Paweł Kikowski w drodze do klubu superstrzelców

Share on facebook
Share on twitter

Od miesiąca spisuje się świetnie, w pięciu meczach zdobywał średnio po 17,4 punktu. Jeszcze chwila z taką skutecznością i 30-letni rzucający trafi do klubu 50-40-90.

Paweł Kikowski (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)
Paweł Kikowski (Fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

50 proc. z gry, 40 proc. z dystansu i 90 proc. z wolnych – w tej chwili nie ma w PLK koszykarza, który miałby taką linijkę statystyczną, ale Paweł Kikowski jest jednym z tych, którzy są bliscy jej osiągnięcia – gracz Kinga Szczecin ma w tej chwili 47 proc. z gry, 40 proc. za trzy oraz 93 proc. z linii.

Słyszałem o tym klubie i wiem, że jestem blisko, bo brat do mnie zadzwonił. Powiedział tylko: „No, teraz to wreszcie jakoś wygląda” – mówi „Kiko”. Od sezonu 2003/04 tylko sześciu koszykarzy PLK rozegrało sezony (minimum 10 spotkań i 10 celnych rzutów z każdego obszaru), które dały im wejściówkę do klubu 50-40-90.

Rzucający Kinga jest ostatnio w świetnej formie – w niedzielę to jego rzuty przesądziły o tym, że szczecinianie wygrali trzeci mecz z rzędu pokonując MKS Dąbrowa Górnicza 82:79. Kikowski zdobył 24 punkty – miał 7/13 z gry, w tym 5/7 za trzy oraz 5/5 z linii.

Od miesiąca, od kiedy wychodzi w pierwszej piątce, zdobywa zresztą średnio 17,4 punktu w pięciu meczach, trafił w nich aż 58 proc. trójek (17/29).

Ciężko stwierdzić, skąd taka forma, ale na pewno pomaga praca, którą wykonuję każdego dnia, także po treningu. Poza tym strzelcy czasem tak mają – na początku sezonu rzut mi nie siedział, teraz się odblokowałem i zacząłem sypać jak z rękawa – mówi Kikowski.

Koszykarz z Kołobrzegu wspina się w klasyfikacji strzelców – ze średnią 14,5 punktu z 12 spotkań, jest na 12. pozycji. Jeśli weźmiemy pod uwagę tylko Polaków, jest trzeci za Dardanem Berishą (17,3) oraz Krzysztofem Szubargą (15,9). Ale jeśli wyrównamy średnie do 40 minut, to z graczy z polskim paszportem przed Kikowskim jest tylko Michael Hicks.

Czy w tym postępie i zwyżce formy zawodnikowi pomógł fakt, że od pięciu spotkań regularnie wychodzi w piątce? – Myślę, że każdy zawodnik lubi być doceniony i grać w pierwszej piątce, wydaje mi się, że ma tak 99,9 proc. zawodników. Wchodzisz na boisko zaraz po rozgrzewce, jesteś rozruszany, ręka jest przyzwyczajona do rzutów.

Ale mi też nigdy nie przeszkadzało wchodzenie z ławki, często tak grałem. Wtedy można sprawdzić, jak reaguje obrona, popatrzeć z boku gdzie są wolne miejsca, jak można zaatakować – tłumaczy „Kiko”.

Trener Kinga Marek Łukomski, pytany kiedyś o to, dlaczego jego snajper bywa często rezerwowym, podawał m.in. taki argument, że jeśli Kikowski myśli o powrocie do reprezentacji, to musi się sprawdzać właśnie w roli rezerwowego.

Słyszałem o tym, ale w poprzednim sezonie trener tłumaczył mi też, że chciał mieć strzelca z ławki, żeby wchodził ktoś, kto może dać impuls, zastrzyk energii, kto może zaskoczyć przeciwnika. To dobrze funkcjonowało, jako rezerwowi graliśmy dobrze – mówi Kikowski.

Kadra? Pewnie, że chciałbym w niej zagrać, choć z drugiej strony twardo stąpam po ziemi, bo wiem, że trener Taylor ma swoich sprawdzonych ludzi, a ja najmłodszy nie jestem. Ja jednak czuję się młodo i po cichu chodzi mi po głowie kadra – dodaje rzucający Kinga.

NBA, Euroliga, PLK – typuj wyniki i wygrywaj >>

ŁC

POLECANE

Rozgrywki najlepszej ligi świata znów zapowiadają się rewelacyjnie – wielu faworytów do tytułu, stare i nowe gwiazdy, dziesiątki intrygujących historii. Już pierwszej nocy 74. sezonu NBA zobaczymy derby LA – Lakers zagrają z Clippers.
Znów w roli strażaka przyjdzie Markowi Łukomskiemu poprowadzić zespół w PLK. Według nieoficjalnych doniesień, były szkoleniowiec m.in. Kinga Szczecin i Czarnych Słupsk zastąpi w Starogardzie Gdańskim Marcina Lichtańskiego.