„Szczota, Szczota, Szczota!!!” – buzzer beatery, których nie znacie

„Szczota, Szczota, Szczota!!!” – buzzer beatery, których nie znacie

Share on facebook
Share on twitter

Bydgoszcz, Gorlice, Gorzów i Ełk, a na koniec – choć to w zasadzie był początek – Warszawa. Ale to były rzuty – każdy z nich z dystansu, każdy na zwycięstwo!

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

W poniedziałek opublikowaliśmy Top 10 polskich buzzer beaterów, na co zareagowaliście przypominając nam o kolejnych takich rzutach. Na Twitterze i Facebooku podsyłaliście filmiki oraz historyjki, w sumie zebrało się ich blisko 30. Wielkie dzięki, kolejna lista na pewno powstanie.

Na razie jednak zabieramy Was gdzie indziej – tych rzutów możecie nie znać. I możecie się zdziwić!

19 lutego 2005 roku, Piotr Szczotka

Siła. Zasłona. Przygotowanie fizyczne. Zdrowa dieta. Trening. Zbiórka. Obrona. To jest prawdziwy Piotr Szczotka!

Trójka z biegu o tablicę na zwycięstwo?

Szczota! Szczota! Szczota! Jeeeeeeeeeeee! – wrzeszczał jeden z kibiców ustawiony blisko kamery, gdy 24-letni skrzydłowy Astorii wykonywał rundę honorową wokół boiska w Łuczniczce. Z podniesionymi rękami pozdrawiał kibiców tak, jakby zdobył złoty medal igrzysk. Coś pięknego!

Coś niesamowitego! Aaaaaaaaaaaaa! – darł się ten kibic, który niewątpliwie nadał temu rzutowi nowy wymiar. Dla porządku odnotujmy tylko, że Piotr Szczotka w tamtym sezonie miał 5/20 za trzy.

To była mocna Astoria – z Gregiem Harringtonem, Aleksandrem Kudriawcewem (30 punktów w tym meczu), Kevinem Fletcherem, Krzysztofami Wilangowskim i Dryją czy Pawłem Wiekierą. Bydgoszczanie zajęli piąte miejsce po rundzie zasadniczej, ale oba ich starcia z dużo słabszym AZS Koszalin były zacięte – na wyjeździe Astoria wygrała 97:95.

U siebie najpierw przegrywała, potem goniła, 18 sekund prowadziła 93:92, a Szczotka stanął na linii rzutów wolnych. Ale trafił tylko raz i AZS wyrównał.

Ale co się odwlecze, to nie wymiecie…

***

25 kwietnia 2012, Mateusz Szwed

Sporą część opisywanych przez nas buzzer beaterów można określić jako „niemożliwe”, ale to, co wydarzyło się pięć lat temu w Gorzowie Wlkp. naprawdę takie było.

Dwaj słabeusze grupy A II ligi – GKK Gorzów i Żyrardowianka – niemiłosiernie tłukli się w ostatecznej rywalizacji o utrzymanie. 1-0, 1-1, 2-1, 2-2… W decydującym meczu nr 5 goście mieli do przerwy 12 punktów przewagi, ale 11 sekund przed końcem po trafieniu Marcina Pławuckiego było 66:65.

Zresztą, tę akcję też trzeba zobaczyć (i potem już do końca):

Żyrardowianka utrzymana!

Ja pie… – podsumował jeden z kibiców z Gorzowa ostatnią akcję, a nawet ich sekwencję. Przecież gospodarzom wystarczyło tylko przeprowadzić piłkę przez połowę, ale Łukasz Wojciechowski popełnił banalny błąd połowy i dał ostatnią szansę rywalom.

Mateusz Szwed, który trafił rzut na wagę nie meczu, nie serii, a sezonu w II lidze, miał w tej rywalizacji średnio 18,4 punktu oraz 16,0 zbiórki. A także – do tego rzutu – 0/11 za trzy…

***

Wiosna 2002 roku, Andrzej Peciak

Ten buzzer beater jest wygrzebany już z zupełnych czeluści i w sumie nie wiadomo, co w nim urzeka najbardziej. Oldskulowa hala? Wystrzałowa radość strzelca, który zawisnął na obręczy? Ogólny szał na trybunach i na boisku, połączony z ekscytacją komentatora? Fakt, że to wszystko działo się w Gorlicach, które z koszykówki kojarzymy tylko dzięki Dariuszowi Oczkowiczowi i stronie internetowej o nazwie Basket nad Ropą?

A może po prostu to, że tak niewiele o tym spotkaniu wiadomo?

Dodzwoniłem się do Andrzeja Peciaka – tego, który trafił. Urodzonego w 1978 roku skrzydłowego, który pochodzi z Nowego Sącza, ale wypatrzony przez trenerów z Gorlic na turnieju dzikich drużyn przeniósł się do tego miasta w szkole średniej. W drużynach z Gorlic, Sosnowca, Tarnobrzega, Przemyśla, Krosna i Limanowej grał na solidnym, dobrym, a nawet bardzo dobrym poziomie w I i II lidze.

Nie pamiętam szczegółów tego meczu. To był na pewno sezon 2001/02, graliśmy wtedy w II lidze, to był mecz z ŁKS Łódź. Przed ostatnią akcją przegrywaliśmy jednym lub dwoma punktami. Ten rzut skończył mecz. Dogrywka? Nie, nie było. Czekaj… Żona mi tu mówi, że jednak tak, że dlatego emocje były tak wielkie, bo mecz miał dogrywkę – opowiada Peciak.

Poszedłem tym tropem i wyszło na to, że było to spotkanie z ŁKS Łódź w walce o utrzymanie. Automatycznie spadały po dwie drużyny z grup A i B, a zespoły z miejsc 9-10 grały najpierw ze sobą. ŁKS był dziewiąty (bilans 8-14), a Glimar dziesiąty (5-17). W pierwszym meczu w Łodzi gospodarze wygrali 90:74, a rzut Peciaka rozstrzygnął mecz nr 2 – na 80:78 dla gorliczan.

Przedłużył walkę o utrzymanie, ale jednak ligi dla Glimaru nie uratował. W decydującym meczu w Łodzi ŁKS wygrał aż 88:59, a w ostatecznym dwumeczu z WTK II Włocławek Glimar był gorszy o 8 punktów i spadł do III ligi.

***

Styczeń 2011, nieznany magik

O tym rzucie to już naprawdę prawie nic nie wiemy. Tylko tyle, że był to mecz 4. kolejki miejskiej ligi piłki koszykowej w Ełku. I jeśli dobrze odczytujemy tablicę, to czerwoni wygrali 69:68.

Nieźle, prawda?

PS Jeśli znacie szczegóły dotyczące tego spotkania, to z przyjemnością je poznamy.

***

20 października 1984, Witold Ziółkowski

Od tego rzutu właściwie powinniśmy zacząć, bo był to pierwszy zwycięski buzzer beater za trzy punkty w historii polskiej ligi. To właśnie w sezonie 1984/85 FIBA wprowadziła rzuty za dodatkowy punkt.

W 4. kolejce w Warszawie, w hali przy ul. Konwiktorskiej 6, spotkały się najsłabsze drużyny w tabeli – Polonia i Zastal. Do przerwy goście wygrywali różnicą aż 17 punktów, ale w drugiej połowie wszystko się zmieniło. M.in. dlatego, że rozpoczęła się transmisja telewizyjna i mała halka nagle została rozświetlona. Lampy całkowicie zmieniły perspektywę.

„Czarne Koszule” goniły, ale 56 sekund przed końcem Zastal wciąż miał 5 punktów przewagi. Szybkie kosze, obrona na całym boisku, straty gości i chaos w ostatniej akcji zakończyły się tak, że gdy zegar wskazywał 19 minut i 58 sekund, na połowie boiska do piłki dopadł Witold Ziółkowski, rozgrywający Polonii.

Rzucił, wpadło.

Telewidzowie nie zobaczyli jednak radości gospodarzy. – Jak mój rzut leciał do kosza, to na ekranie były już napisy końcowe – wspominał Ziółkowski. – Po meczu, jak pytano mnie o tę akcję, to mówiłem, że rozegraliśmy ją tak, jak była ustalona, ale oczywiście prawda jest taka, że mój rzut nie wynikał z ustaleń. Mieliśmy podawać do Andrzeja Różyckiego, ale ktoś tam piłkę odbił, ja ją przypadkiem złapałem, odwróciłem się i rzuciłem – opowiadał.

W archiwach TVP po naszym pierwszym w historii trzypunktowym, zwycięskim buzzer beaterze, nie ma śladu. Zainteresowanym pozostaje tylko artykuł pt. „Rzut, przed którym rozbłysły światła”.

Łukasz Cegliński

PLK, Euroliga, NBA – typuj wyniki i zgarniaj kasę >> 

POLECANE

tagi

Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41

NBA

Najpierw złapał faul techniczny pod koniec pierwszej kwarty, a potem próbował jeszcze dyskutować z sędziami. Nie podobała mu się też decyzja arbitrów pod koniec spotkania. Luka Doncić przyznaje dziś, że emocje w stosunku do sędziów ponoszą go zbyt często.
9 / 12 / 2019 15:23
Serbsi gigant jest naprawdę zwariowanym gościem. Dallas Mavericks przejechali się w sobotę po New Orleans Pelicans, tym razem wygrywając 130-84 (to już ich trzecie zwycięstwo nad Pels w tym sezonie), a sporo minut dostał m.in. Boban Majranović i rewelacyjnie je wykorzystał.
8 / 12 / 2019 14:40
W najnowszym odcinku podcastu Kamila Chanasa gośćmi są młodzi zawodnicy Sląska Wrocław – Aleksander Dziewa i Jakub Musiał. Czym zaskoczyła ich ekstraklasa i jak widzą swoje koszykarskie kariery?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Jest najlepszym strzelcem Enei Astorii, tylko raz zdobył mniej niż 12 punktów, a przecież dopiero ma 23 lata i jest to jego pierwszy sezon w profesjonalnej koszykówce. Kris Clyburn wyrasta na jedno z największych transferowych odkryć tego sezonu.
9 / 12 / 2019 18:41
Serbsi gigant jest naprawdę zwariowanym gościem. Dallas Mavericks przejechali się w sobotę po New Orleans Pelicans, tym razem wygrywając 130-84 (to już ich trzecie zwycięstwo nad Pels w tym sezonie), a sporo minut dostał m.in. Boban Majranović i rewelacyjnie je wykorzystał.
8 / 12 / 2019 14:40
Kamil Chanas w najnowszym odcinku podcastu „Strefa Chanasa” rozmawia z Maciejem Turowskim, znanym jako DJ Gambit, który od lat zajmuje się muzyczną oprawą widowisk sportowych, w tym oczywiście koszykarskich.
2 / 12 / 2019 10:08
Było 6 punktów przewagi na niecałą minutę przed końcem drugiej dogrywki. Polski Cukier Toruń zaliczył wówczas katastrofalną serię strat i błędów, wypuszczając wygraną w Belgii z rąk. Ostenda skorzystała z prezentu i zwyciężyła ostatecznie 105:103.