami zrobił różnicę pod koszem, po jego akcji „2+1” rywale i kibice długo kręcili głową z niedowierzaniem (wideo na końcu tekstu). Bardzo chcieć, to móc!

Przydatny, ale nielot
Jakub Wojciechowski przydaje się Anwilowi, ale chyba już wszyscy zauważyli, że ma spory problem ze zbiórkami i grą pod samym koszem. W 17:40 zebrał tylko jedną piłkę i miał fatalne „+/-” na poziomie -19. W ważnym momencie przegrał też grę jeden na jednego z Sulimą. Zagrał w lidze w trzech spotkaniach, dotychczasowe 57% rzutów z gry i 9 pkt. na mecz brzmią całkiem OK, ale zbiórki i obrona wyglądają kiepsko, jak na gościa o tych gabarytach.

Sobin wciąż niedoceniany
Już jakiś czas temu Igor Milicić mówił, że chorwacki środkowy jest jego najlepszym obrońcą i w Toruniu bardzo to było widać na boisku. W strefie razem z Hosleyem tworzą niemal mur nie do przebycia. Sobin jest twardy, bardzo spostrzegawczy, potrafi rzucić się po piłkę, aż 5 przechwytów w meczu to najlepszy dowód. A ma do tego jeszcze wiele odbić, utrudnień, rykoszetów, których nie widać w statystykach. Gdyby Anwil to wygrał, Josip (miał też 14 punktów i 5 zbiórek) byłby gaczem meczu.

Under Armour Curry 3ZERO „Black/White” – super buty w super cenie! >>

„Wiśnia” sfrustrowany
Nie ma co próbować psychoanalizy i ustalać przyczyn tej sytuacji, ale widać było, że Łukasz Wiśniewski nie tylko gra po prostu źle i zalicza pomyłki, jakie zawodnikowi z jego stażem nie przystoją i jakie zwykle mu się nie zdarzały (5 strat w 15 minut), ale w dodatku ma jeszcze pretensje do całego świata. Sprzeczka z trenerem, gdy został zmieniony, tylko to potwierdza. Konkurencja na obwodzie „Pierników” po ściągnięciu Newbilla stała się dużo większa, w tym stylu minut nie da się raczej utrzymać.

Takich widowisk nam trzeba
Derby okazały się sukcesem sportowym i wydarzeniem w środowisku, to był idealny wybór jeśli chodzi o mecz świąteczny. Świetną robotę zrobiły działy marketingu obu klubów, nawet jeśli zwrot „najważniejsze derby” był irytujący. Dopisała publiczność, poziom zapewniły obie drużyny, nawet PLK wreszcie dołożyła starań, mocniej promując transmisję telewizyjną. Jeśli w playoff wydarzy się cała seria pomiędzy tymi drużynami, byłoby to doskonałym prezentem dla ligi i jej kibiców.

TS

MID SEASON Sale – rewelacyjne ceny w Sklepie Koszykarza, nie przegap! >>