Od Washingtona do Kolendy – po turnieju w Starogardzie

Share on facebook
Share on twitter

Start jest ułożony, Polpharma jest sobą, Legia wygląda wyraźnie lepiej, a Trefl zagadkowo. W Starogardzie Gdańskim na turnieju Browar Kociewski Cup spotkały się cztery drużyny przygotowujące się do nowego sezonu PLK.

James Washington / fot. Przemysław Gąbka, TBV Start Lublin

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 

Taki turniej to dobra okazja do wstępnych obserwacji – z zastrzeżeniem, że na przedsezonowe sparingi należy patrzeć jednak z pewnym dystansem.

1. TBV Start Lublin

Mało zmieniony w porównaniu z poprzednim sezonem skład Startu może szczególnie w pierwszych kolejkach – gdy inni będą się jeszcze docierać – działać na plus lubelskiego zespołu. Ekipa Davida Dedka w starogardzkim turnieju była drużyną najbardziej ułożoną i najlepiej przygotowaną do – nomen omen – startu sezonu.

Przez długie fragmenty Start grał tak solidną koszykówkę, że aż dziwne, że finałowy mecz z Polpharmą rozstrzygnęli dopiero w ostatnich minutach. Rozwiązanie zagadki jest proste – nie da się ukryć, że bardzo dużo zależy tam od postawy Jamesa Washingtona. Amerykański rozgrywający był sportowo na poziomie wyżej od pozostałych. Gospodarzom turnieju zaaplikował 27 pkt (5/7 za 3), miał też 4 asysty i gdyby nie niepotrzebne nerwy i problemy z faulami, do emocjonującej końcówki mogłoby w ogóle nie dojść.

Rezerwowy Michael Gospodarek robił, co mógł, ale dopiero powrót Washingtona i jego ważne punkty w końcówce przechyliły szalę zwycięstwa na stronę Startu. Z nim na parkiecie lublinianie wyraźnie skręcają ku najlepszej ósemce ligi.

2. Polpharma Starogard Gdański

W Starogardzie zmieniają się zawodnicy, przychodzą nowi trenerzy, ale drużyna jakby ta sama. Teraz od Artura Gronka zależy, jak rozłożone zostaną proporcje między amerykańskim szaleństwem a resztą.

Justin Bibbins – Tre Bussey – Thomas Davis: ten tercet ma możliwości, żeby zawładnąć grą „Farmaceutów”. Bibbins jest bardzo mały i bardzo szybki, ale jeszcze ma problemy z zsychronizowaniem się z resztą zespołu. Cała trójka lubi rzucać i momentami jeszcze za mało dzieli się piłką – chwilami w ofensywie było trochę za dużo luzu, a za mało dyscypliny. Czasami taka gra porywa trybuny, czasami zabiera marzenia o wygranej.

Polski skład Polpharmy – mimo że na papierze nie wygląda jakoś specjalnie okazale – zaprezentował się nieźle. Co chwilę pozytywnie zaskakiwał Daniel Gołębiowski – 20-latek bez respektu atakował obronę rywali i chociaż jego decyzje nie zawsze były najlepsze, to dzięki dużej pewności zdobywał punkty nawet z trudnych pozycji.

Dobrą zmianę dał też Paweł Dzierżak – agresywna obrona i dobrze grane pick and rolle ze środkowymi (Brett Prahl i Adam Kemp przy Bibbinsie byli niewidoczni, przy Dzierżaku zdobyli większość swoich punktów) sprawiły, że Gronek zaufał mu, zostawiając na parkiecie przez niemal całą czwartą kwartę, grając końcówkę na dwóch rozgrywających.

3. Legia Warszawa

Podstawowy wniosek – zapomnijcie o Legii z poprzedniego sezonu. Wprawdzie w stolicy pewniak do play-offów jeszcze nie gra, ale z roli dostarczyciela punktów powinni już wyjść. Przede wszystkim w Legii jest więcej jakości – są lepsi Polacy (Sebastian Kowalczyk, Jakub Karolak), obiecująco wypadła w meczu z dwoma dogrywkami z Treflem część obcokrajowców (Omar Prewitt, Rusłan Patiejew).

Teraz wszystko zależy od tego, jak ich wszystkich poskleja trener Tane Spasev. Czy będzie więcej Legii bombardującej z dystansu, jak na początku pierwszej dogrywki, czy wykorzystującej luki w składzie rywala, jak pod koniec drugiej? Ta druga opcja jest trudniejsza do zrealizowania, ale może przynieść więcej korzyści.

4. Trefl Sopot

Na dwa tygodnie przed startem sezonu nadal sporo znaków zapytania widać w Sopocie. Występujący w niepełnym składzie Trefl (Damian Jeszke i Michał Kolenda wracają do treningów z drużyną od poniedziałku) jakby podświadomie nie grał ze 100-procentowym zaangażowaniem (momentami wręcz zapraszali legionistów do zbiórek w ataku). Jeśli takie podejście przeniesie się na sezon, to trener Marcin Kloziński będzie miał spory problem.

Problemów Trefl będzie mieć zresztą więcej. Na pierwszy rzut oka widać przede wszystkim „ryzykowny” skład podkoszowy. Podstawowy center Milan Milovanivic ma tendencję do szybkiego łapania fauli (z Legią 5 fauli w 23 minuty) – taki scenariusz to horror dla sopocian, a może do niego dochodzić dość często. Zastępującemu go Jakubowi Motylewskiemu nie można zarzucić braku walki – w sobotę wypadł naprawdę nieźle – ale trudno oczekiwać, że będzie w stanie zastąpić Serba w 100%.

Oczywiście jest Paweł Leończyk, jest Grzegorz Kulka, dojdzie Damian Jeszke – więc pole do manewru jest, ale czy to wystarczy? Mecz z Legią sopocianie kończyli z czterema obrońcami na parkiecie…

Żeby nie było tak pesymistycznie – kibice Trefla pokochają Vernona Taylora. Amerykański rzucający nie tylko wygląda na lidera w ofensywie, skutecznie wbija się pod kosz, na dodatek ma też dużo pozytywnej energii i talent do łapania kontaktu z publicznością. Jermaine Love wprawdzie Sopot opuścił, ale miłość pozostała.

Last but not least – jeśli w sparingach Łukasz Kolenda wygląda mentalnie nie gorzej niż jego amerykańscy koledzy, to można ze spokojem założyć, że w sezonie po tremie nie będzie już śladu.

Jego spokój i wyrachowanie w ataku (wejścia na lewą i prawą rękę, pewna trójka) budzą coraz mniejsze zdziwienie, a coraz większy podziw. I oby budził jak najczęściej.

Michał Świderski, @miswid, Starogard Gdański

To są buty LeBrona Jamesa – możesz w nich zagrać! >> 




Legia walczyła do końca i prawie udało jej się odwrócić losy spotkania, ale w końcówce to Stal była bardziej skuteczna. Dzięki temu to gospodarze wygrali 96:92 w bardzo ciekawym sobotnim spotkaniu w Ostrowie Wielkopolskim.
24 / 10 / 2021 11:18

NBA

Pięknie jest znów przeżywać wielkie koszykarskie emocje w wypełnionych po brzegi halach. W pojedynku Euroligi Zenit okazał się lepszy od Żalgirisu, ale zwycięzcami okazali się wszyscy uczestnicy imprezy organizowanej przez PolskiKosz.pl. Kowno nie zawodzi!

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Szokująca różnica w Eurolidze. Barcelona pokonała Zenit St. Petersburg aż 84:58! Gospodarzy do zwycięstwa poprowadził Nikola Mirotić – autor 20 punktów. Podopieczni Sarunasa Jaskeviciusa mają bilans 5-0 na starcie sezonu. Dla Zenitu 8 punktów i 6 zbiórek zanotował Mateusz Ponitka.
23 / 10 / 2021 16:02
Pięć lat czekali na powrót do europejskich pucharów kibice Śląska Wrocław. W pierwszym meczu tegorocznej edycji EuroCupu podopieczni trenera Andreja Urlepa przegrali jednak 59:70 z litewską drużyną Lietkabelis Panevezys. Bardzo brakowało skuteczności w ataku.
21 / 10 / 2021 11:47
Damian Janiak znakomitym wejściem pod kosz w ostatniej sekundzie spotkania zapewnił Decce Pelplin zwycięstwo 85:84 w wyjazdowym starciu z GKS-em Tychy. W czwartej kolejce sezonu Suzuki 1. ligi obejrzeliśmy także pełne zwrotów akcji Derby Podkarpacia i niespodziewane zwycięstwo Dzików Warszawa w Starogardzie Gdańskim.
19 / 10 / 2021 15:10
Anwil rozpoczął swoje występy w European North Basketball League od wygranej z gospodarzami bańki rozgrywanej na Łotwie. Włocławianie po bardzo dobrej, decydującej czwartej kwarcie wygrali pierwsze spotkanie z Valmiera Glass 85:69.
Rozpoczyna się sezon ENBL czyli European North Basketball League – rozgrywek, w których udział bierze w tym roku Anwil Włocławek. Podopieczni Przemysława Frasunkiewicza na sam początek lecą na Łotwę, do Valmiery.
7Days EuroCup, drugie pod względem prestiżu i poziomu klubowe rozgrywki międzynarodowe w Europie, ruszają już we wtorek. W inauguracyjnym spotkaniu Turk Telekom Ankara zagra na wyjeździe o 19:00 z Boulogne Metropolitans, dzień później o Śląsk Wrocław podejmie u siebie Lietkabelis Poniewież.