Phoenix Suns bardzo zawiedli Devina Bookera

Share on facebook
Share on twitter
Pech Devina Bookera polega na tym, że trafił do organizacji, która wymaga od niego bycia kimś, kim prawdopodobnie docelowo być nie powinien – najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie. Dyskomfort obu stron się pogłębia, bo Phoenix Suns nie zrobili zbyt wiele, aby coś w tej kwestii zmienić.
Devin Booker / fot. wikimedia commons

PZBUK! Bonus powitalny 500 zł na start – podwajamy pierwszy depozyt!

W historii NBA jedenastu zawodników zakończyło sezon ze średnimi na poziomie co najmniej 25 punktów i 6 asyst, dodatkowo przy true shooting percentage (ts%) – wskaźniku mierzącym skuteczność, który premiuje trójki i bierze pod uwagę rzuty wolne – przekraczającym 58%.

Takich przypadków zdarzyło się łącznie 34 – aż 10 z nich jest wyczynem LeBrona Jamesa, 5 Jamesa Hardena, a 4 Larry’ego Birda. Dalej z trzema takimi rozgrywkami plasują się Oscar Robertson oraz Stephen Curry i z dwoma Michael Jordan wraz z Damianem Lillardem.

Po „jednym razie” mają Gilbert Arenas, Dwyane Wade, Jerry West i… Devin Booker, który poprzedni sezon zakończył z ponad 26 punktami na mecz, średnio blisko 7 asystami i ts% wynoszącym 58,4%.

I choć te liczby na pierwszy rzut oka mogą sprawiać wrażenie imponujących – szczególnie biorąc pod uwagę towarzystwo, w jakim przyszło znaleźć się liderowi Phoenix Suns – to po dalszym wgłębieniu się w kolejne statystyki, łatwo jest zauważyć, jak bardzo Booker odstaje od reszty.

W każdej z ośmiu zaawansowanych statystyk (mierzących powiedzmy ogólną efektywność), które możemy znaleźć na stronie basketball-reference, 22-letni strzelec znajduje się wyraźnie na miejscu ostatnim.

Mylące cyferki Bookera

Nawet w tych kategoriach, które zdawałyby się premiować ofensywę, np. Offensive Box Plus-Minus – szacunkową liczbę punktów w ataku w przeliczeniu na 100 posiadań, na które przyczynił się zawodnik w porównaniu do przeciętnego gracza, przełożona na średni zespół – różnica między ostatnim Bookerem a przedostatnią pozycją pod tym względem jest taka jak między przedostatnim (29.) a dziesiątym miejscem (z trzydziestu wyników – dla Robertsona i Westa te statystyki nie zostały wyliczone). Uwzględniając również obronę, przedostatni gracz całościowo ma rezultat ponad sześciokrotnie lepszy niż Booker.

W tym miejscu należałoby zadać pytanie: jakie – jeżeli w ogóle – ma to tak naprawdę znaczenie? Wydaje się, że całkiem spore. Bowiem na przykładzie tych statystyk pojawia się podejrzenie, czy przypadkiem liczby generowane przez Bookera – mimo swojej okazałości – nie są zwyczajnie „puste”.

Te, przynajmniej jak dotąd, nie przekładają się na sukces zespołu i wprawdzie duża w tym zasługa szeregu innych czynników – kultury organizacji, jej właściciela, chaosu wśród nią zarządzających i jakości pozostałych graczy – to w którymś momencie może przyjść w Phoenix zastanowić się, jak daleko klub może zajść z eksplozywnym obwodowym jako swoim najlepszym zawodnikiem.

Nie chodzi w żadnym wypadku o szukanie winnych, a zmierzeniu się z dylematem, czy Booker na pewno nadaje się do roli centralnej jednostki drużyny. Problem ten jeszcze w marcu poruszył Andrew Sharp w tekście dla „Sports Illustrated”:

„W NBA możemy wyodrębnić gwiazdy, które zapewniają całemu zespołowi określony poziom i tym kimś nie jest Booker. Są także zawodnicy, którzy nie potrafią wznieść ‘podłogi’ złej drużyny, za to mogą znacznie podwyższyć ‘sufit’ dla już dobrego zespołu. To może być ewentualne wytłumaczenie dla tego, co widzieliśmy do tej pory u Bookera. Ten nie jest Jamesem Hardenem, tylko bardziej kontynuacją Kyriego Irvinga”.

Niewłaściwa rola w drużynie

Tym samym umiejętności strzeleckie kozłującego Suns – zdolność do wykreowania sobie pozycji do rzutu z dalekiego półdystansu czy znakomite wykończenie w pomalowanym – stałyby się bardziej cenne w play-offach; środowisku, w którym zwyczajnie trudniej o regularne punkty. Jednak jak nietrudno się domyślić, najpierw ktoś klub z Arizony musiałby tam dotaszczyć i rzecz w tym, że tą osobą niekoniecznie jest Booker.

Oczywiście, 22-latek wciąż ma spore pole do poprawy – może być lepszy w obronie, gdzie nie musi stanowić aż takiego obciążenia; może popracować nad rzutem za trzy po koźle, skąd trafiał niecałe 30% oddanych prób; może spróbować lepszą decyzyjnością ograniczyć straty podczas rozegrania (na 2,87 asysty przypadała jedna strata po złym podaniu); może także poprawić swoją selekcję rzutową poprzez częstsze przedostawanie się do kosza lub wykonywanie kilku kroków wstecz do linii za trzy.

Z Rickym Rubio w składzie Booker może też częściej występować jako strzelec po zasłonach i więcej grać bez piłki, kiedy w sytuacjach catch & shoot trafiał ponad 37% trójek.

Tylko nawet jeżeli to wszystko jakimś cudem by się wydarzyło, to czy jesteśmy pewni, że Booker zdołałby wprowadzić Suns do play-offów? Zakres jego – elitarnych na niektórych płaszczyznach – umiejętności niewykluczone, że będzie wymagał gry z zawodnikiem lepszym od siebie. Niekoniecznie przypadkiem jest też, że Irving pierwszy raz do play-offów awansował z LeBronem u boku.

Zmarnowana szansa Suns

Najlepsze okazje do sprowadzania gracza, który sprawiłby, że zawodnicy wokół byliby lepsi niż w rzeczywistości, drużyna z Phoenix miała w dwóch kolejnych draftach. Suns obie te szanse zaprzepaścili, stawiając na bardziej uzupełnienie i dopasowanie pod Bookera – Josha Jacksona w 2017 roku i Deandre Aytona w 2018 – aniżeli jednostkę, która w podobnej roli mogłaby okazać się lepsza niż sam Booker – De’Aaron Fox oraz Luka Doncić lub Trae Young (aczkolwiek przez wzgląd na defensywę, obwód Young-Booker nie byłby najtrafniejszym rozwiązaniem).

W tegorocznym drafcie operowanie ostatniego zespołu na zachodzie niewiele się zmieniło – klub z Arizony nadal szukał najlepszego możliwego dopasowania kosztem potencjału. Takie podejście – powiązane z wiarą, że 22-letni obwodowy zdoła wziąć na plecy kulawą organizację i zaprowadzić ją do play-offów – wyrządziło więcej szkód niż pożytku, na czym najbardziej poszkodowany prawdopodobnie wyszedł na tym nie kto inny jak Booker.

Łukasz Woźny, @l_wozny, Blog Autora na Facebooku znajdzieszTUTAJ >>

NBA

Lata badań i eksperymentów przyniosły zamierzony efekt – powstały ultrawygodne Converse CX, czyli koncept buta skupiający innowację, komfortowe materiały i technologie, definiowane przez piankę CX, która zwiększa absorpcję uderzeń i maksymalizuje długotrwały komfort dla użytkownika.
14 / 09 / 2021 8:37
75 urodziny NBA i 23 edycja NBA 2K – oto co przynosi nam najbliższy sezon najlepszej koszykarskiej ligi świata w wydaniu cyfrowym. Premiera NBA 2K22 już 10 września. Czekacie tak samo jak my?
10 / 09 / 2021 14:11
Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Miały być dwa mecze, ostatecznie rozegrano tylko jeden, ale reprezentacja Polski i tak ma powody do zadowolenia. W piątek Polacy wygrali bowiem, po ciężkim boju, 20:18 z Estonią na start mistrzostw Europy w Paryżu.
11 / 09 / 2021 9:46
Kilka tygodni dzieli nas od startu nowego formatu międzynarodowych rozgrywek, które będą miały charakter regionalny. W październiku rozpoczną się bowiem zmagania ENBL, czyli nowej ligi koszykówki, w której udział wezmą zespoły z północnego, środkowego oraz wschodniego rejonu Europy, a wśród nich także Anwil Włocławek.
Sporo emocji i wielka niespodzianka. Republika Zielonego Przylądka pokonała 77:71 reprezentację Angoli na otwarcie AfroBasketu. Swoją cegiełkę do zwycięstwa dołożył Ivan Almeida, który powraca do gry po poważnej kontuzji. Były gwiazdor Anwilu trafiał ważne rzuty, ale miał też aż 11 strat.