Podwójne triple-double – kto dogoni Wilta Chamberlaina?

Share on facebook
Share on twitter

22 punkty, 25 zbiórek, 21 asyst – „Szczudło” pobił wiele rekordów, ale w obecnym, stojącym pod znakiem triple-double sezonie, ten robi szczególne wrażenie. Co na to Russell Westbrook?

Wilt Chamberlain (fot. Wikimedia Commons)

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

Rozgrywający Oklahoma City Thunder dokonał w tym sezonie historycznych rzeczy związanych z triple-double, więc zaczyna się poszukiwanie kolejnych granic, które mógłby przekroczyć.

Może podwójne triple-double?

Mecz, w którym jeden koszykarz przekroczyłby 20 w trzech statystykach, zdarzył się w NBA 2 lutego 1968 roku w Filadelfii. W meczu Warriors z Detroit Pistons (131:121) Wilt Chamberlain zdobył 22 punkty, miał 25 zbiórek i zaliczył 21 asyst – to linijka, której nie powtórzył potem nikt.

Dla Chamberlaina mecze 20-20 z punktami i zbiórkami nie były oczywiście niczym nadzwyczajnym, przecież jego średnie z kariery, to 30,1 punktu oraz 22,9 zbiórki. Asysty? Akurat w sezonie 1967/68 Wilt miał średnio 6,8 na mecz, był najlepszy pod tym względem w całej lidze.

W tym wyjątkowym meczu z Pistons Chamberlain miał zresztą pewnie quadruple-double, bo zaliczył w nim kilkanaście bloków. To jednak dane niedokładne (12 czy 14?), a przede wszystkim – nieoficjalne. Bloki w NBA zaczęto zliczać dopiero od sezonu 1973/74.

Poza tym wiadomo – lata 60. to były inne czasy, inna liga, inne przepisy, inna koszykówka. A na dodatek Wilt był wybrykiem natury, lekkoatletą o wzroście 216 cm. Dominował w ścisłym sensie tego słowa, punkty, zbiórki i bloki nie były dla niego żadnym problemem.

W późniejszych latach było jednak kilku graczy, którzy zbliżyli się do podwójnego triple-double. Szczególnie ostatnio – Russell Westbrook miał przecież 17 punktów, 18 zbiórek i 17 asyst, James Harden odpowiednio 53, 17 i 16, a Rajon Rondo 18, 17 i 20. Wcześniej około 20 w trzech kategoriach kręcili się też Magic Johnson i Jason Kidd.

I z dzisiejszego punktu widzenia to podwójne triple-double wcale nie jest tak odległe, jak się wydaje, choć grono graczy, którzy mogliby je zaliczyć, jest bardzo wąskie – Westbrook, Harden, LeBron James, Draymond Green i chyba nikt inny. Z tej czwórki najlepsze warunki – czytaj: najbardziej uzależnioną od siebie drużynę – ma rozgrywający Thunder.

To co, Russell, brzmi jak wyzwanie?

ŁC

Kolekcja zegarków NBA – Tissot w szczytowej formie! >>

POLECANE