Piaskownica wokół kosza

Piaskownica wokół kosza

Share on facebook
Share on twitter
Medialna sprzeczka pomiędzy prezesem PZKosz Radosławem Piesiewiczem oraz Marcinem Gortatem jest przegięciem i żenadą z obu stron. Obaj pracują nad tym, aby zepsuć tę odrobinę pozytywnego klimatu wokół koszykówki, która pojawiła się po mistrzostwach świata w Chinach.
Radosław Piesiewicz, prezes PZKosz i PLK / fot. A. Romański, plk.pl

Nowa oferta powitalna PZBUK – darmowy zakład 50 zł.! >>

Burzę wywołał oczywiście prezes Radosław Piesiewicz, podczas gali na zakończenie plebiscytu Przeglądu Sportowego. Napisałem „oczywiście”, bo na podstawie dotychczasowych doświadczeń, trudno sobie wyobrazić jego publiczne wystąpienie, w którym nie narobi jakiejś siary. Granica między wyrazistością a kompromitacją bywa dość regularnie przekraczana.

W każdym razie – to nie był czas, miejsce i klimat, aby robić przed milionami widzów aluzje pod adresem Marcina Gortata, nawet jeśli stwierdzenie o liderze z social media jest boleśnie celne. Jednoczesny prezes PZKosz i PLK w najbardziej chwalebnym momencie ostatnich lat toczy prywatną wojenkę? Małość.

Ale i sam Marcin Gortat od początku przesadzał. Robił to już w wywiadach w trakcie gali, a potem skrzętnie grzejąc temat od następnego poranka – samodzielnie i poprzez dziennikarzy. Przy okazji rykoszetem oberwał niewinny Mateusz Ponitka, co później trzeba było odkręcać.

I teraz też to Gortat celowo eskaluje cały problem wzajemnej niechęci z prezesem, sięgając po jeszcze potężniejsze, medialne działa. Jego wywiad dla sport.pl (całość TUTAJ >>), z epitetami typu „karierowicz” pod adresem Radosława Piesiewicza, można uznać za wszystko, ale nie chęć łączenia środowiska, o czym tak często Marcin ostatnio powtarza. Gdyby mu zależało na spokoju wokół kosza, raczej by dyplomatycznie milczał.

Marcin Gortat to najwybitniejszy polski koszykarz w historii i postać, która także po zakończeniu kariery będzie bardzo ważna dla całej dyscypliny. Ale z samego faktu bycia Marcinem Gortatem nie wynika jeszcze automatycznie, że wszystko co powie, ma sens i się sprawdza. Zresztą w poprzednich latach tego „mówienia” Marcina często bywało dużo więcej niż później faktów.

Także te ostatnie stwierdzenia, cytowane przez sport.pl o tym, jak to niby znacznie lepiej wyglądało i budowało się za prezesury Grzegorza Bachańskiego, muszą budzić uśmiech politowania u każdego, kto choć trochę zna realia polskiej koszykówki.

Kto komu jest potrzebny?

Tak naprawdę, stale widać było przez poprzednie lata – przynajmniej z zewnątrz – wzajemną niechęć Gortata z władzami polskiej koszykówki. Winne tych kiepskich relacji były obie strony. Tym niemniej, oczywiście, przegrywał na tym PZKosz i szeroko rozumiana polska koszykówka. Bowiem Marcin był i jest kimś, zrobił wspaniałą karierę w NBA, on do szczęścia (i biznesów) naszych działaczy oraz koszykarskiego związku po prostu nie potrzebował.

Tymczasem, totalnie goły, PZKosz miał wręcz obowiązek te relacje naprawić i Gortata do sprawy polskiej koszykówki przyciągnąć. Jakkolwiek, nawet stając na głowie – negocjacjami, propozycjami, biznesami, pieniędzmi. Związek, jego prezesi, przez lata nie potrafili tego zrobić. Nie umieli skorzystać z (oby nie) jedynej szansy na 100 lat, gdy mieliśmy skarb w postaci liczącego się koszykarza w NBA.

Gortat był bardzo potrzebny polskiej koszykówce, ale sam jej nie potrzebował i dawał temu wyraz. Czy teraz, po zakończeniu kariery, to się jakoś zmieni i Marcin uzna, że rodzimy basket może jednak mu się do czegoś przydać? Pytanie otwarte, przekonamy się w najbliższych miesiącach i latach. Może to stąd wynikają te jego nieproporcjonalne riposty?

Butna postawa prezesa Piesiewicza robi wrażenie, jakby prezes PZKosz uznał, że teraz („na fali sukcesu”) sytuacja się zmieniła i to Gortat nie jest już potrzebny polskiej koszykówce. Świadczyłoby to o zupełnym oderwaniu od rzeczywistości i wręcz hektolitrach wody sodowej dowiezionej na ul. Ciołka.

Nie obchodzi mnie, co w 123. odcinku trwającej pyskówki prezes Piesiewicz nawrzuca Gortatowi, ani co potem Gortat odburknie Piesiewiczowi. I podejrzewam, że innych kibiców koszykówki też to nie obchodzi.

Tomasz Sobiech

.

POLECANE

tagi

Czterdziestka na karku, ale miłość do koszykówki wygrywa. Filip Dylewicz zagra jeszcze jeden sezon w koszykarskiej ekstraklasie. Podpisał kontrakt z Asseco Arką Gdynia i liczy na pobicie rekordu występów na parkietach PLK.
3 / 07 / 2020 15:39

NBA

Mnóstwo zmian, znani gracze i debiutanci, kluby ze zmienionym obliczem. Aktualizowane codziennie informacje o oficjalnych kontraktach w koszykarskiej ekstraklasie – niezbędnik kibica PLK w tym nietypowym sezonie ogórkowym.

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Trwa tworzeniu planu na stworzenie ligi 3×3 już w czerwcu – w porannym programie w Polsat Sport zdradził prezes PZKosz, Radosław Piesiewicz. Przy braku sportu na żywo taka inicjatywa wydaje się być racjonalna i może przynieść wiele korzyści.
1 / 05 / 2020 11:53
Coraz więcej sygnałów mówi o tym, że igrzyska olimpijskie Tokio 2020 zostaną przełożone w związku z panującą epidemią koronawirusa. Nie będzie więc raczej turnieju reprezentacji Polski 5×5 w Kownie oraz eliminacji zespołu 3×3. Realny staje się scenariusz, że najbliższe mecze koszykówki zobaczymy dopiero jesienią.
23 / 03 / 2020 12:34