Patryk Pełka: Jestem pozytywnie zaskoczony

Share on facebook
Share on twitter

– Nie powiem, że nie chciałbym wrócić do PLK i spróbować jeszcze raz. Na ten moment, skupiam się jednak na tym, co dzieje się w Słupsku – mówi Patryk Pełka, jeden z liderów STK Czarnych, grający bardzo udany sezon na pierwszoligowych parkietach.

Patryk Pełka / fot. STK Czarni Słupsk, Czarni To Wy

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>

Pamela Wrona: Gra Czarnych po kilku pierwszych kolejkach zaczęła mocno odbiegać od oczekiwań. Teraz, pod kierunkiem Mantasa Cesnauskisa wróciliście na właściwą ścieżkę – odnieśliście już szóste zwycięstwo z rzędu. Jak zmieniła się Wasza gra?

Patryk Pełka: Przede wszystkim zaczęliśmy grać agresywniej po obydwu stronach parkietu. Przyspieszyliśmy grę, każdy ma swoje określone zadania na boisku. Ciężko pracujemy na treningach nad swoimi mankamentami i doskonalimy mocne strony. Dzięki temu, myślę, że idziemy w dobrym kierunku.

Masz duży wkład w wyniki zespołu – w sobotę zanotowałeś już 10. double-double w sezonie. Co jest powodem takiej dyspozycji i roli w zespole?

Duży wkład w osiągnięcia indywidualne mają moi koledzy z zespołu – wierzą we mnie, tak samo jak trener. Sporo taktyki jest z rozszerzeniem gry, stąd tyle pozycji i te rzuty. Co więcej, pod każdego zawodnika są jakieś zagrywki, każdy się w tym odnajduje i to po prostu procentuje.

W ostatnim meczu miałem tylko 2/10 za 3 punkty. Mam nadzieję, że to jednorazowa sytuacja (śmiech). Wiadomo, jak to jest z rzutem – miałem otwarte pozycje, ale zdarzyła mi się słabsza dyspozycja. Staram się robić wszystko, aby zespół lepiej funkcjonował, jak najwięcej do niego wnosić.

Jest naprawdę nieźle, a celem jest to, aby utrzymać to jak najdłużej. Ja stawiam wyżej wynik zespołu niż indywidualny. Bo tak naprawdę, co po indywidualnych statystykach, skoro w pewnym momencie mieliśmy bilans 5-9? Podpisuję się pod słowami, że jeszcze nic nie ugraliśmy w tym sezonie. Nie rozczulamy się nad obecną serią, czy dobrymi wynikami personalnymi, ponieważ satysfakcja przychodzi wraz z sukcesem zespołu.

Trafiasz aż 44% rzutów z dystansu, to najlepszy wynik w karierze. To efekt treningów razem z takimi specjalistami, jak Łukasz Seweryn, czy inne powody?

Wydaje mi się, że bierze się to z tego, że dużo rzucamy na treningach. Do tego, koledzy darzą mnie zaufaniem i dostarczają mi dobre „passy” na wolne pozycje, które potrafią mi wykreować, dlatego z tego korzystam.

Kilka razy próbowałem zmierzyć sie z Łukaszem w konkursie rzutów za 3 punkty. Teraz mogę śmiało powiedzieć, że z nim mogę rywalizować co najwyżej w rzutach hakiem, albo kto będzie miał efektywniejszy wsad (śmiech). Ciężko coś ugrać za 3, ale raz się udało!

Czy 1. liga to odpowiednie miejsce dla Ciebie? Czy po tym sezonie jest szansa, że będziesz celował wyżej?

Na ten moment skupiam się na tym, co dzieje się w Słupsku. Na takie rozmyślenia odnośnie tego, którym kierunku pójdzie moja przygoda z koszykówką przyjdzie czas po sezonie. Na pewno nie powiem, że nie chciałabym wrócić do PLK i spróbować jeszcze raz.




Po R8 Basket Kraków zdecydowałeś się na grę dla STK Czarnych Słupsk, którzy otrzymali dziką kartę upoważniająca do wystąpienia w pierwszoligowych rozgrywkach. Jakie były Twoje oczekiwania wobec tego sezonu? Miałeś jakieś obawy?

Tamten sezon był klapą – nie może być innego określenia. Nie udało się zrobić dobrego wyniku – przegraliśmy w ćwierćfinale z Tychami.

klubie były zawirowania. Wszyscy zawodnicy stracili naprawdę sporą sumę pieniędzy. Za bardzo zaufaliśmy właścicielowi klubu, który zazwyczaj realizował wszystko co mówił. Nie mieliśmy podstaw, aby faktycznie myśleć, że wszystko skończy się tak, jak się skończyło. Nie była to przyjemna sytuacja. Ostatnie wynagrodzenie dostaliśmy jakoś na początku roku.

Niektórzy z nas płacili sami za mieszkania, mieli rachunki, własne wydatki, rodzinę… Musieliśmy dokładać z własnych pieniędzy. Dzieci miały szkoły i przedszkola, także niektórzy z nas musieli zostać dłużej w Krakowie, co wiązało się z dodatkowymi kosztami.

Były spotkania i pytaliśmy prezesa o to, co się dzieje. Mówił i uspokajał, że są to chwilowe problemy. Wszystko się wyprostuje i nie mamy powodów do obaw. Podejrzewam, że gdyby każdy z nas wiedział, że tak to się skończy i nie będzie tych pieniędzy, być może mielibyśmy szansę jakoś ten sezon dokończyć w innym miejscu, czy to pod koniec okienka transferowego, czy na jakąś „łapankę” z ekstraklasy przed najważniejszymi meczami.

Powiem szczerze, że dostając ofertę ze Słupska, po takim nieudanym sezonie miałem duże obawy. Zastanawiałem się, czy nie będzie sytuacji z poprzedniego sezonu? Nie mogłem sobie pozwolić na to, aby nie mieć płynności finansowej po takiej przerwie i po tylu straconych pieniądzach. Rodzina jest dla mnie najważniejsza.

W Słupsku klub jest wypłacalny, wynagrodzenie mamy na czas. Jest dobra organizacja i wiedzą, na czym to polega. Mamy zapewnione naprawdę wiele potrzebnych rzeczy, zaczynając od odnowy, profesjonalnego sprzętu, dostępności hali. Jestem pozytywnie zaskoczony. Cieszę się z tego, że jest tak jak jest.

Po serii 6 wygranych STK Czarni są już na 7. miejscu w tabeli. O co gracie w tym sezonie?

Na to pytanie odpowiem tak, że gramy o każdy najbliższy mecz. Zobaczymy jaki będzie końcowy rezultat. Na chwilę obecną na pewno chcemy podgonić czołówkę, aby zająć trochę lepsze miejsce na koniec drugiej rundy. Wiadomo jak gra się z ósmego czy siódmego miejsca… Łatwo nie będzie, jednak sytuacja będzie odmienna, jeżeli na starcie trafimy na inny zespół niż Śląsk Wrocław.

Generalnie dla nas, fajnym wynikiem byłoby wejście do półfinału. Jak już nie raz historia pokazała, jak zaczynają się playoffy, wszystko jest możliwe – tak na przykład było, gdy grałem w Lublinie. Z ostatniego miejsca ograliśmy Toruń, który miał gwiazdozbiór jak na pierwszą ligę. Czasami nie jest istotne, z którego miejsca będziesz startować. Dużym sukcesem byłby medal, ale musimy skupić się na tym, co jest teraz.

Pamela Wrona, @Pamela_Wrona

adidas Dame D.O.L.L.A.  – w takich butach szaleje Damian Lillard! >>