Paweł Blechacz: Dobra lekcja dla młodzieży

Share on facebook
Share on twitter

– Trzeba stawiać na młodych, ale młodzi powinni być cierpliwi w pracy nad osiąganiem odpowiedniego poziomu- mówi Paweł Blechacz, trener Biofarmu basket Poznań, drużyny walczącej o awans do playoff w 1. lidze.

Paweł Blechacz / fot. Biofarm Basket Poznań

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>

Pamela Wrona: Każdy trener ma pomysł na zespół. Jaka była Pana koncepcja przed nadchodzącym sezonem?

Paweł Blechacz: Koncepcja była bardzo prosta: pozyskanie Marcina Fliegera i zatrzymanie Adama Metelskiego. Miałem w zamyśle mieszankę doświadczenia z młodością – chciałem grać dojrzałą koszykówkę z elementami młodzieńczego wigoru.

W minionym sezonie Biofarm Basket Poznań potrafił awansować do playoff. W tym momencie, jesteście na 9 pozycji. Teoretycznie ósemka znów jest na wyciągnięcie ręki, jednak liga wydaje się dużo bardziej wyrównana. Jak ją Pan ocenia?

Tamten sezon to trochę inna historia. Obecnie naszym celem jest zakwalifikowanie się do fazy play-off, chociażby na 8 pozycji – zależy to głównie od nas. Jednak wpływ na końcowy wynik będą miały też zespoły będące wyżej w tabeli, zobaczymy jak się zaprezentują w ostatnich 4 kolejkach. Jest jeszcze wiele rozwiązań.

Liga faktycznie jest bardzo wyrównana, między 6 a 11 zespołem w tabeli są tylko 2 punkty różnicy, także wszystko może się wydarzyć.

13 zwycięstw i 13 porażek. Z czego może wynikać ta „równowaga”?

Pierwsza runda była dla nas bardzo trudna. Wiele kontuzji podstawowych zawodników, między innymi Marcina Fliegera, Macieja Rostalskiego, Adama Metelskiego, Mateusza Bręka, utrudniły nam realizację przedsezonowych założeń. Z drugiej strony, otworzyło to drzwi młodym zawodnikom, którzy musieli wziąć ciężar gry na swoje barki. Walczyli zawsze bardzo ambitnie, jednak w końcówkach brakowało jeszcze doświadczenia.

Gdy gramy wszystkimi podstawowymi graczami, tak naprawdę nasz bilans to 12 zwycięstw i 5 porażek. Przez dotychczasowe komplikacje, pozyskaliśmy jeszcze Bartosza Jankowskiego.

Ważnym elementem w Pana układance jest wspomniany Marcin Flieger. Co taki gracz wnosi do Pana zespołu?

Marcina przede wszystkim cechują wszechstronne umiejętności. Jest on głównym kreatorem gry i liderem zespołu. Bezcenne jest jego opanowanie i niezawodność w końcówkach meczów – wielokrotnie brał na siebie odpowiedzialność za wynik. Jego postawa tak samo na treningach i meczach jest przykładem dla młodych zawodników.

Poza tym, świetnie współpracuje z Adamem Metelskim na pick & roll’ach, z Mikołajem Kurpiszem i Maciejem Rostalskim na pick & popach, a Mateusz Bręk i Tomasz Smorawiński również bardzo dobrze wiedzą, co zrobić z piłką otrzymaną od niego.




Swego czasu, Internet huczał od spekulacji na temat ewentualnego zakontraktowania przez klub Thomasa Kelatiego. Czy rzeczywiście było coś na rzeczy?

Myślę, że na ten temat więcej mogą powiedzieć władze klubu. Docierały do mnie jakieś informacje, ale nie było konkretów.

Wspomnieliśmy o weteranach, ale większość zawodników w drużynie jest między 18 a 24 rokiem życia. Można mówić chyba, że Poznań nadal stawia na młodych?

Jak najbardziej. Prezes klubu, Bartłomiej Tomaszewski, za cel postawił stawianie na młodych, a ja staram się to realizować. Bardzo dobrym przykładem są Mikołaj Kurpisz, Michał Samsonowicz, Marcin Tomaszewski, Aleksander Lewandowski czy Dawid Gruszczyński, którzy spędzili na parkiecie więcej minut niż w poprzednim sezonie.

Ich rozwój jest widoczny również w zdobytych punktach oraz umiejętnościach defensywnych. Coraz częściej potrafią wziąć na siebie skutecznie odpowiedzialność podczas meczu.

W pierwszej rundzie głównie opieraliśmy się na tej młodzieży, z uwagi na kontuzje. Była to dla nich dobra lekcja, wymuszona trudną sytuacją, ale klub nadal chce na tę młodzież stawiać.

Ma Pan tego rodzaju doświadczenie, bowiem w przeszłości pracował Pan także przy juniorskich ekipach Trefla Sopot. W związku z tym, jaka jest specyfika prowadzenia młodego zespołu?

Dokładnie, w Treflu byłem pierwszym trenerem, natomiast mój syn, Piotr, był moim asystentem. Zdobyliśmy wtedy Mistrzostwo Polski U20! Moje doświadczenie opiera się również na prowadzeniu jako główny trener ekstraklasowego zespołu Kotwicy Kołobrzeg oraz współpracy jako asystent z zielonogórskimi zespołami.

Natomiast przy młodzieży, liczy się dla mnie to, aby zawodnicy mogli rozwinąć skrzydła, uwierzyć w siebie. Choć czasami trudno jest później ograniczać ich zbyt wybujałą wiarę we własne umiejętności (śmiech).

Myślę, że zawsze są dwie strony – brakuje trochę doświadczenia, ale warto podejmować pracę z tą ambitną, wyselekcjonowaną młodzieżą, która chce osiągać jak najwyższe cele i jak najlepsze wyniki. Zawsze słuchają cennych uwag, zarówno moich, czy doświadczonych kolegów i to jest bardzo ważne.

Czy te młode pokolenie będzie przyszłością polskiej koszykówki? Jak to obecnie wygląda?

Teraz, w polskiej koszykówce osiągnęliśmy duży sukces, z którego się bardzo cieszę. Kolokwialnie mówiąc, jest to duży kop dla całej dyscypliny. Wszyscy trenerzy na pewno uważają to za duży atut. Trzeba stawiać na młodych, ale młodzi powinni być cierpliwi w pracy nad osiąganiem odpowiedniego poziomu. Gdy zawodnik ma już określony poziom, to cieszy się większym zaufaniem trenera i dostaje więcej szans. Nasi chłopcy na pewno wniosą jeszcze wiele dobrego.

Prawdą jest, że w każdej dziedzinie sportu są pewne trudności. Dzieci, młodzież, mają wiele różnych wyborów…

Wydaje mi się, że sukcesy reprezentacji, sukcesy młodych koszykarzy, mogą zachęcić i pozwolić uwierzyć, że warto jest trenować koszykówkę, bo jest to piękna i niesamowita dyscyplina.

Wracając na koniec do Biofarmu, w styczniu, zagraliście mecz w Pana rodzinnych stronach i przeciwko byłej drużynie – Energa Kotwicy Kołobrzeg. Czy ten mecz był dla Pana szczególny?

Przygotowaliśmy się tak jak do każdego innego meczu. Na pewno przyjazd do rodzinnego miasta i granie z drużyną, w której pracowało się wiele sezonów wytworzyło pewien dodatkowy smaczek. Jestem teraz trenerem poznańskiego zespołu, w związku z tym, musiałem należycie wykonać swoją pracę.

Pamela Wrona, @Pamela_Wrona

DOŁĄCZ DO GRY I ODBIERZ DARMOWY ZAKŁAD 50 ZŁOTYCH! >>




POLECANE

Już po 3 kolejkach odchodzi trener Jacek Winnicki, cały zespół ukarano finansowo, rozwiązano kontrakty z Yancym Gatesem i Grzegorzem Surmaczem, a Jay Threatt i Nikola Jevtović zostali zawieszeni. W Ostrowie po tych czystkach trzeba będzie budować zespół od nowa.