Pablo Prigioni – stary człowiek i mógł

Share on facebook
Share on twitter

Najstarszy debiutant w historii NBA, czołowy rozgrywający w historii Euroligi, przeszedł na emeryturę. 39-letni Argentyńczyk nie chciał czekać do końca sezonu i już teraz oficjalnie ogłosił swój rozbrat z koszykówką.

(fot. baskonia.com)
(fot. baskonia.com)

NBA, PLK – znasz się na koszu, wygrywaj w zakładach! >> 

– Moja głowa i ciało są całkowicie zgodne, że to jest ten moment. Z dniem dzisiejszym kończę swoją zawodową karierę. Koszykówko, zawszę będą za tobą tęsknił! – między innymi w takich słowach Pablo Prigioni poinformował w poniedziałek o swojej decyzji za pośrednictwem Twittera.

Po minionym sezonie spędzonym w Los Angeles Clippers wrócił do Vitorii, gdzie już po raz trzeci w karierze połączył siły z miejscową Baskonią. To w jej barwach odnosił największe sukcesy, cztery razy z rzędu, jako jedyny zespół poza CSKA Moskwa, docierając do turnieju Final Four Euroligi, a w 2005 roku aż do samego finału.

W 2008 roku wywalczył mistrzostwo Hiszpanii. Trzykrotnie sięgał po Puchar Króla – 2004, 2006 i 2009 – a za drugim razem, po rozdaniu w meczu finałowym aż 15 asyst, zgarnął też statuetkę dla MVP turnieju.

W latach 2009-11 zaliczył krótką przygodę w Realu Madryt, z którym na koniec również awansował do Final Four Euroligi, ale zaraz po tym na kolejny sezon wrócił do Vitorii. Po nim zdecydował się na przeprowadzkę do USA, gdzie w sumie spędził cztery lata.

W NBA szału nie zrobił, ale nikt chyba się tego po nim tak naprawdę nie spodziewał. W lidze zadebiutował w wieku 35 lat i do dziś pozostaje najstarszym rookie w historii, jednym z 15 koszykarzy, którzy zdecydowali się na taki krok po osiągnięciu 30. roku życia.

W fazie zasadniczej rozegrał 270 meczów i zapracował na średnie na poziomie 3,5 punktu, 1,9 zbiórki i 2,8 as. oraz 42,5 proc. skuteczności z gry. Przez cztery lata zdążył zwiedzić trzy kluby – Knicks, Rockets i Clippers. A z tymi pierwszymi zaliczył nawet ich ostatni play-off, zakończony na półfinale konferencji.

Złote dla Argentyńczyków igrzyska olimpijskie w Atenach go ominęły, ale cztery lata później wywalczył brąz w Pekinie. Do cywila przeszedł jako piąty asystujący (w sumie 804 as.) i trzeci przechwytujący (322) w historii Euroligi.

Mateusz Orlicki