Pechowy sezon Anwilu – od kontuzji do kontuzji

Share on facebook
Share on twitter

Walerij Lichodiej, który złamał nos w meczu z Rosą Radom, to już 5. zawodnik mistrzów Polski, który opuści mecze tego sezonu z powodu kontuzji. Okienko reprezentacyjne będzie dla Anwilu jak zbawienie.

Walerij Lichodej / fot. BCL

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden zgarnął MVP >>

Pomimo szerokiego, 12-osobowego składu Igor Milicić ani przez moment nie miał do dyspozycji wszystkich zawodników jednocześnie.

Plaga kontuzji zaczęła się jeszcze przed sezonem. Jarosław Zyskowski z uwagi na kontuzję palca nie brał udziału w kilku meczach przedsezonowych. Polski skrzydłowy zdążył wrócić na rozpoczęcie sezonu, a w tym czasie ze składu wypadł Mateusz Kostrzewski, który pauzował chociażby w meczu o Superpuchar im. Adama Wójcika.

Wraz z pierwszymi meczami zaczęły się także problemy z plecami u Nikoli Markovicia. Serb wrócił do gry pod koniec listopada.

O mniejszym szczęściu może mówić Vladimir Mihailović. Lider włocławian podczas okresu przygotowawczego skręcił kostkę w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Ventspils. Zdeterminowany do szybkiego powrotu na parkiet, Mihailović wystąpił już w następnym tygodniu w meczu z Niżnym Nowogrodem, co pogorszyło sprawę, a przerwa od gry trwa i trwać będzie jeszcze przynajmniej miesiąc.

Kontuzjowany jest także reprezentacyjny rozrywający, Kamil Łączyński. Intensywny sezon kapitana rottweilerów wpłynął znacząco na jego zdrowie. Łączka zmaga się z problemami z biodrem, które znacznie ograniczają jego możliwości, jednak Kamil zaciska zęby i pod nieobecność Mihailovicia praktycznie w pojedynkę prowadzi grę Anwil. Po meczu z Legią Łączyński podda się zabiegowi, po którym czeka go około miesięczna przerwa.

Ostatni mecz przyniósł kolejny kłopot. Lichodiej zderzył się z Piechowiczem i rozbił nos, doszło nawet do wstrząśnienia mózgu. Rosjanin odpocznie od gry około miesiąc.

Te wszystkie urazy przyniósł ten sezon, a nie można zapominać także o Jakubie Parzeńskim, który z uwagi na długi powrót po kontuzji kolana nie trenował z zespołem w okresie przedsezonowym. „Parzyk” jest daleki od formy, a poruszaniem się po parkiecie nie przypomina zawodnika jeszcze sprzed roku. Ciężko ocenić, ile jeszcze potrzebuje czasu na dojście do optymalnej sprawności.

Poważną kontuzję w poprzednich rozgrywkach przechodził także Szymon Szewczyk, ale w jego przypadku nie ma śladu po niedawnym urazie.

Anwil do kolejnych meczów przystąpi znacznie osłabiony. Arcyważny mecz z Le Mans i trudny wyjazd do Warszawy rozegrają w okrojonej rotacji. Aaron Broussard jest z drużyną od niedawna, Parzeński, Marković, a przede wszystkim Łączyński nie grają na 100% swoich możliwości. To wszystko powoduje, że o zwycięstwa będzie naprawdę ciężko, a awans z grupy Ligi Mistrzów coraz bardziej się oddala.

Szczęściem w nieszczęściu Anwilu jest przerwa na okienko reprezentacyjne, jednak według szacunkowych czasów potrzebnych na powrót do gry kontuzjowanych zawodników, włocławianie do meczu z Miastem Szkła Krosno 8 grudnia, nadal nie będą mogli skorzystać ze swoich podstawowych graczy.

Grzegorz Szybieniecki, https://twitter.com/gszyb

adidas Harden Vol. 2 – w tych butach James Harden zgarnął MVP >>




POLECANE

Pozycja Anwilu Włocławek na czele listy jest na początku sezonu niezagrożona. Na drugim miejscu widzimy Arkę Gdynia, nieco dalej Polski Cukier. Najsłabiej w tym momencie wyglądają zespoły z Gliwic, Radomia i Starogardu Gdańskiego.