Piękna walka Anwilu – Avellino lepsze o włos

Share on facebook
Share on twitter

Dramatyczne spotkanie, zwroty akcji i walka do ostatnich sekund. Anwil Włocławek w Lidze Mistrzów przegrał po dogrywce z Sidigas Avellino 102:105. Norris Cole zanotował 33 punkty, 8 zbiórek i 9 asyst.

Norris Cole i Kamil Łączyński / fot. Basketball Champions League

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>

Obie drużyny zaczęły mecz z zupełnie odmiennymi pomysłami. Anwil możliwie konsekwentnie grał pod kosz, Avellino żyło niemal wyłącznie z rzucania z dystansu. Taktyki różne, ale efekt podobny – mecz był bardzo wyrównany.

Kamil Łączyński zbierał kolejne asysty (9 do przerwy!), swoją solidność pokazywał Josip Sobin, znów dobrze grał Michał Michalak. Po 1 kwarcie było tylko 28:26 dla gospodarzy.

Zgodnie z zapowiedziami, w Avellino brylował Norris Cole, który ewidentnie jest wciąż za dobrym graczem na Ligę Mistrzów. Wtórował mu długo doświadczony skrzydłowy Caleb Green, obaj do przerwy trafili 7 z 11 rzutów za 3 punkty.

Anwil przetrzymał kanonadę, a gdy dla odmiany 2 trójki z rzędu trafił Szymon Szewczyk, a dobrą zmianę dał Chase Simon, włocławianie wyszli nawet na prowadzenie 36:32. „Szewcu” w ogóle świetnie czuł się w hali, gdzie przed laty grał – zaimponował także efektownym blokiem, gdy dogonił Cole’a w kontrataku.

Do przerwy było 51:49 dla Avellino.

Trzecia kwarta na remis – Anwil mógł wypaść nawet lepiej, ale nie bronił wystarczająco dobrze, by przejąć mecz z tak skutecznym z dystansu rywalem. Znów udane akcje zaliczali Michalak i Szewczyk, z drugiej strony kolejne trójki trafiał Cole.

Włosi w końcu, po 30 minutach, jednak zacięli się z trójkami, klasę w ataku kilka razy pokazał znów Simon (23 pkt. w meczu) i na 6 minut przed końcem Anwil prowadził 80:78. Wielkie emocje były do samego końca.

Po wreszcie dobrej obronie, przechwycie, kontrze i asyście Michalaka (18 pkt.), trójkę w biegu trafił Kamil Łączyński i na 40 sekund do końca było 92:91 dla Anwilu

Niestety, w kluczowych akcjach, włocławianie popełnili 2 błędy. Najpierw nie zdołali wprowadzić piłki do gry przez 5 sekund, potem nie zastawili porządnie  i pozwoli Demetrisowi Nicholsowi na dobitkę i przejęcie prowadzenia. Mimo gaf udało się jednak sprawę uratować i doprowadzić (rzut Lichodieja) do dogrywki.

W dogrywce znów nie brakowało wiele, ale najważniejsze zbiórki meczu padły niestety łupem gospodarzy, którzy zaczęli dominować pod koszem i trafiać z ponowień. Kilka razy Avellino sprzyjały też gwizdki sędziów, a Anwil nie trafił serii rzutów rozpaczy.

Świetny mecz drużyny z Włocławka we Włoszech, choć trochę szkoda niewykorzystanej szansy – rywal był w zasięgu.

Pełne statystyki z meczu TUTAJ >>

W tych butach Stephen Curry zadziwia NBA >>