Odważne prognozy NBA (2) – Fultz, Hield, Monk i inni

Share on facebook
Share on twitter
Buddy Hield w Sacramento będzie zdobywał jeszcze więcej punktów, Markelle Fuktz zacznie regularnie grac w koszykówkę, a Malik Monk zaliczy przynajmniej jeden, naprawdę głośny wystrzał.
Markelle Fultz / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

Buddy Hield będzie zdobywał 24 punkty na mecz

Buddy Hield w poprzednich rozgrywkach notował średnio 20,7 punktu – poprawiając się o 7,2 punktu na mecz – na znakomitej, blisko 43%, skuteczności z dystansu. Wydaje się, że tak dobry sezon strzelecko będzie nie tylko trudny do powtórzenia, ale także mógł być szczytem możliwości Bahamczyka.

Tymczasem wciąż widzę u Hielda pole do poprawy pod względem „punktowym”, zwłaszcza pod Lukiem Waltonem, który został sprowadzony, by Kings grali jeszcze szybciej (niż 3. tempo w NBA), dzięki czemu większa liczba posiadań prowadziłaby do większej liczby rzutów. W 22. ataku pozycyjnym również drzemie spory potencjał do wydobycia, zważywszy, jak młodzi i utalentowani są poszczególni zawodnicy.

Ponadto Walton powinien dążyć do zwiększenia dla swojego podopiecznego liczby prób z dystansu. Uwzględniając, jak dobrym strzelcem jest Hield – będący również pierwszą opcją zespołu – nie ma przeciwskazań, aby ten dobił z niecałych ośmiu do poziomu dziesięciu oddawanych trójek na mecz. To, wraz z dalszym wzrostem minut (z 32 do 34), pomogłoby Hieldowi osiągnąć kolejny wyraźny postęp punktowy.

Markelle Fultz zagra w co najmniej 50 meczach

Markelle Fultz w swoich pierwszych dwóch sezonach w NBA wystąpił w ledwie 33 spotkaniach z możliwych 164. Skok do przynajmniej 50 meczów wskazywałby, że perypetie zdrowotne, z którymi zmagał się 21-letni obwodowy od początku wejścia do ligi zostały zepchnięte na dalszy plan (z początku chciałem dać typ na 30 meczów, ale ta nie wygląda wystarczająco ryzykownie).

I choć zarządzający w Orlando zastrzegają, że wobec Fultza chcą pozostać cierpliwi, nie nakładając na jego rozwój jakichkolwiek oczekiwań lub ram czasowych, to ten wciąż pozostaje największą nadzieją Magic na zyskanie gwiazdy z prawdziwego zdarzenia. Wprawdzie na Florydzie zbiera się obiecująca grupka młodych zawodników z Aaronem Gordonem i Jonathanem Isaaciem na czele, to wśród nich brakuje gracza o profilu podobnym do tego, kim może stać się Fultz.

Magic potrzebują koszykarza nieszablonowego, zdolnego wykreować sobie rzut na koźle czy przedostać się do kosza, a młody rozgrywający przynajmniej jest obietnicą, że te oczekiwania będzie w stanie wypełnić. Do tego dochodzi bardziej doraźne zapotrzebowanie na zmiennika dla D.J. Augustina i przy wszystkich swoich problemach Fultz może być lepszym rozwiązaniem niż krwawiący w ofensywie Michael Carter-Williams.

Malik Monk w którymś z meczów zdobędzie 50 punktów

Początkowo typ był na 40 punktów, ale 40 punktów nie wydaje się wystarczającą liczbą. 50 „oczek” to już jest wyczyn, który w ostatnich sezonach udało się osiągnąć kilku przypadkowym zawodnikom (jak m.in. Corey Brewer, Mo Williams czy Terrence Ross). W tym sezonie stawiam, że z maszyny losującej wyskoczy Malik Monk i raz zobaczymy, dlaczego Mnich w Kentucky był zapowiadany jako eksplozywny strzelec.

Wszystko wskazuje, że ten w Charlotte nareszcie otrzyma szansę z prawdziwego zdarzenia, która pozwoli określić, czy miejsce dynamicznego obwodowego jest w ogóle w NBA. Spoglądając w stronę rotacji Hornets, łatwo też dojść do wniosku, że w tym idącym nieco bez celu składzie Szerszeni potrzebujemy jak najwięcej jakichkolwiek pozytywnych elementów. Malik Monk bez ograniczeń byłby jednym z nich, nawet jeśli pojedynczy wybuch strzelecki nie świadczyłby o tym, że problemy 21-letniego strzelca z ugruntowaniem swojej pozycji w NBA zostały rozwiązane.

Cavaliers, z duetem Sexton & Garland, będą tracić ponad 120 punktów na 100 posiadań

Trenera Johna Beileina w dłuższej perspektywie czeka w Cleveland zadanie niezwykle trudne – jak sprawić, aby duet nie do końca uzupełniających się wzajemnie zawodników przynosił więcej korzyści niż szkód dla zespołu. Nawet jeżeli ktoś wierzy w rzut za trzy, podanie i zdolność do rozciągnięcia obrony Dariusa Garlanda, szybkość oraz umiejętność przedostawania się do kosza Collina Sextona czy nawet dalsze powodzenie tej dwójki, to i tak musi być przekonany, że początki, szczególnie w obronie, będą bolesne.

Sexton był jednym z absolutnie najgorszych defensorów w poprzednich rozgrywkach (np. na 514 zawodników miał 513. Defensive Real Plus Minus) i okazał się jedną z głównych przyczyn, dla których Cavs mieli najgorszą efektywność w obronie, odkąd ta statystyka jest liczona (sezon 1996/97). Drużyna ze stanu Ohio traciła na 100 posiadań 116,8 punktu, z Sextonem na parkiecie śrubując ten wynik do 119,7 punktu (w tym przypadku wyłączając garbage-time).

Gdy w kolejnych rozgrywkach Sextona sparujemy z następnym obwodowym, który nie tylko przez wiek, ale głównie przez wzrost i warunki fizyczne jest obrońcą wyraźnie minusowym, to mamy potencjalną receptę na katastrofę w defensywie, której ewentualny postęp 20-letniego rozgrywającego, a także jego niezaprzeczalne chęci mogą nie uratować.

Odważne prognozy NBA (1) – Celtics, Magic, Suns- TUTAJ >>

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdzieszTUTAJ >>

POLECANE