Pierwszy tytuł Chicago Bulls – to już ćwierć wieku temu

Share on facebook
Share on twitter

Michael Jordan panowanie rozpoczął z hukiem, bo od obalenia dwóch wielkich marek – Bad Boys oraz kalifornijskiego Showtime. Ale jak już zaczął, to nie mógł przestać.

(Fot. Wikimedia Commons)
(Fot. Wikimedia Commons)

Po wyborach w drafcie i transferach, mistrzowska ekipa Chicago Bulls zaczęła się klarować, kiedy dowodzenie nad zespołem przejął Phil Jackson. W pierwszej kampanii z tym trenerem, Bulls po raz drugi odbili się jeszcze od brutalnej ściany Detroit Pistons. Bad Boys prowadzeni przez Chucka Daly’ego znani byli ze swoich brudnych zagrywek i bezkompromisowej taktyki obronnej polegającej na zatrzymaniu za wszelką cenę Michaela Jordana. W praktyce oznaczało to po prostu permanentne faulowanie lidera „Byków” i nie dopuszczanie go do pozycji rzutowych. MJ i spółka walczyli, ale ulegli w siedmiu meczach.

W rozgrywkach 1990/91 Bulls wygrali 61 z 82 spotkań rundy zasadniczej i zakończyli ją na pierwszym miejscu w Konferencji Wschodniej. Lepszy bilans w całej lidze mieli tylko Portland Trail Blazers (63-19), ale jak się okazało, nie oni awansowali do finałów z zachodniej części drabinki. MJ ze średnią 31,5 pkt. na mecz został królem strzelców i zgarnął swoją drugą statuetkę MVP. Dla niego jednak prawdziwa rywalizacja dopiero się zaczynała.

Rok po drugiej z rzędu porażce w play-off z Pistons, Bulls stawili się na placu boju jeszcze bardziej zdeterminowani. Zanim jednak stanęli przed szansą, aby zrewanżować się „Tłokom”, w pierwszej rundzie w trzech spotkaniach uporali się z New York Knicks z Patrickiem Ewingiem, Charlesem Oakley’em czy Johnem Starksem w składzie. To, jak w tamtej serii Jordan i Pippen znęcali się nad biednym King Kongiem, przeszło do historii:

Potem przyszła kolej na Charlesa Barkleya i jego Philadelphia 76ers. Tym razem Jordan i spółka sprawę załatwili w pięciu meczach. W ostatnim starciu rywale próbowali wprawdzie jeszcze nawiązać walkę, ale „Jego Powietrzność” rozwiał wszelkie wątpliwości, notując w nim 38 punktów, 19 zbiórek i 7 asyst.

W końcu nadeszła pora na wyrównanie rachunków z lubiącymi przepychanki Pistons. Sprawy od początku jednak nie układały się po myśli starych mistrzów. Co prawda, Dennis Rodman za występy w sezonie regularnym został wyróżniony nagrodą dla najlepszego obrońcy, a „Tłoki” osiągnęły trzeci bilans w konferencji, ale do rywalizacji z rozpędzonymi „Bykami” podchodziły sfatygowane przez różne urazy i wyczerpane po trudnych seriach przeciwko Hawks (5 meczów) i Celtics (6 meczów).

Kluczowa dla losów rywalizacji okazała się kontuzja nadgarstka, z którą zmagał się Isaiah Thomas. I choć MJ w końcu przełamał niemoc w konfrontacji ze „Złymi Chłopcami”, eliminując ich po 4-meczowej serii, to na przekór wszelkim normom rywalizacji sportowej, ci po raz ostatni postanowili odejść na własnych warunkach. Z wielkim fochem i nie podając ręki przyszłym mistrzom.

https://www.youtube.com/watch?v=xR-CuQLZHqQ

A potem był finałowy pojedynek Jordana z Magiciem Johnsonem. Lakers po drodze odprawili Houston Rockets, Golden State Warriors i Portland Trail Blazers Clyde’a Drexlera, którzy osiągnęli w tamtym sezonie najlepszy bilans w fazie zasadniczej. „Jeziorowcy” z Vlade Divacem byli już jednak innym zespołem niż ten, z którego dwa lata wcześniej odszedł Kareem Abdul-Jabbar.

Po pierwszym starciu, przegranym na własnym terenie, wydawało się jeszcze, że Bulls mogą mieć problemy. Kolejne wygrywali już jednak różnicą 19, 8, 15 oraz 7 pkt. I stało się – 9 czerwca 1991 roku Michael Jordan, Scottie Pippen i Phil Jackson wspierani takimi zawodnikami jak John Paxson, Bill Cartwright czy Horace Grant w hali Great Western Forum świętowali swój pierwszy tytuł mistrzowski. Fazę play-off zakończyli z bilansem 15 zwycięstw i 2 porażek.

Mateusz Orlicki, @M_Orlicki

POLECANE

Już po 3 kolejkach odchodzi trener Jacek Winnicki, cały zespół ukarano finansowo, rozwiązano kontrakty z Yancym Gatesem i Grzegorzem Surmaczem, a Jay Threatt i Nikola Jevtović zostali zawieszeni. W Ostrowie po tych czystkach trzeba będzie budować zespół od nowa.