Pokazać światu kim jest Mike Hicks!

Share on facebook
Share on twitter
Michael Hicks (Fot. Facebook.com/3x3gdansk)
Michael Hicks (Fot. Facebook.com/3x3gdansk)

Sezon bez klubu sprawił, że Amerykanin odnalazł się w koszykówce 3×3. Po otrzymaniu polskiego paszportu jest naszym najlepszym graczem. W reprezentacji grać jeszcze nie może, ale wymiata w UrbanCity.pl.

Buty do każdej koszykówki – Urban City >>

Michael Hicks. Kto nie zna gościa? Ma w sobie coś magnetycznego – seryjny strzelec, showman, cwaniak, boiskowy gaduła, „Money in the Bank”. Nawet, jeśli słabiej broni. Nawet, jeśli wpada w amok rzutów. W Polsce pojawił się w 2007 roku, w Polpharmie rozegrał już sześć sezonów. W Starogardzie znalazł żonę, osiedlił się, czuje się dobrze.

A na boisku – wciąż rozwija. Gdy po dwóch słabszych sezonach w rozgrywkach 2014/15 w ogóle nie znalazł klubu i wydawało się, że do poważniejszego grania nie wróci, on wrócił – i to ze średnią 17,2 punktu na mecz, jedną z najlepszych w PLK. Mało tego – Hicks robi też karierę w koszykówce 3×3.

W tej chwili jest na 21. miejscu w światowym rankingu – to najwyżej sklasyfikowany Polak. Mike jest liderem drużyny UrbanCity.pl Gdańsk i właśnie wybiera się do Pekinu, na szósty turniej z serii 2016 FIBA 3×3 World Tour. W tym sezonie UrbanCity.pl wystąpili w dwóch: w Pradze, gdzie zajęli 11. miejsce oraz w Lozannie (szósta pozycja). W stolicy Chin, do której lecą w środę, chcą być jeszcze lepsi.

Kto tu jest za stary?!

Jak to się stało, że do kosza 3×3 trafił Hicks? Proste, w sumie zawsze tak grał. – Ojciec, mama, wujkowie, ciocie – wylicza tych, którzy w rodzinie grali w koszykówkę. – Po prostu przejąłem od nich miłość do gry, zacząłem grać, jak miałem sześć lat. 3×3, 2×2, 1×1, gierki uliczne – od tego zaczynałem, dlatego teraz tak lubię grać w każdą odmianę kosza.

Granie na ulicy, hip hopowa muzyka, cała ta kultura, trash talking, pot, łzy – to moje życie. Jak byłem dzieciakiem, to zawsze byłem najniższy, a że grałem ze starszymi, to dostawałem bęcki. Oni cały czas do mnie gadali, naśmiewali się, typowy trash talk. Zauważyłem, jak bardzo mi to przeszkadza w grze i w końcu zrozumiałem, jakie to ważne. Teraz sam tak gadam, ale nie ma w tym nic osobistego – lubię wszystkich gości, przeciwko którym gram. Na boisku po prostu można więcej, a jak masz słabą głowę, to masz kłopoty.

Hicks urodził się w Nashville, wychowywał w niedalekim Smyrne. Kończył Central Missouri College, w którym grał w drugiej dywizji NCAA, potem występował we Francji i Turcji, w końcu trafił do Basketu Kwidzyn, do Polski, gdzie się zadomowił.

We wspomnianym sezonie 2014/15 miał przerwę. Nie było mu już po drodze z poprzednim prezesem klubu, z trenerem Tomaszem Jankowskim. Bo Mike to niełatwy gracz – jak wszystko jest po jego myśli, to jest dobry. Jak trzeba się podporządkować drużynie, zaczyna robić się gorzej. Rok bez klubu? Ciężka sprawa.

Nie miałem klubu, ale ciężko pracowałem, ciężko trenowałem. Musiałem to robić, bo chciałem udowodnić, że mylą się ci, którzy mówią, że nie jestem już dobry, że jestem za stary. Pracowałem nad rzutem, chodziłem na siłownię. Uwielbiam grać w kosza, więc poświęcałem temu każdą chwilę. Nie jestem stary – stary jesteś wtedy, gdy się taki czujesz. Ja mam przed sobą jeszcze wiele lat grania – mówi Hicks.

Trener Mindaugas to mistrz

Różnice z graniem pięciu na pięciu są bardzo duże. Największa – nie dostajesz pomocy. Granie trzech na trzech bardziej przypomina grę samemu, reguły są proste – wygrasz z kimś indywidualny pojedynek, to przeważnie zdobywasz punkty. A ja w tym elemencie mam przewagę praktycznie nad wszystkimi, bo nikt w graniu 3×3 nie jest mi w stanie ustać. Jak grasz na normalnym boisku, to wiadomo, że sam meczu nie wygrasz, nie przeprowadzisz wielu akcji z rzędu, w których nikt cię nie zatrzyma – opowiada Mike.

I nie myślcie, że 3×3 to dla niego zabawa, letnie hobby. – Gram, by wygrywać. By pokazać światu, kim jestem, kim jest Mike Hicks. Na turniejach wygrywasz też pieniądze, np. 10 tys. dolarów, tego lata udało nam się to już dwukrotnie. To oczywiście jest też przygoda – jeździsz po całym świecie, poznajesz nowych ludzi. Ale dla mnie to przede wszystkim sportowe wyzwanie.

A dla Polpharmy – żaden problem. Czy Hicks ma jakiś specjalny zapis w kontrakcie, który zezwala mu na wojaże po świecie w trakcie przygotowań? Nic z tych rzeczy. Jarosław Poziemski zdał się na trenera i jego ustalenia z zawodnikiem. To, co zaakceptował Mindaugas Budzinauskas, z tym zgodził się prezes Polpharmy. A „Metaxa” to przecież nie byle kto w świecie koszykówki 3×3 – w czasach, gdy ta dyscyplina nie była jeszcze tak popularna, gdy FIBA jej tak nie promowała, Budzinauskas dwukrotnie zdobywał mistrzostwo świata, kilka razy triumfował w nieoficjalnych mistrzostwach Europy, jeszcze w 2012 roku wygrał ze swoim zespołem najlepiej obsadzony w Europie turniej Moscow Open.

Mój trener, Mindaugas, był mistrzem w graniu 3×3, więc doskonale mnie rozumie. Jestem bardzo wdzięczny, że podchodzi do tego w ten sposób, że pozwala mi teraz lecieć na pięć dni do Pekinu. Większość klubów by się na to nie zgodziła, ale ja jestem profesjonalistą i trener o tym wie.

Mike zna nasz system gry, nie ma problemu, by się dopasować do rytmu zespołu po kilku opuszczonych treningach. Jak wraca, dostaje trochę dodatkowych ćwiczeń, ma trochę zajęć indywidualnych, ale nie jest to jakiś dodatkowy program. Ale na ten wyjazd do Pekinu zwalniam go po raz ostatni. Jak zaczniemy sezon, to nie będzie już mógł grać w turniejach 3×3 – mówi nam Budzinauskas.

Jestem najlepszy!

Drużyna UrbanCity.pl Gdańsk
Drużyna UrbanCity.pl Gdańsk

No dobra, gdyby musiał wybrać, to koszykówkę 5×5 czy 3×3? – Uuuuuuu, ciężki wybór. Gdyby była zawodowa liga 3×3… W Chinach jest, mają taką! Zresztą jak tam byłem, to Chińczycy mnie namawiali: „Mike, zostań, damy ci kontrakt!” Ja mam jednak ważną, dwuletnią umowę z Polpharmą. Ale kto wie… Hej, dobre pytanie! Ale w tej chwili odpowiem tak: najważniejsze jest dla mnie granie pięciu na pięciu w drużynie.

Hicks nie może jeszcze grać dla reprezentacji Polski – według przepisów dla naturalizowanych graczy, by brać udział w meczach międzypaństwowych, paszport nowego kraju trzeba otrzymać przed 1 stycznia roku poprzedzającego docelową imprezę. Hicks otrzymał obywatelstwo w lutym 2016 roku, więc będzie mógł grać dla Polski 3×3 dopiero w 2018. Nie mogę grać jeszcze dla Polski, ale spokojnie – okazja się jeszcze nadarzy. Za dwa lata, albo kiedyś indziej. To dopiero początek koszykówki 3×3 – dla mnie i dla reprezentacji.

Mike nie ma złudzeń, że jest lepszy od 20 graczy, którzy są w rankingu przed nim. – Jestem lepszy od każdego z nich. Jestem zawodowym koszykarzem. Oni mają jednak dobre, wyrównane zespoły, wygrywają turnieje, dlatego są wyżej w rankingu. Ale ja wierzę w siebie i mogą drużynę, złapiemy ich. Być może już w Pekinie.

Łukasz Cegliński

urban_city_baner

NBA

Wydanie specjalne! Kamil Chanas z ekspertami (Mihailo Uvalin i Radosław Hyży) rozmawiają o turnieju o Suzuki Puchar Polski 2021, który odbędzie się w dniach 11-14 lutego w Lublinie. Zapowiadają cztery ćwierćfinałowe mecze oraz typują wygranych tych spotkań. Kto zgarnie Puchar Polski w tym roku, a kto wygra konkurs rzutów za 3 punkty i konkurs wsadów?

Zapisz się do newslettera

Bądź na bieżąco z wynikami i newsami
Rawlplug Sokół Łańcut pokonał Grupę Sierleccy-Czarnych Słupsk 86:77 i przerwał serię zwycięstw lidera tabeli 1. ligi, która trwała prawie 2 miesiące. Gospodarze zdominowali słupszczan w walce na tablicach (44:26), grali też bardzo zespołowo w ataku (23 asysty).
6 / 03 / 2021 20:06
Jeszcze kilka dni temu sam Pau Gasol zaprzeczał medialnymi doniesieniom i prosił kibiców o cierpliwość. We wtorek sam jednak poinformował, że rzeczywiście wraca do Barcelony. Zagra w Eurolidze, aby przygotować się do pożegnalnego występu na igrzyskach w Tokio z reprezentacją Hiszpanii.