Piotr Szybilski: Trenerowi Taylorowi brakuje ogrania

Share on facebook
Share on twitter

– Mówi się, że brakuje go graczom, gdy nie dostają minut w klubie albo siedzą na ławce. Z trenerami jest podobnie. Ciężko czuć mecz, gdy prowadzi się kilka spotkań o punkty w roku – mówi były reprezentant Polski.

Mike Taylor (fot. Andrzej Romański/PZKosz.pl)

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>

Po środowej porażce 77:95 z Grecją, reprezentacja Polski odpadła z EuroBasketu. Z bilansem 1-4 zajęliśmy piąte miejsce w grupie A.

Jak turniej w naszym wykonaniu ocenia Piotr Szybilski, były reprezentant Polski, uczestnik EuroBasketu 1997?

– Uważam, że z tymi zawodnikami można było ugrać więcej, zresztą przebieg turnieju był taki, że w każdym meczu do czwartej kwarty mieliśmy szanse na zwycięstwo. No, może poza Słowenią. Ale z Finlandią, Francją i Grecją graliśmy równo.

– Czego zabrakło? Wielu rzeczy, mniejszych i większych. Po pierwsze: momenty bardzo dobre, takie, kiedy ręce naprawdę składały się do braw, przeplataliśmy z takimi, których nie powinni popełniać zawodnicy w I lidze, a co dopiero w reprezentacji.

Po drugie: mam zastrzeżenia do trenera. Nasi koszykarze pokazali, że są w stanie grać równo z Francją czy Grecją, rolą trenera jest odpowiednio ich ustawić i reagować tak, by osiągnąć lepszy wynik.

– Mike Taylor chciał cały czas grać szerokim składem, a moim zdaniem tak się nie da. Niektórzy przez to nie łapią rytmu lub pewności siebie, bo siadają na ławce, a inni dostają sporo minut niezależnie od tego, czy grają dobrze czy źle. Przykład Damiana Kuliga z ostatniego meczu z Grecją – grał życiówkę, a nagle na długo usiadł na ławkę. A jak wrócił, to nie było na niego akcji.

– Mam wrażenie, że trener momentami nie do końca zauważał to, co się dzieje na boisku. Może dlatego, że od lat nie prowadzi żadnej drużyny w trakcie sezonu? Z reprezentacją pracuje od czterech lat, ale chyba brakuje mu takiego codziennego obycia przy boisku. Często mówi się, że koszykarzom brakuje ogrania, bo nie dostają minut w klubie albo siedzą na ławce. Z trenerami jest podobnie – ciężko czuć mecz, grę, gdy prowadzi się kilka spotkań o punkty w roku.

– Zwracałem uwagę na komunikację między trenerem i zawodnikami – gdzieś tutaj też był problem. Atmosfera była dobra, ale często było widać, że to, co trener mówi podczas przerw na żądanie, nie trafia do zawodników. Wychodzili na boisko i tego nie realizowali. To może być wina graczy, może być trenera, albo braku dobrej komunikacji.

– Mecz z Finlandią, jego końcówka, to najlepszy przykład. Ja chciałem rozwalić telewizor, ta porażka była czymś niemożliwym.

– Jeśli chodzi o koszykarzy, to wszyscy mieli dobre i złe momenty. Po sparingach i turniejach na pewno więcej spodziewałem się po Przemku Karnowskim, ale on gdzieś zatracił pewność siebie. On potrafi grać dobry basket, natomiast musi nauczyć się wykorzystywać swoje silne strony.

– Wracając do szerokiej rotacji – przez to, że trener grał wszystkimi, to w krytycznych momentach nikt nie brał odpowiedzialności. Strata Łukasza Koszarka z meczu z Finlandią, to przykład idealny – wszyscy się rozbiegli, nikt nie dostał piłki. Bo nikt do niej zdecydowanie nie wyszedł. Podobnie było z podaniem do Kuliga w ostatniej akcji tego spotkania.

– Zachowania zawodników wynikają trochę z tego, czego oczekuje od nich trener. I wobec tych oczekiwań pewne zachowania się utrwalają.

EuroBasket, PLK, NBA – typuj i wygrywaj kasę! >>