Piękna walka Stelmetu – awans wciąż możliwy

Share on facebook
Share on twitter

Mistrzowie Polski odrobili aż 23 punkty straty, w drugiej połowie prezentowali już bardzo dobry basket. Przegrali z Monaco 82:84, ale pokazali, że mogą powalczyć o awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

Martynas Gecevicius (fot. Andrzej Romański/Plk.pl)

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>

W pierwszej połowie mecz był jednostronny – co prawda pierwsze punkty po ładnej akcji zdobył Vladimir Dragicević, ale potem goście wyszli na prowadzenie 8:2, 16:7, 31:17 i aż 44:21… Monaco dobrze broniło, koszykarze z Francji wychodzili za linię trójek z naciskiem na obwodowych, wybijali piłki podkoszowym, a z tej skutecznej defensywy brał się płynny, momentami efektowny atak. Szybkie osiem punktów rzucił Gerald Robinson, ale nie tylko on błyszczał.

Gościom grało się łatwo, bo Stelmet był słaby w obronie. Zielonogórzanie praktycznie nie wywierali nacisku, dawali się mijać, nie było dobrej rotacji, a kilka razy gospodarze zaspali i dali sobie wbiegać za plecy po linii końcowej.

Stelmet przed przerwą grał dobrze tylko krótkimi momentami – po wejściu Thomasa Kelatiego (szybkie osiem punktów) i Martynasa Geceviciusa mistrzowie Polski zbliżyli się na 17:18, a pod koniec pierwszej połowy fragmencik lepszej obrony i skuteczniejszej gry Borisa Savovicia pozwolił… No właśnie – zmniejszyć straty do 15 punktów po 20 minutach. Było wówczas 36:51.

Ale na szczęście mistrz Polski się nie poddał, na drugą połowę wyszedł w lepszej formie. Stelmet szybko zbliżył się na 40:51, zaczął mocniej bronić, ale długo nie potrafił zejść poniżej 10 punktów straty. Ważną trójkę trafił wówczas D.J. Cooper, goście uspokoili grę i powiększyli prowadzenie. Stelmet co chwila się podrywał (Dragicević, Gecevicius), po 30 minutach zmniejszył straty do 58:67.

W czwartej kwarcie było jeszcze lepiej – gospodarze dwukrotnie zbliżali się na sześć punktów, ale potem raz za trzy spudłował James Florence, raz dwa wolne zepsuł Savović, raz błąd kroków popełnił Dragicević. W końcu jednak za trzy trafił świetny we wtorek Gecevicius – było tylko 73:76.

Zielonogórzan tylko na chwilę zastopował świetny Cooper, który trafił trójkę na 80:74, ale potem spod kosza nie mylili się Dragicević oraz Savović – 17 sekund było 82:82, Stelmet odrobił 23 punkty straty. Ale w ostatniej, trochę wariackiej akcji, równo z końcową syreną trafił dla gości Robinson.

Dla Stelmetu aż 23 punkty rzucił Gecevicius (4/6 za trzy, 11/11 z wolnych), 18 i 10 zbiórek dodał Dragicević, odpowiednio 12 i 8 miał Savović. Dla Monaco 17 punktów zdobył Robinson.

Po takim meczu Stelmet nie jest oczywiście na straconej pozycji, za tydzień, we wtorek 13 marca, naprawdę może powalczyć o sensacyjny awans do ćwierćfinału.

Pełne statystyki z meczu – TUTAJ.

ŁC

Buty Kevina Duranta – świetne modele, atrakcyjne ceny >>




POLECANE

W Stargardzie szybko znaleziono zastępstwo dla Kamila Piechuckiego. Nowym trenerem PGE Spójni ma zostać Jacek Winnicki, który po 3. kolejce został zwolniony z BM Slam Stali Ostrów. To właśnie przeciwko swojemu byłem klubowi będzie debiutował.

tagi